fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rzecz o polityce

Wojciech Hermeliński: Nie trzeba psuć procesu wyborczego

Reporter, Andrzej Hulimka
Rządzący nie wyjaśnili, czemu mają służyć zmiany – twierdzi szef PKW Wojciech Hermeliński.

Rzeczpospolita: Czy zmiany w Kodeksie Wyborczym, które wchodzą dzisiaj w życie, sprawią, że najbliższe wybory będą bardziej transparentne?

Wojciech Hermeliński, przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku: Nie wiem, czy można mówić o jeszcze większej transparentności niż ta, jaką obecnie zapewniamy.

Według rządzących zmiany w prawie wyborczym zmierzają do większej transparentności procesu wyborczego.

Wybory w 2015 r. były transparentne. Warunki, jakie spełniał dotychczas obowiązujący Kodeks Wyborczy, dawały gwarancje transparentności wyborów. Rządzący nie podważali wyborów, które wygrali. PiS próbuje naprawić coś, co nie jest zepsute. A tak można tylko zepsuć proces wyborczy.

Politycy PiS mówili, że wybory samorządowe w 2014 r. zostały sfałszowane.

Politycy PiS nigdy nie przedstawili dowodów na sfałszowane wybory. Nie można łączyć rzekomego fałszerstwa wyborów z awarią systemu informatycznego, przez co czekaliśmy sześć dni na wynik. Nie ma dowodów na generalne fałszerstwa. Można mówić o pojedynczych błędach w obwodowych komisjach, ale nie mogły one wpłynąć na generalne zafałszowanie wyborów. Politycy PiS zapowiadali, że jak dojdą do władzy, powtórzą wybory samorządowe, ale jak już doszli, to ich nie powtórzyli.

Czy to możliwe, żeby nagle, w 2014 r., PSL stało się hegemonem w wyborach samorządowych?

Gdyby na pierwszym miejscu obowiązującej ówcześnie książeczki była inna partia, to również zyskałaby w wyborach. Sądy okręgowe na półtora tysiąca protestów dopatrzyły się tylko 53 nieprawidłowości.

Rządzący manipulowali opinią publiczną?

Tak. PiS usiłowało przekonać społeczeństwo, że wybory samorządowe zostały sfał- szowane, wiedząc doskonale, że do tego nie doszło.

Po co?

Może z niezadowolenia, że PSL dostało tak dużo głosów. A może potrzebny był pretekst do zmian w prawie i Kodeksie Wyborczym?

Transparentność wyborów mają zapewnić m.in. przezroczyste urny.

PiS chciało wprowadzić przezroczyste urny, które już istnieją, zostały wprowadzone przy poprzedniej nowelizacji Kodeksu za prezydentury Bronisława Komorowskiego. Od 1 lipca 2016 r. są wykorzystywane w wyborach uzupełniających. Same urny niczego nie zmienią, a niektóre wprowadzane zmiany będą na niekorzyść procesu wyborczego.

Dlaczego?

Dotychczas w komisji wyborczej byli przedstawiciele wszystkich komitetów, które zgłaszały swoich kandydatów. Po zmianie, na dziewięciu członków komisji terytorialnej sześciu członków ma być przedstawicielami dużych partii. Dla pozostałych komitetów zostają tylko trzy miejsca.

Zwiększona zostanie rola mężów zaufania.

Mężowie zaufania funkcjonowali już w myśl poprzedniego Kodeksu, tylko mieli prawo występować na poziomie komisji obwodowych. Teraz ich rola się zwiększy i mogą być na poziomie wszystkich komisji. Wybory będą mogli również monitorować przedstawiciele polskich organizacji społecznych, które w swoim statucie mają tego typu uprawnienia. Powtórzę, nie ma i nie było groźby zafałszowania wyborów.

Jarosław Kaczyński mówił do polityków PO i PSL, że zafałszowali wybory.

Zarzuty prezesa Kaczyńskiego o zafałszowanie wyborów w 2014 r. były nietrafione. Do dzisiaj nikt z PiS nie przedstawił wiarygodnego argumentu. Błędy podczas każdego procesu wyborczego były na poziomie 2–3 proc. i zawsze będą.

Jak po zmianach Kodeksu Wyborczego będą wyglądały wybory?

Odchodzi się od systemu sędziowskiego, który gwarantował przejrzystość i uczciwość wyborów, na rzecz komisarzy, którzy mogą być bliskimi współpracownikami partii politycznych. Oni będą mogli przed wyborem być nawet długoletnimi członkami partii politycznych, a na dzień przed wyborem oddać legitymację partyjną. Zmiany w Kodeksie Wyborczym są niebezpieczne dla bezstronnego procesu wyborczego. Komisja Wenecka zalecała krajom młodej demokracji system sędziowski. Do dzisiaj rządzący nie wyjaśnili, dlaczego przechodzi się na system partyjno-rządowy.

Znani są już kandydaci na komisarzy?

Trwają poszukiwania kandydatów na komisarzy. Obawiamy się, że będą zgłoszeni w ostatniej chwili. Będzie nowy szef Krajowego Biura Wyborczego. Czekamy na kandydatury ministra Brudzińskiego. Po wyborach parlamentarnych będzie też nowy skład PKW. Zmieni się sposób głosowania i to, w jaki sposób wyborca ma postawić krzyżyk. Teraz głos będzie można uznać za ważny, nawet jeśli będzie więcej krzyżyków w kratce lub będą dopiski w kratce.

Starszym wyborcom czasem drży ręka.

To jednostkowe przypadki. Podczas wyborów w 2015 r. nie mieliśmy sygnałów od komisji i komisarzy, żeby tego typu problem był wiodący.

Czy zmiany w Kodeksie Wyborczym również nie powinny wejść w życie po wyborach parlamentarnych, żeby nie tworzyć wrażenia, że rządzący dokonują zmian w systemie wyborczym pod siebie?

Kultura polityczna tak by nakazywała. Wprowadzanie zmian struktury organów wyborczych na kilka miesięcy przed wyborami jest niewłaściwe.

Marcin Horała, poseł PiS, zarzucił panu brak kompetencji i zażądał dymisji, ponieważ nie wie pan, jak poinstruować wyborców, co mają zrobić, żeby ich głos był ważny.

Pan Horała nieustannie chce mojej dymisji. To jest polityka. Wszyscy, którzy krytykowali te zmiany, byli przez PiS atakowani. W końcu PiS wycofało się z części zmian, przyznając rację swoim krytykom.

Okręgi mogą być zmienione przed wyborami parlamentarnymi.

Temat wróci za rok. PKW na razie nie poda się do dymisji. Podejmiemy próbę powołania szefa Krajowego Biura Wyborczego i komisarzy wyborczych. Ten obowiązek nakłada na nas ustawa i nie jest tak, że my się obrażamy, bo nam się przepisy nie podobają. Zobaczymy, jaka będzie możliwość współpracy z nowym szefem Krajowego Biura Wyborczego. To musi być osoba doświadczona, praktyk posiadający rozległą wiedzę, a nie osoba niekompetentna.

Kto może być szefem KBW?

Do tej pory żadne nazwiska nie zostały nam przedstawione. Czekamy na ruch ministra Brudzińskiego.

Czy zmiany były niezbędne?

Poszerzenie kompetencji mężów zaufania i pozostawienie książeczki to dobre zmiany. Jednak liczyłem, że prezydent Duda zawetuje zmiany w Kodeksie Wyborczym lub choćby skieruje do Trybunału Konstytucyjnego. Sama tylko zmiana w stawianiu krzyżyka na karcie wyborczej może zrodzić wiele patologii wyborczych. Jako sędzia TK w stanie spoczynku nie wykluczam, że Trybunał uznałby zmiany w Kodeksie Wyborczym za niekonstytucyjne. Także odejście od systemu sędziowskiego to zła zmiana. Zmiany były robione bardzo szybko, bez konsultacji i ci, którzy ich dokonywali, skorzystają na tym.

Ludwik Dorn, były marszałek Sejmu i były szef MSWiA, powiedział, że „powstał pomysł stworzenia pewnej obudowy prawno-instytucjonalnej do oddolnego fałszowania wyborów".

Mam nadzieję, że zmiany w prawie wyborczym nie są robione po to, żeby wybory sfałszować.

Nie chciał pan o tym porozmawiać z prezesem PiS, którego zna pan prywatnie.

Znam Jarosława Kaczyńskiego od dawna. Chciałem się spotkać i zapytać o te zmiany, tym bardziej że wydają się być one podyktowane polityką, a nie merytorycznymi potrzebami. Do spotkania jednak nie doszło.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA