fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Szułdrzyński: Głębsze zmiany pokazałyby chaos na zapleczu obozu władzy

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Jeśli pojawiające się plotki o możliwej rekonstrukcji rządu czegoś dowodzą, to przede wszystkim tego, jak mocno rozbujana jest łódź pod banderą dobrej zmiany.

Tajemnicą poliszynela było, iż Mateusz Morawiecki nie jest zachwycony pracą niektórych ministrów, jednak przeprowadzanie rekonstrukcji zaledwie cztery miesiące po powołaniu nowego rządu byłoby dowodem słabości obozu rządzącego.

Można sobie wyobrazić dziś odwołanie jednego ministra, który sprawia rządowi kłopot. W obozie władzy pada tu najczęściej nazwisko ministra rolnictwa. Głównym przeciwnikiem PiS w wyborach samorządowych na obszarach wiejskich nie będzie bowiem ani Platforma, ani Lewica, ale właśnie PSL, więc szefem resortu rolnictwa musi być supersprawna osoba. Wszelkie problemy rolników (wszak nie brakuje tu kolejnych protestów) są niebezpieczne dla całego obozu władzy i ostatecznego wyniku w wyborach samorządowych. Ale przeprowadzanie głębszej rekonstrukcji teraz raczej stworzyłoby wrażenie chaosu. Albo pokazałoby, jak duże zawirowanie panuje na zapleczu obozu rządzącego. Bo nasilające się plotki dowodzą właśnie tego, jak duży jest chaos w sytuacji, w której Jarosław Kaczyński trafił do szpitala. Choć powodem odwołania Beaty Szydło miały być konflikty wewnętrzne, dziś w gabinecie Mateusza Morawieckiego również iskrzy. Beata Szydło ostatnio publicznie wbiła szpilę Morawieckiemu w wywiadzie udzielonym „Sieciom", gdy na pytanie o to, jak rząd radzi sobie z protestem opiekunów osób niepełnosprawnych, powiedziała: „Za rząd odpowiada premier i to on decyduje, co się dzieje w danym momencie, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych. Wicepremierzy i ministrowie muszą się podporządkować, nawet jeśli mają inne zdanie".

W kontekście tej wypowiedzi zupełnie inaczej brzmią krążące wśród polityków plotki o tym, że Szydło nie spotkała się z protestującymi, bo zabronił tego zazdrosny o jej popularność premier Morawiecki.

Co ciekawe, w wywiadzie Szydło też wprost powiedziała o tym, że jedynym zwornikiem PiS jest Jarosław Kaczyński. „Tylko on jest gwarantem jedności naszej partii". Co to oznacza? Ano, że jeśli Morawiecki marzyłby o przejęciu partii po obecnym prezesie, na lojalność byłej premier nie powinien liczyć.

To bardzo spektakularny, ale niejedyny konflikt w obozie władzy. Coraz bardziej napięte wydają się relacje między partią Kaczyńskiego a Andrzejem Dudą, który – jak mówią po stronie rządowej – „coraz bardziej odkleja się od PiS".

Jeśli na to nałożymy wciąż tlący się konflikt na linii premier – minister sprawiedliwości oraz nie najlepsze nastroje wśród ministrów po tym, jak musieli przekazać nagrody z ostatnich miesięcy na cele społeczne, a także wśród posłów i senatorów, którym właśnie obniżono o 20 proc. wynagrodzenie, widać, że choć kryzys wiosenny już się skończył, w okres letni PiS wchodzi dość poobijany.

Przedłużająca się nieobecność prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który jednak zarówno przez telefon, jak i osobiście przyjmując najważniejsze osoby w państwie w szpitalnym pokoju, cały czas kieruje partią, sprawia wrażenie, że łódź buja się coraz bardziej. A spadek ocen pracy prezydenta i rządu też nie jest dobrym prognostykiem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA