fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Szułdrzyński: Strajk PiS-owi już niestraszny

Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz
Coraz więcej znaków na niebie i ziemi zaczyna wskazywać, że skutki protestu nauczycieli mogą być zupełnie inne, niż oczekiwały tego związki zawodowe i wspierająca je opozycja.

Pomysł wydawał się prosty: społeczne protesty miały szkodzić partii rządzącej, dlatego tak ochoczo miała je popierać opozycja. Ale strajk nauczycieli pokazał, że jest inaczej. Polacy wyglądają na coraz bardziej zirytowanych strajkiem, społeczna sympatia zdecydowanie odwraca się od pedagogów, a ryzyko nieprzeprowadzenia matur zaczyna być odbierane jako anarchizacja państwa.

Czytaj także: Strajk opóźnia zmiany w rządzie

W dodatku protestujący stracili coś, co w tak ważnym strajku wydaje się kluczowe – powagę. Swego rodzaju ciężar gatunkowy, który sprawia, że traktuje się ich serio. Dziesiątki absurdalnych happeningów, filmików, pioseneczek ochoczo wrzucanych przez nauczycieli do internetu sprawiają, że społeczeństwo przestaje ich brać poważnie. I dlatego w sondażach widać, że PiS trzyma się mocno, a opozycja ma pewne problemy.

Ten mechanizm znamy zresztą bardzo dobrze. Gdy dwa lata temu PO zaczęła okupację sali plenarnej w Sejmie, początkowo wydawało się, że może wygrać to starcie. Ale zabrakło jej właśnie powagi – pamiętacie państwo idiotyczne filmiki wrzucane przez posłów śpiewających na mównicy? Nie wspominając już o podróży ówczesnego lidera jednej z partii opozycyjnych na Maderę w samym środku protestów. Brak powagi opozycji sprawił, że efekt okupacji Sejmu był dla PiS korzystny – w sondażach zarobił w ciągu miesiąca pięć punktów procentowych poparcia.

Kampania wyborcza opozycji zdaje się buksować. Koalicja Europejska nie potrafi ani narzucać tematów, ani też – na co zwracają uwagę komentatorzy zaglądający głębiej w sondaże – zmobilizować swojego elektoratu. Jeśli opozycja liczyła, że wystarczy jej premia za zjednoczenie, a wyborcy sami do niej przyjdą oburzeni strajkiem nauczycieli, to popełniła kolosalny błąd. Tym większy, że PiS też popełnia mnóstwo błędów. Dalsze rozwadnianie „piątki Kaczyńskiego", zapowiedź wzrostu stawek i ściągalności różnych składek, a przede wszystkim demontaż OFE w innych warunkach byłyby tym, co zniechęciłoby umiarkowaną klasę średnią do rządzących. Jeśli KE nie wymyśli kampanii wyborczej na nowo, może już się mościć w ławach opozycyjnych na cztery kolejne lata...

A następny kryzys w negocjacjach rządu z nauczycielami z Wielkiego Czwartku oraz zapowiedź kontynuacji strajku również po świętach może się okazać, paradoksalnie, całkiem niezłą wiadomością dla PiS.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA