fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

Język śląski zagrożeniem dla polszczyzny w całym kraju?

Fotorzepa/ Tomasz Jodłowski
Ustanowienie nowego języka regionalnego może spowodować, że przestaniemy mówić po polsku – głosi zaskakujący dokument rządu.

Nazwy miast i ulic byłyby zapisywane w dwóch językach, a śląska mowa mogłaby być nauczana w szkole – takie byłyby skutki podniesienia rangi etnolektu śląskiego do rangi języka regionalnego. Projekt ustawy w tej sprawie złożyli rok temu posłowie KO, PSL i Lewicy, a pod koniec lutego przedstawiciele porozumienia śląskich organizacji i polityków Ślonsko Sztama zaapelowali do marszałek Elżbiety Witek o rozpoczęcie prac.

I mają one w końcu ruszyć. Pod koniec stycznia projekt został skierowany do pierwszego czytania w Sejmie. Z naszych informacji wynika, że raczej nie zyska poparcia PiS. Świadczy o tym projekt stanowiska rządu, który powstał w MSWiA, a w lutym został skierowany pod ocenę ministrów.

MSWiA negatywnie opiniuje projekt, posługując się przy tym zaskakującą argumentacją. Twierdzi, że podniesienie rangi mowy śląskiej w dalszej perspektywie mogłoby doprowadzić do sytuacji, że Polacy przestaliby mówić po polsku.

Jak to możliwe? Ministerstwo zauważa, że o status języka regionalnego starają się też dla swej mowy mieszkańcy Wilamowic spod Bielska-Białej. „Uznanie etnolektu śląskiego za język regionalny, a tym samym objęcie go ochroną wynikającą z tego tytułu, może spowodować podobne oczekiwania u przedstawicieli innych grup regionalnych, chcących pielęgnować swoje lokalne »języki« (gwary, dialekty)" – pisze resort. I dodaje: „Uznawanie istnienia kolejnych dialektów jako języków regionalnych mogłoby w rezultacie doprowadzić do paradoksalnej sytuacji, w której społeczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej składałoby się wyłącznie z osób posługujących się odrębnymi językami regionalnymi bez istnienia narodowego języka ogólnego".

Monika Rosa z KO, autorka projektu o języku śląskim, mówi, że to absurd. – Autor opinii ma chyba bardzo złe zdanie o sile języka i narodu polskiego. To buduje obawę, że ten rząd naprawdę nie wierzy w Polskę – komentuje.

– W czasach intensywnej globalizacji, w dodatku po tym, gdy przetoczył się przez nas walec socjalistycznej monokultury, posługiwanie się takimi argumentami jest bardzo bolesnej – mówi z kolei śląski senator KO Marek Plura. – W czasie długiej batalii o uznanie języka śląskiego nie słyszałem jeszcze tak kuriozalnego uzasadnienia odmowy – dodaje.

Obecny projekt nie jest bowiem pierwszy. Przez ostatnie lata do Sejmu wpłynęło pięć poselskich projektów o śląskim języku regionalnym, w tym dwa Marka Plury i dwa Moniki Rosy. W parlamencie był też obywatelski projekt o uznaniu Ślązaków za mniejszość etniczną.

Żaden nie spotkał się z przychylnością władzy, a odmowy zaczęły się za rządów PO. Najczęściej powtarzanym argumentem było to, że śląski nie jest językiem, lecz jedynie dialektem. Również tym razem taki właśnie wywód zajmuje większość stanowiska rządu.

Plura mówi, że opinie językoznawców o tym, czy śląski jest odrębnym językiem, dzielą się po połowie. A Rosa jest przekonana, że ustawa zostanie uchwalona, gdy PiS przegra wybory. – Nie ma co liczyć, że stanie się to za rządów tej partii – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA