fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rząd PiS

WWF o odstrzale dzików: Bezpodstawna, niepotrzebna rzeź

Stock Adobe
Do końca lutego planuje się wybicie 210 tysięcy dzików - prawie całej populacji. W tym ciężarnych loch i warchlaków, nawet żyjących w parkach narodowych. Taki jest plan walki z ASF opracowany przez Ministerstwo Środowiska. - Im więcej będziemy polować w Polsce na dziki, zmniejszać ich liczebność, tym więcej ich będzie przychodzić zza wschodniej granicy - ostrzega prof. Andrzej Elżanowski z UW.

Ministerstwo Środowiska nakazało kołom łowieckim zorganizowanie masowych, wielkoobszarowych i skoordynowanych polowań, a na myśliwych nałożyło obowiązek udziału w masowym odstrzale dzików w terminach 12-13, 19-20 i 26-27 stycznia br.

Ma zostać zabitych 210 tysięcy tych zwierząt.

Przeciwko tej akcji protestują sami myśliwi. "To będzie masakra" - napisał w apelu do kolegów Marek Porczak, członek Koła Łowieckiego Ostoja w Jarosławiu, cytowany przez Wirtualną Polskę. "To nie ma być odstrzał, to nie ma być pozyskanie, to nie ma być redukcja populacji, to ma być masakra" - napisał. "Ktoś z chorą głową postanowił, że mają być wystrzelane wszystkie dziki, łącznie z prośnymi lochami jak również takie, które już prowadzą młode. Co gorsze, kusi się nas pieniędzmi za tego typu odstrzały."

Już w ubiegłym roku, od kwietnia do listopada, wystrzelano 168 tysięcy dzików. Jak pisze w podsumowaniu rocznej działalności Zarząd Głównego Polskiego Związku Łowieckiego, "koszt społecznej pracy myśliwych wraz z dojazdami oraz amunicją szacuje się na kwotę blisko 583 mln zł. Oznacza to, że koszt pozyskania jednego dzika wynosi 3,4 tys. zł".

Po masowej rzezi, jaka zaplanowana jest na styczniowe weekendy, praktycznie niemal cała populacja dzika w Polsce zostanie wybita.

Władze liczą na to, że jest to skuteczna metoda z afrykańskim pomorem świń - ASF.

Tymczasem, jak alarmują naukowcy, to nie dziki stanowią ryzyko przeniesienia zarazków, a ludzie.

Jak mówi przyrodnik z WWF Polska Piotr Chmielewski, "wirus jest przenoszony z lasu na ubraniach, butach czy kołach samochodów. Obecnie, tam gdzie są ogniska wirusa, świnie nie mają żadnego bezpośredniego kontaktu z dzikami czy innymi leśnymi zwierzętami, bo muszą na stałe być zamknięte w chlewniach". 

Nie dość na tym - to ludzie lekceważą lub nie stosują w ogóle restrykcyjnych zasad, które powinny być stosowane w walce z ASF. Nie stosują bioasekuracji, nie odkażają sprzętów stosowanych w gospodarstwie, ubrań, butów i narzędzi, co jest jedyną skuteczną metodą walki z ASF.

Wybicie polskich dzików niesie ze sobą jeszcze jedno ryzyko, o którym mówi prof. Andrzej Elżanowski, biolog i etyk z uniwersytetu Warszawskiego. Wystrzelanie zwierząt spowoduje, że w ekosystemie zapanuje luka, która prędko zapełnią dziki zza wschodniej granicy.

"Polowanie i strzelanie samo w sobie stwarza zagrożenie, bo rozprasza dziki. Powoduje mieszanie populacji. Po drugie powoduje dostawanie się wirusa do środowiska razem z krwią i odpadkami. Im więcej będziemy polować w Polsce na dziki, zmniejszać ich liczebność, tym więcej ich będzie przychodzić zza wschodniej granicy" - mówił profesor w wywiadzie dla "Magazynu Kaszuby", cytowanym przez WWF.

Petycja do ministra środowiska

Przeciwko masowej rzezi dzików protestują organizacje ochrony przyrody i zwykli ludzie. Pod petycją do ministra środowiska o rezygnację z masowego odstrzału dzików podpisało się przez kilka dni już ponad 100 tysięcy osób.

"My, wrażliwi na los wszystkich zwierząt i środowiska, stanowczo sprzeciwiamy się eksterminacji dzików w polskich lasach przez Polski Związek Łowiecki w ramach "walki" z ASF (afrykański pomór świń). Planowany na styczeń odstrzał ma objąć ponad 200 tys. osobników, także tych zdrowych (w tym samice i warchlaki). W praktyce może dojść do odstrzelenia całej populacji" - czytamy w petycji.

"Myśliwi otrzymają ekwiwalent finansowy w wysokości kilkuset złotych za każde zwierzę. Wobec krytyki ze strony naukowców i braku jakichkolwiek dowodów potwierdzających, że masowe wybijanie tych zwierząt zredukuje w znaczący sposób ASF, żądamy natychmiastowej zmiany decyzji w tej sprawie. Konsekwencją tej skandalicznej akcji będą nieodwracalne skutki nie tylko dla tego gatunku w naszym regionie, ale i dla środowiska naturalnego na tym obszarze. Niech zwycięży rozsądek i nauka, a nie polityka i lobby myśliwskie! ".

Demonstracja pod Sejmem

Jutro, 9 stycznia o godzinie 18 pod Sejmem odbędzie się demonstracja pod hasłem "Żubry i dziki nie do odstrzału, ministrowie do dymisji!".

"Ministerstwo Środowiska oraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi miały ponad 3 lata, by rozwiązać problem ASF i zadbać o populację żubrów. To nie żubry i dziki powinny paść ofiarami odstrzałów. To ministrowie środowiska i rolnictwa i rozwoju wsi powinni podać się do dymisji! To oni, ich nieudolność i brak dbania o dzikie zwierzęta są prawdziwym problemem" - pisze organizator demonstracja, Partia Zieloni.

Źródło: rp.pl/WWF
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA