fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Rankingi

Prawnik Roku/Prawnik Spraw Precedensowych - Paulina Kieszkowska-Knapik

Paulina Kieszkowska-Knapik
Rzeczpospolita, Robert Gardziński
Wygrała sprawę o prawo do leczenia niedostępnego w kraju.

Rz: Za reprezentowanie dzieci chorych na choroby rzadkie w sprawach o refundację leku niedostępnego w normalnym obrocie w Polsce została pani wyróżniona w naszym konkursie. To trudne sprawy?

Paulina Kieszkowska-Knapik: Jest mało procedur, w których pacjent sam może z administracją walczyć o finansowanie swojego leczenia. Co do zasady system prawa zdrowotnego wygląda tak, że najpierw minister zdrowia decyduje o koszyku świadczeń albo wydaje decyzje refundacyjne, szpitale to wykonują, a pacjent jest na końcu tego procesu. Nie ma możliwości upominania się o swoje leczenie bezpośrednio u ministra. Jednym z nielicznych wyjątków jest tryb indywidualnej refundacji pozwalający na refundację leku niedostępnego w Polsce. A leki, które są potrzebne do leczenia chorób rzadkich często nie są u nas dostępne. Albo nie są dopuszczone do obrotu przez Europejską Agencję EMA, albo są dopuszczone, ale nie można ich u nas kupić, bo firmy nie produkują dla kilku pacjentów polskiej wersji.

Przepis dający prawo do indywidualnej zgody na refundację istnieje w prawie od dekady. Wcześniej nie budziło wątpliwości, że w tym trybie można się ubiegać o refundację leków, które co prawda zarejestrowane są w Europie, ale nie ma ich w wersji polskiej. Niestety, w 2014 r. ministerstwo zmieniło interpretacje na antypacjencką. Obecny resort utrzymuje tę interpretację i z nią walczymy w sądach.

O jakiej interpretacji mowa?

Resort, wydając odmowę refundacji, za każdym razem przekonuje, że w tym indywidualnym trybie płacić może tylko za leki, które nie są dopuszczone do obrotu w Polsce. Sęk w tym, że leki, o które zwykle chodzi, są zarejestrowane centralnie w UE, ale niedostępna jest ich polska wersja i w aptekach ich nie ma. I koło się zamyka.

Argumentujemy, że ustawę refundacyjną trzeba rozumieć propacjencko. Sądy przyznają nam rację i orzekają, że w procesie wykładni tej ustawy nie należy opierać się wyłącznie na wykładni językowej, ale opierając się na konstytucji wszelkie możliwe wątpliwości co do ochrony życia ludzkiego powinny być rozstrzygane na rzecz tej ochrony, tj. na rzecz refundacji danego niezbędnego leku. W tym sensie te sprawy są przełomowe w ogóle w interpretacji ustawy refundacyjnej jako takiej.

Reprezentując klientów w takich sprawach pewnie czuje pani, że praca ma sens?

Byłoby tak, gdyby wyroki były wykonywane. Najczęściej mimo wygranej minister zdrowia wciąż odmawia refundacji. W „drugiej rundzie" minister wskazuje na nowe przyczyny odmowy. Uważam, że podstawowa zasada w k.p.a., tj. zasada zaufania, wymaga podania wszystkich powodów odmowy, tak aby kontrola sądowa mogła skutecznie ocenić je wszystkie. Przecież każde postępowanie trwa co najmniej rok, półtora. To wieki w przypadku postępującej choroby dziecka!

—rozmawiała Katarzyna Wójcik

Paulina Kieszkowska-Knapik, adwokat, wspólnik w Kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński, zwycięsko poprowadziła sprawę dotyczącą propacjenckiej wykładni ustawy refundacyjnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA