Publicystyka

Demokracja umiera od kłamstw

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Marsz Niepodległości został w wielu zagranicznych i krajowych mediach przedstawiony nieodpowiedzialnie – twierdzi filozof.

W kilka dni po ukazaniu się wielu bardzo krytycznych artykułów w prasie światowej na temat Marszu Niepodległości reporter „The Washington Post” Avi Selk przyznał beztrosko, że kłamał i dostarczał gazetom fałszywych wiadomości.

Na pochodzie 11 listopada nie było transparentu o islamskim holokauście, który rozpoczął lawinę oskarżeń wobec Polski. Informacja ta była przez Avi Selk zmyślona i na zasadzie poczty pantoflowej szybko rozpowszechniona na Twitterze i w innych mediach. Wydaje się, że w takiej sytuacji polski MSZ powinien zwrócić się o przeprosiny do wszystkich gazet, w których nieprawdziwe wiadomości zostały opublikowane.

Sprawa haseł na ostatnim Marszu Niepodległości znowu podzieliła Polaków. Pojawiły się głosy bardzo krytyczne, a z drugiej strony opinie osób, które żadnych haseł o treści negatywnej nie widziały. Aż dziwne, że z wyjątkiem jednego bliżej nieznanego internauty nikt nie wpadł na pomysł, aby do sprawy podejść empirycznie. Przeanalizował on wideo, na którym nagrany został pochód od jego początku do końca, i zapisał wszystkie hasła widoczne na transparentach.

Powiedzmy: sprawdzam

Kiedy spojrzymy na tą listę, nie znajdziemy wśród nich ani jednego hasła, które można by określić jako faszystowskie lub antysemickie. Spośród ponad czterdziestu haseł jedynie trzy zawierają treści, które wydawać się mogą kontrowersyjne. Jedno to hasło zwrócone przeciwko islamizacji, głoszące: „Nie dla islamu w Polsce”. Drugie to hasło mające swe źródło w wywodzącej się z USA subkultury młodzieżowej straight edge: „Czysta krew i jasny umysł”. Tu jednak odniesienie do czystej krwi nie ma żadnych związków z rasizmem, ale z brakiem alkoholu we krwi.

Trzecie to hasło „Europa będzie biała lub bezludna”, jedyne na całym marszu, które może być zinterpretowane jako rasistowskie. Wszystkie inne hasła, takie jak na przykład, „Maryjo Królowo Polski, miej w opiece swoją Ojczyznę”, „Bóg, Honor, Ojczyzna – Stara Wiara” czy „Polsko obudź się – POBUDKA” wyrażają idee, które można określić jako religijne lub patriotyczne. Dlatego też jeżeli mamy kogokolwiek sądzić, to nie uczestników czy organizatorów, ale przede wszystkim zagranicznych korespondentów, którzy w swoich nieodpowiedzialnych doniesieniach przedstawiali niezweryfikowane informacje i określali idących w marszu jako „60 000 faszystów”. Powinni oni wszystkich Polaków przeprosić i umieścić sprostowania na stronach swych gazet.

Być może, zgodnie z tezami niektórych socjologów, wkraczamy w erę postprawdy, więc zamiast przeprowadzić prosty test empiryczny, dyskutujemy zacięcie o tym, na czym się nie znamy lub czego nie wiemy. To przejście do postprawdy odzwierciedlone jest w fakcie, jak nieodpowiedzialnie Marsz Niepodległości został przedstawiony w wielu zagranicznych, a także niektórych krajowych mediach.

Dziennikarze ze znanego brytyjskiego dziennika „The Guardian”, a także polskiego „Newsweeka” widzieli transparent z hasłem „Biała Europa braterskich narodów”, ale musieli to widzieć tylko w swojej własnej wyobraźni, ponieważ jak pokazują dowody, wśród uczestników marszu transparentu z takim napisem nie było.

O wartości narodu

Avi Selk z „The Washington Post” przyznał, że jego wiadomości dotarły błyskawicznie do tysięcy odbiorców i mogły przyczynić się do stworzenia złego wizerunku marszu.

Jego sprostowanie nie ma formy przeprosin i nie jest adresowane do Polaków, ale zawiera nadal zgrabnie ukryte kłamstwo, bowiem określa on marsz jako skrajnie prawicowy. Ogromna demonstracja, jaką był Marsz Niepodległości, może przyciągnąć ludzi z różnymi przekonaniami, w tym także ze skrajnie prawicowymi, jednak zdecydowaną większość osób, które w niej uczestniczyły, można określić jako „zwykłych Polaków”.

Marsz nie był zakłóceniem Święta Niepodległości, jak opisywały zagraniczne media, ale przeciwnie, był to jego masowy, spontaniczny i pokojowy wyraz.

Jak pisał w swojej słynnej rozprawie „O wolności” John Stuart Mill, jako różnorodne i wzajemnie się uzupełniające wspólnoty kulturowe państwa narodowe są źródłem postępu ludzkości. Postęp dokonuje się bowiem nie na skutek ujednolicenia, ale w wyniku uzupełniającej się różnorodności. Potrzebujemy więc politycznej i kulturowej różnorodności niezależnych państw dla kreatywności i postępu ludzkości.

Potrzebujemy też odwołania do tradycji, a tej dostarcza nam racjonalne i moralne dziedzictwo starożytnej Grecji i Rzymu, przekaz Starego i Nowego Testamentu, który stanowi podstawę religii chrześcijańskiej, a także idee wolności i demokracji związane z rozwojem niepodległych państw narodowych.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL