fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Nowe dane: Epidemia sprzyja aktywności pedofilów w internecie

Stock Adobe
Mniej drastycznych przestępstw wobec dzieci, a pedofile aktywność skoncentrowali w sieci. Rekordzista ściągnął ponad 4 tys. filmików.

Uwodzenie na czatach, zwabianie podstępem i wykorzystywanie, gromadzenie pedofilskich nagrań i zdjęć oraz kolportowanie ich w sieci – w czasie pandemii problem nie zniknął, a niektóre nadużycia wobec dzieci przybrały na sile – wynika z danych Komendy Głównej Policji.

Od stycznia do lipca tego roku w kraju doszło do 5961 przestępstw seksualnych wymierzonych w dzieci – podliczyła „Rzeczpospolita", analizując odnoszące się do małoletnich artykuły kodeksu karnego. W roku ubiegłym w tym samym okresie takich czynów ujawniono 2,2 tys. Lawinowy wzrost to głównie efekt działań mężczyzny, który ściągnął z sieci ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią i tym podbił statystyki.

Jednak nie licząc tego „rekordu", mimo ograniczeń związanych z pandemią, nadużyć seksualnych, których ofiarami padają najmłodsi, jest wciąż dużo – od stycznia do lipca – ponad 1,9 tys. – wynika z policyjnych danych.

I tak nieco rzadziej dochodziło do najdrastyczniejszych ataków – gwałtów, także w postaci poddania się tzw. innej czynności seksualnej – ich liczba spadła z 61 do 55. Za to częściej sprawcy krzywdzili, wykorzystując zależność lub krytyczne położenie młodych ofiar – doszło do 40 takich zachowań (to o 11 więcej).

W ciągu siedmiu miesięcy tego roku doszło do 521 przypadków seksualnego wykorzystania małoletnich – to tylko o 89 mniej niż w tym samym czasie ubiegłego roku. Np. w lipcu w Rudzie Śląskiej 50-letni sąsiad zwabił dziewczynkę do mieszkania, częstując ją słodyczami. Ojciec ofiary nakrył go nagiego z dzieckiem.

Dzieci są wciąż uwodzone za pośrednictwem internetu – w tym roku 213 razy (o 27 razy mniej niż rok temu do lipca) – chociaż w okresie najostrzejszych rygorów związanych z pandemią policja była nastawiona głównie na sprawdzaniu przestrzegania kwarantanny.

Policjanci twierdzą, że pedofile lepiej się kamuflują, więc ujawnianych jest tylko część takich zdarzeń. Za tym przemawia fakt, że w ciągu tylko trzech dni Krzysztof Dymkowski, znany jako „łowca pedofilów", pomógł namierzyć policji dwóch mężczyzn, którzy umawiali się na seks z nastolatkami.

Największy wzrost dotyczy utrwalania, posiadania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii – przestępstw z art. 202 kodeksu karnego odnoszących się do małoletnich – w tym roku do lipca stwierdzono ich łącznie 4903, gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku – 975.

Jednak to efekt działań jednej osoby – mężczyzny z Pomorza, który z sieci ściągnął ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią. Namierzyli go jeszcze w ubiegłym roku policjanci z Gorzowa Wielkopolskiego.

– W sprawie zasięgaliśmy dwóch opinii. Jedna potwierdziła treści pornograficzne, druga, uzupełniająca opinia antropologiczna, określiła wiek osób utrwalonych na filmach – mówi nam prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

W efekcie, już w tym roku mężczyzna usłyszał aż 4025 zarzutów. W czasie gdy ściągał z sieci pedofilskie pliki, pracował jako... funkcjonariusz w areszcie śledczym w Gdańsku. Przyznał się, a prokuratorowi tłumaczył się osobliwie. – Twierdził, że filmiki ściągnął, żeby się „przekonać, na co reagują pedofile" – mówi nam jeden ze śledczych.

Jednak nawet bez „rekordzisty" z Pomorza liczba przestępstw związanych z kolportowaniem pedofilskich treści jest wciąż duża.

Np. znacząco przybyło zachowań, za którymi kryje się m.in. produkowanie, utrwalanie i rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletnich, za co grozi do 12 lat więzienia. W tym roku do lipca ujawniono ich 488 – rok temu, do lipca – 215.

Trudnił się tym m.in. 35-latek z Ełku, który wpadł kilka dni temu, a w ujawnieniu jego aktywności w sieci pomagał Interpol.

– Poprzez komunikatory internetowe nawiązywał znajomości z dziewczynkami, zachęcał je do wymiany filmów i zdjęć o charakterze pornograficznym. Później rozpowszechniał je w sieci, udostępniając filmiki i zdjęcia także pedofilom z zagranicy – wynika z relacji policjantów.

Eksperci zachęcają, by reagować na niepokojące treści w sieci. – Czasami pojedyncze zgłoszenie jest brakującym puzzlem większej układanki, z której wyłania się obraz krzywdzonego dziecka – zaznaczają specjaliści z Dużurnet.pl.

Zwłaszcza że od lipca 2017 r. każdy, kto ma wiedzę o przestępstwach seksualnych wobec małoletnich, ma pod groźbą kary obowiązek zawiadomienia o tym organów ścigania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA