fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Praca w komisji ds. pedofilii dla każdego

Tworzeniem urzędu do obsługi komisji ds. pedofilii zajmuje się jej przewodniczący Błażej Kmieciak, ale rozporządzenia wydaje Kancelaria Premiera
EAST NEWS, Piotr Molecki
Będą „elastyczne" zasady naboru w urzędzie ds. pedofilii. Opozycja: to skandal.

W połowie lipca Sejm wybrał członków państwowej komisji ds. pedofilii. Wcześniej swoich przedstawicieli wskazali Senat, prezydent, premier i rzecznik praw dziecka. Tym samym skompletowany został organ, który ma zająć się m.in. wydawaniem postanowień o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym i identyfikowaniem zaniedbań w wyjaśnianiu przypadków pedofilii.

By mógł przystąpić do działania, powstać musi jeszcze urząd obsługujący komisję. I by zdobyć w nim prace, będą wystarczały „elastyczne" kwalifikacje. Tak wynika z rozporządzenia, nad którym pracuje szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk.

Niejasne zapisy

Treść aktu prawnego nie jest jeszcze znana. Zapoznać się można za to z opisem w wykazie prac legislacyjnych rządu. „Zakres stanowisk oraz wymagania kwalifikacji powinny być jak najbardziej elastyczne" – głosi. Co konkretnie za tym się kryje? Spytaliśmy o to Centrum Informacyjne Rządu, ale nie dostaliśmy odpowiedzi.

Z opisu w wykazie prac rządu wynika, że takie sformułowanie wymagań kwalifikacyjnych jest konieczne, „aby umożliwić zatrudnianie zarówno doświadczonych urzędników, jak i osoby o kompetencjach potrzebnych do pomocy ofiarom przestępstw: specjalistów np. psychologów dziecięcych, niemających wcześniej styczności z administracją publiczną".

Inaczej „elastyczne wymagania" rozumie opozycja. Jej zdaniem chodzi tu o otwarcie drogi do zatrudnienia swoich ludzi.

– W tak wyspecjalizowanym urzędzie powinni znaleźć pracę doświadczeni urzędnicy o wysokich kwalifikacjach. Będą mieli do czynienia z danymi wrażliwymi nie tylko sprawców, ale też ofiar pedofilii, więc powinno być zagwarantowane zachowanie przez nich tajemnicy zawodowej – ocenia poseł KO Robert Kropiwnicki. – Zapisy rozporządzenia trudno oceniać inaczej niż chęć zmieszczenia w urzędzie tych, którzy mają się tam zmieścić – dodaje.

Przypomina, że urząd komisji, liczący 44 pracowników, ma dysponować atrakcyjnym budżetem na wynagrodzenia. Już w 2019 roku opisała go „Rzeczpospolita". W ocenie skutków regulacji projektu ustawy powołującej komisję wynagrodzenie dyrektora określono na 13 tys. zł brutto, zastępcy na 11 tys., pracowników merytorycznych i administracyjnych oraz kierowców średnio na 9 tys., a etatów sekretarskich na 5,5 tys.

Łącznie na wynagrodzenia przewidziano 4,6 mln zł oraz milion na dodatki motywacyjne. Siedmiu członków komisji ma mieć pensje na poziomie podsekretarza stanu, czyli około 10 tys. zł brutto. Cały budżet urzędu ma wynieść 12 mln zł rocznie. To kwota porównywalna z budżetem rzecznika praw dziecka.

– Ta komisja od początku była krytykowana przez Helsińską Fundację Praw Człowieka i rzecznika praw obywatelskich. Ja zaś od samego początku mówiłam, że to nie będzie miejsce pracy dla specjalistów, ale dla własnych ludzi – mówi Joanna Scheuring-Wielgus z Lewicy.

I przypomina, że to nie pierwsze obniżenie wymagań kwalifikacyjnych w komisji. Pierwsze dotyczyło samych członków.

Zaskakująca poprawka

Zapowiedź powstania komisji padła w maju 2019 roku po premierze głośnego filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu" o pedofilii w Kościele. Ustawę w jej sprawie przyjęto pod koniec sierpnia.

Członków komisji zaczęto jednak powoływać dopiero w maju 2020 roku. Zbiegło się to z premierą kolejnego filmu Sekielskich „Zabawa w chowanego". Dlatego opozycja od początku nazywała komisję wrzutką PR-ową.

Obniżenia kwalifikacji, o którym mówi Scheuring-Wielgus, dokonała tzw. tarcza antykryzysowa 3.0. Wcześniej do zasiadania w komisji trzeba było mieć wykształcenie prawnicze, medyczne lub psychologiczne.

Poprawka rozszerzyła krąg kandydatów o osoby nawet bez wykształcenia, za to posiadające odznaczenie państwowe. Prawdopodobnie została napisana pod Elżbietę Malicką, wskazaną przez premiera, oraz Barbarę Chrobak, byłą posłankę Kukiz'15, zgłoszoną przez Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym. Na tym nie kończą się kontrowersje. W lipcowym głosowaniu Sejm odrzucił kandydaturę ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Jak mówił, ma informacje, że na decyzję Klubu PiS wpłynął Episkopat.

Na przewodniczącego komisji wybrano zaś dr. hab. Błażeja Kmieciaka, związanego w przeszłości ze skrajnie prawicowym Instytutem Ordo Iuris. Zdaniem opozycji taki przewodniczący nie gwarantuje rzetelnego rozliczenia problemu pedofilii w Kościele.

Mgliste plany

Joanna Scheuring-Wielgus krytykuje też dobór innych członków. – Mało który rzeczywiście zajmował się dotąd problemem pedofilii. To straszne, że w taki sposób zakpiono sobie z ważnego tematu – mówi. I dodaje, że o komisji wciąż niewiele wiadomo: czym konkretnie się zajmie albo kiedy ruszą jej prace.

To ostatnie może nastąpić jeszcze w tym roku. Z opisu w wykazie prac legislacyjnych wynika, że do startu funkcjonowania urzędu potrzebne jest przyjęcie rozporządzenia. Prace mają zakończyć się w trzecim kwartale.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA