fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Urząd przy komisji ds. pedofilii: 12 mln zł budżetu, 9 tys. zł dla kierowcy

Wicepremier Jacek Sasin osobiście nadzorował prace nad projektem ustawy
Fotorzepa, Radek Pasterski
Rząd chce, by przy państwowej komisji ds. pedofilii powstał nowy urząd z gigantycznym budżetem.

Siedmioosobową państwową komisję ds. wyjaśniania spraw pedofilskich ma obsługiwać specjalnie powołany do tego nowy urząd. Jego roczny budżet szacowany jest na 12 mln złotych.

– To przesada i niepotrzebne rozdmuchiwanie administracji publicznej – mówi „Rz" poseł Borys Budka (PO), były minister sprawiedliwości.

Wtóruje mu posłanka Joanna Scheuring-Wielgus z koła poselskiego Teraz! – Nie ma wątpliwości, że komisja musi być finansowana z budżetu państwa, ale z tworzeniem nowego urzędu PiS po prostu przesadza. Wygląda to tak, jakby tworzyli nowe etaty dla zaufanych ludzi – stwierdza.

Ponad podziałami

Zapowiadany w maju projekt ustawy o powołaniu komisji ds. wyjaśnienia spraw pedofilskich rząd przyjął na posiedzeniu 16 lipca. Jeszcze tego samego dnia projekt trafił do Sejmu, a w nocy z 18 na 19 lipca odbyło się jego pierwsze czytanie. Debata nad nim trwała niespełna 50 minut.

– Trudno to było nazwać debatą. W ławach rządowych nie było nikogo. Sala posiedzeń też świeciła pustkami – relacjonuje poseł Budka. – Szkoda, że dyskusję nad tak ważną kwestią po raz kolejny zaplanowano w nocy.

Według pomysłu rządu specjalna komisja ds. pedofilii składałaby się z siedmiu – niezależnych od polityków – osób. W komisji nie mogliby zasiadać posłowie, senatorowie, posłowie do PE, czy pracownicy biur poselskich lub partii politycznych. Trzech członków komisji spośród kandydatów zgłoszonych m.in. przez Naczelną Radę Adwokacką, Naczelną Izbę Lekarską czy organizacje pozarządowe, które zajmują się prawami dzieci, wyłaniałby większością 3/5 głosów Sejm, po jednym Senat, prezydent, premier oraz rzecznik praw dziecka. Członek komisji nie miałby prawa wykonywania innej pracy – z wyłączeniem działalności dydaktycznej np. na uczelni wyższej.

Za pracę w komisji otrzymywałby wynagrodzenie na poziomie podsekretarza stanu (obecnie ok. 10 tys. zł brutto). Rocznie ich wynagrodzenia kosztowałyby podatnika ok. miliona złotych.

Według założeń, oprócz wyjaśniania przypadków nadużyć, komisja miałaby prowadzić także działalność edukacyjną i prewencyjną.

– Cały ten projekt wygląda tak, jakby był napisany na kolanie. Moim zdaniem to wielka ściema – komentuje posłanka Scheuring-Wielgus. – Nic z tego projektu konkretnego nie wynika. Poza tym, że komisja stworzyłaby jakiś rejestr, do którego wpisywałaby osoby uznane za pedofilów – mówi.

9 tys. dla kierowcy

Duże kontrowersje budzi kwestia obsługi komisji. Rząd założył bowiem, że w tym celu trzeba powołać odrębny urząd. W pierwszym roku miałby on otrzymać na swoją działalność 8 mln zł, a w kolejnych latach po 12 mln.

W ocenie skutków regulacji rozpisano szczegółowo funkcjonowanie tego urzędu. Miałby on liczyć w sumie 44 pracowników: dyrektora, zastępcę, 32 pracowników merytorycznych (po dwóch na każde województwo), czterech pracowników administracji, cztery sekretarki oraz dwóch kierowców.

Wynagrodzenie dyrektora określono na 13 tys. zł brutto, zastępcy na 11 tys., pracowników merytorycznych i administracyjnych oraz kierowców średnio na 9 tys., etatów sekretarskich na 5,5 tys. Łącznie na wynagrodzenia przewidziano 4,6 mln zł oraz milion na dodatki motywacyjne.

Roczny koszt wynajmu biur oszacowano na 1,5 mln zł i taką samą kwotę na urządzenie jej siedziby. Na wynagrodzenia dla biegłych milion złotych, tyle samo na delegacje członków komisji oraz pracowników urzędu. Wreszcie 1,5 mln zł na działalność edukacyjno-promocyjną.

– Cele działania komisji są szczytne i trzeba, by ona powstała – mówi nam poseł Budka. – W trakcie pracy nad tym projektem będziemy jednak podnosili kwestię finansów, które są naszym zdaniem wzięte z sufitu.

Rzecznik ma mniej

– Według mnie obsługą tej komisji powinno się zająć Ministerstwo Sprawiedliwości – mówi nam jeden z posłów PiS i wskazuje, że roczny budżet rzecznika praw dziecka, który w 2018 roku miał w swoim biurze 63 etaty, wynosi 11,5 mln zł. – Mamy ogromne dysproporcje i naprawdę powinniśmy się poważnie zastanowić nad kwestią finansowania komisji ds. pedofilii – tłumaczy.

W środę na stronie internetowej Fundacji „Nie lękajcie się" pojawił się projekt powołania „Komisji prawdy i zadośćuczynienia w sprawach związanych z zachowaniami o charakterze pedofilskim osób duchownych".

Trzynastoosobowy zespół o szerokich uprawnieniach śledczych finansowany byłby z budżetu państwa (z działu „sprawiedliwość"), obsługa komisji spoczywałaby na resorcie sprawiedliwości, a miesięczne wynagrodzenie członka komisji wynosiłoby dwukrotność minimalnego wynagrodzenia za pracę (dziś byłoby to 4,5 tys. zł brutto).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA