Reklama

Wielki transfer lewych zysków z Wólki Kosowskiej

Polecenia, dokąd ma trafić gotówka, szły przez szyfrowane komunikatory. Wykonywał je wietnamski pośrednik - tak z Polski wyprowadził za granicę aż 116 mln zł.

Aktualizacja: 03.06.2020 06:34 Publikacja: 02.06.2020 18:45

Centrum handlowe w Wólce Kosowskiej od lat funkcjonuje jak „państwo w państwie”

Centrum handlowe w Wólce Kosowskiej od lat funkcjonuje jak „państwo w państwie”

Foto: Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

34-letni Wietnamczyk z polskim obywatelstwem, mieszkający w Polsce, wytransferował głównie do Azji i Zjednoczonych Emiratów Arabskich 116 mln zł – były to brudne pieniądze z handlu w podwarszawskim centrum w Wólce Kosowskiej. Do wyprowadzania milionów wykorzystał założoną specjalnie w tym celu firmę. „Rzeczpospolita” poznała kulisy procederu, który odkryła warszawska prokuratura i CBA.

Pranie pieniędzy

Mężczyznę w ubiegłym tygodniu zatrzymało CBA w śledztwie dotyczącym prania brudnych pieniędzy i oszustw na VAT, jakie prowadzi Prokuratura Regionalna w Warszawie, rozpracowując nielegalne interesy azjatyckich firm z Wólki Kosowskiej. Handlują one tam na wielką skalę, płacą symboliczne podatki, a nieopodatkowane zyski szmuglują na różne sposoby za granicę.

Jak było w tym przypadku?

34-latek odpowiadał za dystrybucję środków, jakie przekazywali mu właściciele trzech wietnamskich spółek. Gotówkę (dolary, euro) partiami transferował z Polski, wykorzystując swoje Biuro Usług Płatniczych. Robił to tak, by ukryć prawdziwego zleceniodawcę i odbiorcę środków – w przelewach podawał np. spółki zakładane na „słupy”. Pieniądze trafiały na zagraniczne konta azjatyckich firm, głównie w Chinach (w Hongkongu). Prokuratura i CBA ustaliły, że w ciągu dziewięciu miesięcy (od połowy 2019 r. do lutego 2020 r.) – Wietnamczyk wytransferował 116 mln zł.

– Mężczyzna usłyszał zarzut prania brudnych pieniędzy, wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami prowadzącymi działalność gospodarczą na terenie Wólki Kosowskiej, oraz pomocnictwa w uszczupleniu VAT na kwotę 21 mln zł – mówi prok. Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Reklama
Reklama

Ślad w komunikatorze

Grupa kontaktowała się za pomocą szyfrowanych komunikatorów WeChat oraz WhatsApp – ta korespondencja jest dziś jednym z mocnych dowodów. – Polecenia dotyczące transferu były krótkie: z podaniem sumy i miejsca, gdzie ma trafić – opowiada nam jeden ze śledczych.

Jak zaznacza, to typowy mechanizm wyprowadzania lewych zysków przez firmy z Wólki. – Tak zwani kurierzy odbierają pieniądze, dostarczają je naganiaczom, a ci czekają na wskazanie faktycznego beneficjenta wraz z danymi do przelewu, w tym np. ze sfałszowaną fakturą. Gotówkę transportują do banku lub instytucji finansowej konwojenci. Po wykonaniu przelewu osoba składająca dyspozycję w banku lub – jak w tym przypadku – realizująca go instytucja finansowa zdjęcie na dowód wykonania zadania – opowiada nasz rozmówca i dodaje, że kurierzy odbierający gotówkę faktycznych zleceniodawców przelewów znają tylko z pseudonimu i konta w komunikatorze.

Główne dowody w tej sprawie to właśnie telefony komórkowe z treścią przesyłanych np. na WhatsApp poleceń.

Kto nad nim stał?

Ta sprawa pokazuje wycinek „lewych” operacji, a 34-latek (trafił do aresztu) – jak sądzą śledczy – jest tylko jedną z osób zamieszanych w transfery nielegalnych zysków. – Nadal są podejmowane działania w celu zatrzymania kolejnych osób związanych z ujawnionymi przestępstwami – przyznaje prok. Zabłocka-Konopka.

Centrum w Wólce Kosowskiej od lat funkcjonuje jak „państwo w państwie”. Działa tam ok. 8 tys. firm zarządzanych przez rezydentów i nierezydentów. Wynajmują siedziby w boksach, podnajmują je, i nie wiadomo do końca, ilu ich jest. Faktyczne i właściwie nieopodatkowane obroty towarem pochodzenia azjatyckiego szacuje się na kwotę od 8 do 16 mld zł rocznie – wynika z analiz prokuratury i służb.

W Wólce prym wiodą Chińczycy (finansują zakupy, zajmują się dystrybucją zysków), i Wietnamczycy, którzy – jak mówią nam śledczy – niemal do perfekcji opanowali tworzenie firm na „słupy, i organizowanie całej fikcyjnej dokumentacji służącej pozorowaniu legalnego obrotu”.

Reklama
Reklama

Pierwszy wielki nalot na centrum w Wólce fiskus urządził w 2015 r. i potwierdził, że wiele działających tam azjatyckich przedsiębiorców nie płaci podatków, stąd taniej sprzedają towary. Dwa lata później służby skarbowe zaczęły zmasowane kontrole – odtąd wielokrotnie ujawniały np. puste faktury służące do oszustw podatkowych.

Skalę azjatyckich nadużyć udało się nieco ograniczyć, jednak zatrzymanie 34-latka świadczy o tym, że wciąż prowadzone są tam nielegalne interesy na wielką skalę, ze szkodą dla państwa, które traci na podatkach. Wietnamczyk transferował lewe zyski przez kilka miesięcy – gdyby nie wpadł, zapewne robiłby to dalej. Kto za nim stał – o tym powiedzieć śledczym nie chce.

Przestępczość
Brigitte Macron kontra hejterzy. Sąd w Paryżu wydał wyrok
Przestępczość
Przed pierwszą rozprawą Nicolása Maduro. Co wydarzy się w sądzie?
Przestępczość
Berlin. Po pożarze dziesiątki tysięcy mieszkań bez prądu. Do podpalenia przyznała się Vulkangruppe
Przestępczość
Tajemniczy ładunek rosyjskiego statku, który zatonął. Co przewoził Ursa Major?
Przestępczość
Kolejny skandal korupcyjny wstrząśnie Ukrainą? NABU i SAP ujawniły proceder w Radzie Najwyższej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama