fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Koronawirus zahamował śledztwa

Policja musi sprawdzać, czy kandydat do zatrzymania nie jest na kwarantannie
shutterstock
Wirus zwolnił tempo śledztw, zakradł się do aresztów i dotknął sprawy GetBacku.

Pandemia koronawirusa ograniczyła możliwości śledczych. Mniej jest zatrzymań, nowych zarzutów i wezwań świadków, a liczba podejrzanych dowożonych na przesłuchania i procesy z aresztów spadła o 70 proc. – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Prokuratury wprowadziły podwyższone standardy sanitarne (są m.in. urządzenia do dezynfekcji rąk, bezdotykowe termometry do mierzenia temperatury), i radykalnie ograniczyły przyjęcia interesantów.

Prokuratura Krajowa zapewnia, że pracuje normalnie, „realizowane są zadania w zakresie ścigania przestępstw, zaś czynności procesowe są wykonywane systematycznie”. Czy na pewno?

Dotąd niemal każdego dnia informowano o zatrzymaniach w sprawie np. oszustw gospodarczych, obrotu narkotykami i wielu innych przestępstw. Obecnie jest ich wyraźnie mniej – widać to chociażby po tym, jak niewiele jest obecnie (a były nasilone) zatrzymań członków grup przestępczych, np. wyłudzających VAT. Dlaczego?

– Kilka osób dowiezionych na przesłuchanie można umieścić w różnych pomieszczeniach. Gorzej, gdy naraz trzeba ująć kilkanaście. Jeśli da się to odsunąć bez szkody dla śledztwa, tak się dzieje – mówi nam jeden z prokuratorów ds. zorganizowanej przestępczości. Tym bardziej że sądy pracują tylko w sprawach pilnych.

Spowolnienie potwierdzają więziennicy. – W pierwszym tygodniu marca liczba wyjazdów osadzonych na rozprawy w sądach czy do prokuratur wyniosła 2955, a w ostatnim tygodniu (16–20 marca) takich wyjazdów było 838. – To spadek o ponad 70 proc. – przyznaje Elżbieta Krakowska, rzeczniczka Centralnego Zarządu Służby Więziennej.

Względy humanitarne

Na 20 marca w zakładach karnych i aresztach stwierdzono 144 przypadki podejrzenia zakażenia koronawirusem. Z tego 75 dotyczy osadzonych, a 69 funkcjonariuszy i pracowników Służby Więziennej. – U jednej funkcjonariuszki stwierdzono zakażenie koronawirusem i jest ona hospitalizowana – dodaje mjr Krakowska.

Do niedawna rodziny mogły odwiedzać więźniów, teraz wizyty wstrzymano. Prawo wejścia wciąż mają adwokaci.

Pandemia dotknęła sprawę GetBacku: decydując o dalszych losach aresztowanego w sprawie biznesmena, sąd przywołał także obecne zagrożenie – dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.

Sąd Apelacyjny w Warszawie przedłużył mu areszt, ale zgodził się, by podejrzany wyszedł, jeśli wpłaci poręczenie majątkowe. Uzasadniając decyzję, sąd nawiązał do pandemii. „W takiej sytuacji również reguły humanitaryzmu wymagają rezygnacji z najsurowszego katalogu środków zapobiegawczych na rzecz łagodniejszych” – uznał sąd. Po to, by w obliczu „realnego zagrożenia podejrzany miał możliwość zastosowania prewencji na wyższym poziomie skuteczności niż może zostać zapewniony w jednostce penitencjarnej”, która z istoty stanowi „skupisko ludzkie szczególnie narażone na rozprzestrzenianie się choroby” – zaznaczył sąd.

Prokuratura decyzję zaskarżyła, chce bezwzględnego aresztu. – Koronawirus nie może być argumentem. Dzięki izolacji więzienia są dzisiaj jednymi z bezpieczniejszych miejsc – uważają śledczy.

Mniej zatrzymań

Zagrożenie koronawirusem nie pozostało bez wpływu na śledztwa dotyczące tzw. dzikiej reprywatyzacji, które toczą się głównie w Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu. – Siedem aktów oskarżenia jest w sądzie, kilkanaście śledztw jest nadal w toku – mówi prok. Katarzyna Bylicka, rzeczniczka tej prokuratury. Ostatnie zatrzymania w tych sprawach – łącznie siedem osób – odbyły się w końcu stycznia.

– Przymierzano się do kolejnej realizacji, ale nie wiadomo, czy zatrzymania się odbędą – mówią nam nieoficjalnie śledczy. – Taktyka procesowa wymaga czasem zatrzymań wielu osób, a to obecnie może być trudne. Najpierw trzeba np. sprawdzić, czy te osoby nie są w kwarantannie – wskazują.

Prok. Katarzyna Bylicka przyznaje, że osoby, które miały wezwanie do prokuratury jako świadkowie, pokrzywdzeni czy nawet podejrzani odpowiadający z wolnej stopy, jeżeli są na kwarantannie lub mieli kontakt z osobą chorą, to muszą poinformować o tym telefonicznie. – Czynności z udziałem takiej osoby nie będą wykonywane – podkreśla rzeczniczka.

Jednak nawet w obecnej sytuacji muszą się odbywać np. operacje międzynarodowe – jak ta z początku marca, dotycząca rekordowego przemytu 275 kg heroiny wartej 61 mln zł i likwidacji kanału przemytu narkotyków z Bliskiego Wschodu i Ameryki Południowej. Została przeprowadzona naraz w Belgii, Holandii, Turcji i Polsce.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA