fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Jared Kushner mógł mieć kontakty z Rosją

Jared Kushner
AFP
Zięć i najbardziej zaufany doradca prezydenta Donalda Trumpa miał uczestniczyć w rozmowach na temat utworzenia tajnego kanału komunikacyjnego z Kremlem.

Korespondencja z Nowego Jorku

Propozycja taka miała paść podczas rozmowy z ambasadorem Sergiejem Kisljakiem w grudniu podczas spotkania w Trump Tower na Manhattanie. Obecny na tym spotkaniu był również Michael Flynn, emerytowany generał, który przez kilka tygodni był krajowym doradcą prezydenta ds. bezpieczeństwa, ale podał się do dymisji z powodu oskarżeń o nielegalne kontakty z przedstawicielami Rosji.

Osoby, z którymi rozmawiał „New York Times" twierdzą, że planowano aby to właśnie Flynn miał bezpośredni kontakt z wysokopostawionymi przedstawicielami wojska w Moskwie i rozmawiał z nimi na temat Syrii oraz innych spraw związanych z bezpieczeństwem.

„Washington Post" doniósł, że bezpośrednia komunikacja miała odbywać się poprzez rosyjskie kanały dyplomatyczne, w celu uniknięcia monitoringu ze strony amerykańskiej. Komentatorzy zwracają uwagę, że takie utajnienie komunikacji może wskazywać, że chodziło o coś więcej niż tylko kwestię syryjąką.

Nigdy jednak nie doszło do ustanowienia tego rodzaju kanału. Dwa tygodnie po spotkaniu z rosyjskim ambasadorem zarzucono te plany, gdy Trump oświadczył, iż sekretarzem stanu zostanie Rex W. Tillerson, były szef Exxon Mobil, który wcześniej współpracował blisko z władzami rosyjskimi w sprawach energetycznych.

Jak się okazuje kilka dni po spotkaniu z Kisljakiem Kushner rozmawiał też z Sergiejem Gorkowem, rosyjskim bankierem, posiadającym bliskie powiązania z rosyjskim prezydentem Władimirem Putinem. W piątek Reuters podał też, że Kushner dwa razy rozmawiał z Kisljakiem w okresie między kwietniem 2016 r. a dniem wyborów. Rozmowy te, które przeprowadzone były telefonicznie, miały dotyczyć polepszenia stosunków gospodarczych między USA a Rosją oraz kooperacji w walce z ekstremizmem ISIS.

O kontaktach między Jaredem Kushnerem a stroną rosyjską amerykańskie agencje wywiadowcze wiedziały już od kilu miesięcy. Opinię publiczną poinformował o tym pod koniec ubiegłego tygodnia „Washington Post". Doniesienia te rzuciły cień podejrzeń na Kushnera, a także całe otoczenie Donalda Trumpa, i to w czasie, gdy prowadzone jest szeroko zakrojone dochodzenie mające na celu ustalenie czy Rosja próbowała zakłócić przebieg ubiegłorocznych wyborów oraz czy którykolwiek z doradców Donalda Truma pomagał w tym stronie rosyjskiej.

Interakcje między doradcami Donalda Trumpa a stroną rosyjską od początku kładą się cieniem na administracji obecnego prezydenta.

Śledztwo w sprawie ingerencji Rosji w amerykańskie wybory ostatnio nabrało tempa i prowadzone jest wielotorowo, nie tylko przez FBI, ale też m.in. przez dwie kongresowe komisje, Pentagon, który rozważa legalność wypłaty 45 tys. dol. Flynnowi przez stronę rosyjską, a także przez byłego dyrektora FBI Roberta S. Muellera III, który analizuje stosunki biznesowe firmy Flynna – Flynn Intel Group z tureckim biznesmanem.

To, że Kushner znalazł się w kręgu podejrzanych, i na nim skupia się śledztwo FBI, dodaje pikanterii całej sprawie. Jest on bowiem nie tylko zięciem prezydenta, ale też jego najbardziej zaufanym doradcą, którego zakres obowiązków w kwestiach międzynarodowych sięga od Kanady i Meksyku, poprzez Chiny na Bliski Wschód. Zdaniem ekspertów, w takich rodzinnych układach na wysokim szczeblu łatwo o procedery korupcyjne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA