fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Prezydent Biden: Przysięgam, zawsze będę bronił demokracji

Joe Biden chwilę po zaprzysiężeniu – z żoną Jill
Joe Biden chwilę po zaprzysiężeniu – z żoną Jill
AFP
Będę prezydentem wszystkich Amerykanów, niezależnie od tego, czy mnie popierają, czy nie – powiedział Joe Biden po zaprzysiężeniu w środę.

Według tradycji przysięgę prezydencką Joe Bidena przyjął przewodniczący Sądu Najwyższego John Roberts. Kamala Harris, pierwsza kobieta o ciemnym kolorze skóry na stanowisku wiceprezydenta, została zaprzysiężona przez sędzię Sonię Sotomayor, pierwszą Latynoskę w Sądzie Najwyższym.

W przemówieniu Bidena wielokrotnie pojawiało się słowo „demokracja". – To jest dzień Ameryki, dzień demokracji, dzień historii i nadziei, odnowy i naprawy – powiedział nowy prezydent. – Dzisiaj świętujemy triumf nie kandydata, ale idei, jaką jest demokracja. Wola narodu została wysłuchana; wiemy, że demokracja jest cenna. Demokracja wzięła górę.

– Będę bronił demokracji, konstytucji, instytucji i Ameryki. Całą duszą jestem za tym – dodał.

Historyczne wyzwania

W swojej przemowie przed Kapitolem Biden wezwał też do wspólnego działania na rzecz budowania „nowego początku" w momencie, gdy kraj doświadcza „historycznych kryzysów i wyzwań". – Bez jedności nie ma pokoju, tylko gorycz i furia. Nie ma postępu, tylko wycieńczająca złość. Nie ma narodu, tylko stan chaosu. Jedność jest ścieżką, która poprowadzi nas naprzód. Słuchajmy siebie nawzajem, okazujmy sobie szacunek – apelował do narodu, obiecując, że będzie prezydentem tych, którzy go popierali, i tych, którzy go nie popierali. Tłumaczył, że jednością Ameryka może „pokonać śmiercionośnego wirusa", „zaprowadzić społeczną sprawiedliwość" oraz powrócić do pozycji lidera na świecie.

Joe Biden mówił o potrzebie jedności narodu, co po wydarzeniach z 6 stycznia może brzmieć egzotycznie, ale jest jego celem. Pokłada nadzieję w Bogu i narodzie.

Ameryka zjednoczona

Joe Biden i Kamala Harris obejmują urząd po czterech burzliwych latach administracji Donalda Trumpa, w momencie, gdy kraj pogrążony jest w pandemii, kryzysie gospodarczym oraz społecznych podziałach na tle rasowym, podsycanych konserwatywnym ekstremizmem.

Mottem ich zaprzysiężenia było „Ameryka zjednoczona", ze szczególnym akcentem na kwestie rasowe oraz ofiary pandemii koronawirusa. – Aby wyleczyć rany, musimy pamiętać – powiedział Biden, który wraz z Kamalą Harris prowadził we wtorek wieczorem przy Lincoln Memorial uroczystość upamiętnienia 400 tysięcy ofiar pandemii koronawirusa.

Trump mówi o powrocie

Uroczystość zaprzysiężenia odbyła się w Waszyngtonie, który od momentu ataku na Kapitol, dokonanego przez zachęcanych przez Trumpa jego zwolenników, postawiony był w stan najwyższego zagrożenia terrorystycznego. Ponad 25 tysięcy członków Gwardii Narodowej pilnowało bezpieczeństwa prezydenta elekta i niewielkiej liczby uczestników inauguracji odbywającej się na stopniach Kapitolu.

– Ruch, który zaczęliśmy, jest tylko początkiem – zapowiedział Donald Trump w nagraniu pożegnalnym opublikowanym we wtorek. – Będziemy z powrotem – potwierdził w bazie wojskowej Andrews, skąd w środę rano odlatywał na Florydę. To dwa z nielicznych wystąpień Trumpa w ostatnich burzliwych tygodniach. Podobnie jak w środę we wtorkowym nagraniu chwalił się osiągnięciami w zakresie gospodarki, polityki zagranicznej oraz walki z pandemią. – Dokonaliśmy tego, co zamierzaliśmy, i o wiele więcej – powiedział, życząc nowej administracji szczęścia i wszystkiego najlepszego, ale unikając wymieniania nazwiska swojego następcy.

Tylko na chwilę nawiązał do wydarzeń na Kapitolu, w których zginęło pięć osób. – Polityczna przemoc to atak na wszystko, co cenimy jako Amerykanie. Nie możemy tego tolerować – powiedział Trump, który odmawia wzięcia odpowiedzialności za swój udział w oblężeniu Kapitolu podczas obrad izb połączonych Kongresu.

Przewodniczący Senatu Mitch McConnell, najbardziej wpływowy republikanin, który przez cztery lata lojalnie wspomagał Trumpa w jego działaniach, w dobitnych słowach publicznie stwierdził, że „karmiony kłamstwami tłum na Kapitolu został sprowokowany przez prezydenta i innych wpływowych ludzi". Wraz z Kevinem McCarthym, przewodniczącym republikanów w Izbie Reprezentantów, oraz wiceprezydentem Mikiem Pence'em McConnell wziął udział w zaprzysiężeniu Bidena na znak swego poparcia dla pokojowego przekazania władzy.

Prezydent Trump w ostatnim dniu swego urzędowania natomiast ułaskawił ponad 140 osób, w tym m.in. Stephena Bannona, swego ultrakonserwatywnego doradcę, oskarżonego o defraudację funduszy z donacji na budowę muru na południowej granicy USA.

Pierwsze czyny

Zaczynający swoją kadencję w jednym z najburzliwszych i najtrudniejszych momentów w historii Joe Biden gotowy był do działania od pierwszego dnia. Jeszcze w środę miał zaproponować ustawę, na mocy której miliony nielegalnych imigrantów mieszkających w USA uzyskają szansę na zalegalizowanie swojego pobytu, a uchodźcy i osoby ubiegające się o azyl mogą ponownie liczyć na schronienie w USA.

Biden chce przeznaczyć pomoc materialną dla krajów Ameryki Środkowej, skąd pochodzą rzesze nielegalnych imigrantów w USA oraz wzmocnić bezpieczeństwo na granicy. To ambitny, choć dość ryzykowny politycznie plan, diametralnie różny od postawy siania strachu przed imigrantami, jaką przez cztery lata budowała administracja Donalda Trumpa. Jeżeli zostałby zatwierdzony przez Kongres, głęboko zmieni imigracyjny system amerykański, otwierając go ponownie na przybyszów z różnych stron świata.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA