fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prezydent USA

Trump: To nie moja wina, że wirus tu dotarł. To wina Chin

Donald Trump i Joe Biden
AFP
Kandydat Partii Demokratycznej na prezydenta, Joe Biden, wykorzystał drugą (i ostatnią) przedwyborczą debatę przed wyborami prezydenckimi w USA, by zaatakować sposób zarządzania kryzysem związanym z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2 w Stanach Zjednoczonych przez Donalda Trumpa.

Na 12 dni przed wyborami prezydenckimi w USA, w Nashville, w stanie Tennessee, Trump musiał bronić tego, w jaki sposób jego administracja zareagowała na epidemię, w wyniku której zmarło już 223 tysiące mieszkańców kraju. USA są najciężej dotkniętym przez pandemię koronawirusa SARS-CoV-2 krajem świata.

- Ten, kto jest odpowiedzialny za tak wiele zgonów, nie powinien pozostać prezydentem USA - mówił Biden nawiązując do liczby ofiar epidemii w USA.

Tymczasem Trump przekonywał, że najgorsze Amerykanie mają już za sobą. Prezydent USA przekonywał, że Stany Zjednoczone "wychodzą na prostą", a koronawirus "odchodzi".

Trump bronił się też - wobec zarzutów o to, że unika brania na siebie odpowiedzialności za skutki epidemii w USA - przekonując, iż "to nie jego wina, że to (koronawirus) tu (do USA) dotarło".

- To wina Chin - przekonywał.

Prezydent USA zapewniał też, że USA wkrótce będą dysponować szczepionką na COVID-19, która powinna zostać zatwierdzona do użycia w ciągu tygodni, choć - jak dodał później - nie jest to jeszcze pewne.

Trump atakował swojego rywala twierdząc, że wystartował w wyborach prezydenckich w 2016 roku z jego powodu.

- Joe, wystartowałem przez ciebie. Wystartowałem przez Baracka Obamę. Ponieważ spisywaliście się słabo. Gdybym sądził, że wykonaliście dobrą robotę, nigdy bym nie startował - mówił prezydent USA.

Trump wypominał Bidenowi m.in. to, że ten - jako wiceprezydent USA - miał dwie kadencje na wprowadzenie w życie reform, które proponuje obecnie (dotyczących m.in. wymiaru sprawiedliwości i kwestii nierówności rasowych).

- Byłeś wiceprezydentem. Wciąż mówisz o wszystkim, co zamierzasz zrobić. Ale byłeś tu nie tak dawno i nie zrobiliście nic - mówił.

Biden i Trump odnieśli się też do ostatnich informacji na temat ingerencji w wybory ze strony Iranu i Rosji. Dyrektor Wywiadu Narodowego USA poinformował w środę wieczorem, że Iran i Rosja weszły w posiadanie danych z rejestrów amerykańskich wyborców, a Iran miał wysyłać zastraszające wyborców maile, podszywając się pod skrajnie prawicową organizację Proud Boys.

- Stawiam sprawę jasno, że jakikolwiek kraj, nieważne kto to jest, który miesza się w amerykańskie wybory, zapłaci za to - mówił Biden.

- Zapłacą za to, jeśli zostanę wybrany - kontynuował Biden. - Oni ingerują w suwerenność Ameryki. To właśnie się dzieje - dodawał.

Biden zarzucił też Trumpowi, że ten nie domagał się twardo wyjaśnień od prezydenta Rosji, Władimira Putina ws. ingerencji Rosji w wybory prezydenckie w USA w 2016 roku.

Z kolei Trump zwracał uwagę, że według danych amerykańskiego wywiadu, Iran i Rosja mają podejmować próby ingerencji w wybory prezydenckie w USA, by zmniejszyć szansę wyborcze Trumpa. Jak mówił prezydent USA, dyrektor Wywiadu Narodowego, John Ratcliffe, mówił mu, że Iran i Rosja chcą jego porażki "ponieważ nikt nie był twardszy wobec Rosji".

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA