Prezydent USA

Ambasador nie chce dłużej pracować dla Trumpa

AFP
Ambasador USA w Panamie, John D Feeley, zrezygnował ze stanowiska ponieważ - jak napisał w prośbie o odwołanie go z placówki, nie może dłużej pracować dla obecnej administracji prezydenckiej.

W oficjalnym komunikacie Departament Stanu poinformował, że Feeley zdecydował się odejść "z przyczyn osobistych". Dyplomata skończy służbę na obecnym stanowisku 9 marca.

"Przysięgałem służyć wiernie Prezydentowi i jego administracji w sposób apolityczny, nawet w przypadku, gdy nie mogę godzić się z określonymi elementami prowadzonej przez nich polityki. zaznaczono wyraźnie, że gdybym nie był w stanie tego robić, moim honorowym obowiązkiem byłoby podać się do dymisji. Ten czas nadszedł" - napisał Feeley w prośbie o odwołanie go ze stanowiska.

Rezygnacja ambasadora nie ma związku z szeroko cytowaną przez media wypowiedzią Donalda Trumpa na temat imigrantów przyjeżdżających do USA z "zadupia" (ang. shithole countries). Departament Stanu został poinformowany o planach Feeley'a już 27 grudnia.

Feeley został wysłany na placówkę w Panamie przez Baracka Obamę. Przez 35 lat pracował na państwowych posadach - w Korpusie Marines oraz w Departamencie Stanu. Był jednym ze specjalistów tego ostatniego ds. Ameryki Łacińskiej.

Podsekretarz stanu Steve Goldstein zapewnia, że rezygnacja Feeley'a nie ma związku z ostatnimi wypowiedziami prezydenta.

- Każdy z nas wytycza sobie linię, której nie przekroczy. Jeśli ambasador czuje, że nie może dłużej służyć, podjął właściwą decyzję i szanujemy to - podkreślił Goldstein.

Feeley miał być zwolennikiem zacieśniania więzów między państwami obu Ameryk.

Źródło: The Independent

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL