fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo karne

Czy amnestia zmniejszy ilość broni na ulicy?

www.sxc.hu
Szwecji szykuje się kolejna amnestia dotycząca posiadania broni. Zbyt wiele bowiem pistoletów i rewolwerów znajduje się w nielegalnym obiegu. Mimo że ostatnią amnestię na broń przeprowadzono zaledwie dwa lata temu - pisze Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu.

W jej efekcie zwrócono anonimowo policji, bez ryzyka oskarżenia i podlegania karze, ponad 15 tys. sztuk nielegalnie posiadanej broni oraz 36 ton materiałów wybuchowych. Połowę skonfiskowanego arsenału stanowiła jednak broń myśliwska.

Pierwszą amnestię ogłoszono w Szwecji w 1993 r. Wówczas to na złom poszło 17 tys. sztuk broni palnej i 15 ton amunicji. Kilkanaście lat temu zgłoszono nieco mniej, bo prawie 14 tys. broni bez licencji i 14 ton materiałów wybuchowych. Po każdym akcie łaski dla posiadaczy nielegalnej broni policja była zaskoczona wielkością zarekwirowanego arsenału. Zapewne zdziwiona będzie też pokłosiem zapowiadanej amnestii, która ma nastąpić pod koniec rządów socjaldemokratyczno-zielonej koalicji.

Minister spraw wewnętrznych Anders Ygeman kolejną amnestię tłumaczy koniecznością walki z organizowaną przestępczością. Jej wyjątkowa aktywność dała się we znaki policji w strzelaninach siatek kryminalnych, zwłaszcza w Malmö i Göteborgu. Spektakularne porachunki między różnymi gangami i ich wewnętrzne bójki z użyciem broni wpisały się już jako trwały element w obraz wielokulturowego społeczeństwa. W zeszłym roku Göteborg przeżył 56 takich strzelanin i tamtejsza policja nie ukrywa, że utrzymywanie spokoju na przedmieściach odbywa się kosztem ścigania innej kategorii przestępstw, takich jak kupno usług seksualnych, nietrzeźwość za kierownicą, posiadanie narkotyków czy seryjne włamania. Państwo inwestuje miliony w specjalne programy prewencyjne, by położyć kres zbrojnej przemocy. Jak bowiem wynika z narracji göteborskiej policji, „jest rzeczą nie do zaakceptowania, by ludzie biegali dookoła, strzelając do siebie". I choć gangsterskie zatargi z bronią wybuchają w Göteborgu „w równych interwałach", policja ocenia, że jej działania zapobiegły wielu morderstwom.

W ubiegłym roku w zbrojnych porachunkach siatek kryminalnych zabito w całym kraju 25 osób i znacznie więcej zraniono. Wśród ofiar znalazły się także osoby, które nie należały do przestępczych kręgów.

W obliczu eskalacji strzelanin i ataków z granatami rząd wystąpił z propozycjami działań, które kryminalizują próby, przygotowania i podżeganie do popełnienia przestępstw, takich jak posiadanie nielegalnej broni i grożenie urzędnikom. Zawnioskował też o zaostrzenie sankcji za nielegalne posiadanie środków wybuchowych, tak by kara była ustalana w proporcji do szkód, jakie może powodować granat ręczny. Co ciekawe, rząd, który zapowiada zwiększenie restrykcji, jednocześnie uważa, że dyrektywa UE w tej kwestii przedstawiona po atakach terrorystycznych w Paryżu jest zanadto radykalna. Nie uwzględnia bowiem specyfiki warunków w Szwecji, godząc w interesy tutejszych myśliwych. Chodzi tu przede wszystkim o wymóg, by licencja na broń była odnawiana co pięć lat i by jej posiadacz poddawał się częstszym kontrolom lekarskim. Dyrektywa przewiduje również zakaz posiadania niektórych typów broni półautomatycznej , którymi posługują się myśliwi. Z tego względu minister spraw wewnętrznych uznał, że projekt unijny należy nieco złagodzić, by nie rzucać kłód pod nogi szwedzkim łowczym, którzy z zorganizowaną przestępczością i zwalczaniem terroryzmu nie mają nic wspólnego.

Niewiele wspólnego w walce z zorganizowaną przestępczością może też mieć – zdaniem ekspertów – planowana przez rząd amnestia. W ostatniej bowiem kampanii dobrowolnego oddawania środków obrony połowę stanowiły stare myśliwskie karabiny i nie najnowsza broń wojskowa. Nie jest to jednak rodzaj broni, która krąży w kryminalnych kręgach i interesuje siatki przestępcze – oceniła Rada ds. Prewencji Przestępstw.

Dziś bowiem broń staje się coraz bardziej dostępna. Wystarczy jedna rozmowa telefoniczna, by ją zdobyć.

Warto sobie tylko postawić pytanie, dlaczego wniosek o kryminalizację usiłowań posiadania nielegalnej broni i nielegalne posiadanie materiałów wybuchowych pojawiają się tak późno. Gdyby podlegało to prawu o broni, a nie o fajerwerkach, może nie doszłoby ostatnimi czasy do wielu eksplozji (wliczywszy atak na wóz policyjny w Tumbie).

By policji udało się zredukować ilość broni używanej przez grupy przestępcze na ulicach, potrzebne jest uszczelnienie granic na trwałe. Wiele kałasznikowów pochodzi bowiem z Bałkanów.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA