We wtorek Sejm - przy sprzeciwie Solidarnej Polski - ratyfikował unijny Fundusz Odbudowy. PiS-owi większość w tym głosowaniu zapewniły głosy opozycji: Lewicy, PSL i Polski 2050.

Solidarna Polska od początku sprzeciwiała się ratyfikacji Funduszu Odbudowy uznając, że zadłuża on Polskę, może zmusić nasz kraj do spłaty długów innych krajów UE oraz ogranicza polską suwerenność.

- Rozumiemy, że mała partia Zbigniewa Ziobry bardzo chce się wykazać przez tą częścią elektoratu, która z nią sympatyzuje. Na szczęście jest to mała część naszego elektoratu - skomentował głosowanie koalicjanta przeciwko ratyfikacji Funduszu Odbudowy Ryszard Terlecki.

Terlecki nie wykluczył jednak, że PiS i Solidarna Polska znajdą się ponownie na wspólnych listach wyborczych w wyborach z 2023 roku.

- Przez dwa i pół roku tyle się może wydarzyć różnych rzeczy, trudno przewidzieć - stwierdził.

Terlecki był też pytany o to, dlaczego Jarosław Kaczyński zagłosował - wbrew dyscyplinie - za poprawką dotyczącą dodania preambuły do ustawy ratyfikującej Fundusz Odbudowy. Poprawkę tę zgłosił PSL, a głosował przeciwko niej cały klub PiS - z wyjątkiem Kaczyńskiego.

Wicemarszałek Sejmu tłumaczył, że według pierwotnych ustaleń PiS miał poprzeć tę poprawkę ludowców. Jak dodał sytuacja zmieniła się już w czasie głosowań, gdy PSL popierał m.in. przełożenie posiedzenia ws. ratyfikacji Funduszu Odbudowy. - Prezes głosował zdalnie i przy szybkim podejmowaniu decyzji rozumiał, że trzymamy się wcześniejszych ustaleń - wyjaśnił Terleckie.