fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Mandatu i holowania nie było, ale płacić za czynności trzeba - wyrok WSA w Warszawie

Fotorzepa, Danuta Matłoch
Kierującego pojazdem obciąża się kosztami za odholowanie pojazdu, niezależnie od tego, jaka była rzeczywista wysokość kosztów związanych z podjęciem czynności zmierzających do usunięcia pojazdu i bez względu na okoliczności – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie.

Sprawa dotyczyła Kazimierza K. (imię fikcyjne), które zaparkował swoje auto w miejscu niedozwolonym, oznaczonym znakiem zakaz zatrzymywania się, opatrzonego tabliczką wskazującą, że pozostawiony pojazd zostanie usunięty na koszt właściciela.

Strażnik miejski wezwał holownik. Pojawił się on na miejscu już po sześciu minutach, i podjął czynności związane z odholowaniem tego pojazdu. Kilka minut później strażnik odstąpił od usunięcia pojazdu, ponieważ do samochodu wrócił jego właściciel. Mimo tego, mężczyzna został obciążony kosztami wezwania holownika w wysokości 478 zł.

W odwołaniu pan Kazimierz podniósł, że samo wydanie dyspozycji usunięcia pojazdu na podstawie art. 130a ust. 2a ustawy - Prawo o ruchu drogowym nie stanowi podstawy do obciążania jakimikolwiek kosztami. Obowiązek taki powstaje dopiero wówczas, gdy wydanie dyspozycji usunięcia pojazdu spowodowało powstanie kosztów.

Właściciel auta podkreślił, że zaparkował na miejscu do tego nieprzeznaczonym na "nie dłużej niż 20 minut", strażnik miejski odstąpił zaś od ukarania go za to wykroczenie. Jak tłumaczył, nie jest możliwe, aby w tak krótkim czasie zostały podjęte czynności powodujące powstanie kosztów.

Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało zaskarżoną decyzję. Podkreśliło, że wydanie dyspozycji usunięcia pojazdu spowodowało powstanie kosztów. Jak zaznaczono, wysokość opłaty jest niezależna od okoliczności faktycznych (takich jak czas, który upłynął od wydania dyspozycji usunięcia pojazdu do odstąpienia od jego usunięcia i pokonanej odległości).

Argumentu właściciela auta, że nie powstały żadne koszty, nie podzielił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. akt VII SA/Wa 2539/16).

W uzasadnieniu wyjaśniono, że zobowiązanie do poniesienia kosztów związanych z usunięciem pojazdu jest przede wszystkim rodzajem rekompensaty z tytułu podjęcia działań zmierzających do usunięcia pojazdu niewłaściwie zaparkowanego, noszącej pewne cechy odpowiedzialności administracyjnej. Nie jest to odpowiedzialność karnoadministracyjna za wykroczenie. - Nie ma zatem podstaw do przyjęcia, że przepis art. 45 § 1 kodeku wykroczeń ma zastosowanie w postępowaniu prowadzonym na podstawie art. 130a ust. 1 pkt 5 w zw. z ust. 2a prawa o ruchu drogowym – wskazał sąd. Dodał, że ta odpowiedzialność, tak jak odpowiedzialność administracyjna, ma charakter obiektywny i jest niezależna od winy kierującego pojazdem.

– Kierującego pojazdem obciąża się kosztami, o których mowa w art. 130a ust. 2a ustawy, niezależnie od tego, jaka była rzeczywista wysokość tych kosztów związanych z podjęciem czynności zmierzających do usunięcia pojazdu i bez względu na okoliczności, którymi kierował się naruszający prawo, a także czy został ukarany za wykroczenie polegające na parkowaniu w miejscu niedozwolonym. W związku z tym argumenty zawarte w skardze dotyczące czasu i przyczyn zaparkowania samochodu w niedozwolonym miejscu (ok. 20 minut z powodu konieczności uiszczenia podatku w urzędzie skarbowym) nie mają żadnego znaczenia w tej sprawie – wyjaśniono.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA