fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo drogowe

Mandaty za blokowanie korytarzy życia

Adobe Stock
Kierowcy blokujący „korytarze życia” muszą się liczyć z wysokimi mandatami, punktami karnymi, a nawet utratą prawa jazdy. I to już teraz.

Kilka dni temu na autostradzie A4 zderzyły się dwie ciężarówki. Z tego powodu kierowcy w korku utworzyli „korytarz życia". Niektórzy z nich zaczęli jednak jechać pod prąd i zablokowali przejazd dla służb ratunkowych. Bezmyślni kierowcy zostali już namierzeni. Grozi im 500 zł mandatu i 6 pkt karnych. Wielu, słysząc tę informację, pyta, skąd te kary, skoro przepisy regulujące „korytarze życia" nie zostały jeszcze uchwalone. Otóż już teraz policja może karać za wykorzystywanie takiego korytarza do opuszczenia zatoru. – To nic innego jak jazda pod prąd – tłumaczy drogówka.

Wysoki mandat i punkty karne to jednak nie wszystko. Policjant może bowiem stwierdzić, że to zbyt mała kara, i skierować sprawę do sądu za spowodowanie niebezpieczeństwa w ruchu drogowym. To może się skończyć nawet wnioskiem o zatrzymanie prawa jazdy.

W wielu krajach takie korytarze działają od lat. W Europie taki obowiązek wprowadzono m.in. w Niemczech, Austrii, Czechach, Hiszpanii, Rumunii, Chorwacji czy Danii. Niestosowanie się do przepisów oznacza bardzo wysoki, często liczony w setkach euro, mandat. „Korytarz życia" to miejsce w korku pozostawione dla pojazdów ratunkowych. Jeśli droga ma dwa pasy, to kierowcy na lewym zjeżdżają zawsze na lewo, a na prawym na prawo. W ten sposób tworzy się szeroka droga, którą służby ratunkowe mogą dojechać do poszkodowanych.

Jeśli pasów jest więcej, to kierowcy powinni zjechać na bok, tworząc korytarz od razu, gdy tylko droga zaczyna się korkować, bez czekania na sygnał, np. karetki.

Auta zjeżdżają na bok, nawet jeśli oznacza to wjechanie na pas awaryjny. Gdy są trzy pasy, pojazdy z dwóch prawych zawsze zjeżdżają na prawo.

Dzięki korytarzom o osiem minut można skrócić czas dojazdu na miejsce wypadku. Rozwój sieci autostrad stawia przed nami nowe wyzwania. Dlatego chcemy pomóc kierowcom w wykształceniu nawyków poprawiających bezpieczeństwo – tłumaczy minister Andrzej Adamczyk. Resort musi ustalić, jaka ma być kara za łamanie przepisów i jak przygotować akcję edukacyjną dla kierowców. Powinna być dużo wyższa niż 500 zł – mówią strażacy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA