Prawo drogowe

Mandaty dla kierowców za grzanie silnika, śnieg na dachu i brudne szyby

Fotorzepa/Beata Kitowska
Jazda niewłaściwie odśnieżonym samochodem, brudne reflektory czy brak płynu do spryskiwacza grożą mandatem, a nawet punktami karnymi. Ryzykowne jest także rozgrzewanie silnika na postoju.

Zima to wyjątkowo trudny czas dla kierowców, którzy muszą parkować pod chmurką - niewłaściwe przygotowanie auta do jazdy może skończyć się mandatem.

 

Czapa na dachu

Wychodzimy z domu, by szybko uruchomić auto i odwieźć dziecko do szkoły lub pojechać do pracy, lecz okazuje się, że w nocy chwycił mróz. Czas goni, a samochód wymaga oczyszczenia z lodu. Włączamy silnik, by rozgrzać auto. To błąd - jeśli zauważy nas policja, może wlepić nam mandat za postój na obszarze zabudowanym z włączonym silnikiem, czyli pozostawianie pracującego silnika przez czas dłuższy niż 1 minuta. Grozi za to 100 zł grzywny. Jeśli policjant stwierdzi, że taka rozgrzewka powoduje uciążliwości związane z nadmierną emisją spalin do środowiska lub nadmiernym hałasem, może ukarać kierowcę mandatem do 300 zł. Oddalanie się od pojazdu, gdy silnik jest w ruchu może dodatkowo kosztować 50 zł.

Bardzo często kierowcy odśnieżają auto "po łebkach", np. tylko szyby. Jadą potem z czapą śniegu na dachu, która w wyniku poruszania się samochodu, może opaść na tylną lub przednią szybę i ograniczać widoczność. Może też spaść pod koła aut  poruszającym się za  ośnieżonym pojazdem. Takie stwarzanie zagrożenia na drodze może skończyć się mandatem do  500 zł.

Brudas jest niebezpieczny

Za wykroczenie mogą być uznane nawet brudne reflektory i tablice rejestracyjne. Zgodnie z prawem drogowym zabronione jest bowiem zakrywania świateł oraz urządzeń sygnalizacyjnych, tablic rejestracyjnych lub innych wymaganych tablic albo znaków, które powinny być widoczne. Grozi za to nie tylko 200 zł mandatu, ale także 3 punkty karne.

Zachlapane błotem szyby i brak płynu do spryskiwacza to koszmar kierowcy. Zwłaszcza zimą, gdy jadący samochód nie uniknie ochlapania mieszanką błota i soli, która bardzo szybko zasycha na przedniej szybie. Dlatego  koniecznie trzeba upewnić się, że w zbiorniku na płyn jest jego wystarczająca ilość, a wycieraczki skutecznie zbierają wodę z szyby. Samochód z brudnymi szybami policja ma prawo zatrzymać do kontroli. Jeśli stwierdzi brak płynu do spryskiwacza  lub niesprawne wycieraczki, może ukarać kierowcę mandatem do 500 zł.

 

Jakie opony?

W przeciwieństwie do np. Czech, w Polsce nie jest karana jazda bez opon zimowych, ale to wcale nie oznacza, że można jeździć na byle jakich oponach.  Ogumienie musi być w dobrym stanie. Zgodnie z przepisami bieżnik opony nie może być cieńszy niż 1,6 mm. Jednak eksperci uważają, że opony zimowe należy wymienić, gdy głębokość bieżnika spadnie poniżej 4mm. Poza tym nawet opony z dobrym bieżnikiem, lecz datą produkcji przekraczającą  10 lat, nie powinny być już używane. Jeśli policjant stwierdzi, że stan opon stwarza zagrożenie, ma prawo odebrać dowód rejestracyjny auta i nałożyć na kierowcę  mandat w wysokości od 20 do 500 zł.

Policja przypomina:  pojazd, który uczestniczy w ruchu, ma być tak wyposażony i utrzymany, aby korzystanie z niego nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu, nie naruszało porządku ruchu na drodze i nie narażało kogokolwiek na szkodę. Przez cały rok.

Ale nie tylko zaniedbania grożą karą. Choć trudno w to uwierzyć, niektórzy kierowcy dają się jeszcze namówić  do  wykorzystania auta w pseudo kuligu. To wyjątkowo niebezpieczne, nawet przy stosunkowo niewielkiej prędkości auta. Dlatego za ciągnięcie za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach lub innym podobnym urządzeniu grozi 500-złotowy mandat i aż 5 punktów karnych.

 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL