fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

33 tysiące funtów. Tyle jest warte życie jednego pracownika

Pracownik
AdobeStock
Wiele firm w Wielkiej Brytanii uzależnia wysokość wynagrodzenia zarządów od tego, czy żaden pracownik nie zginie. Badanie pokazuje, że życie pracowników wyceniane jest upokarzająco nisko.

W Zjednoczonym Królestwie pojawia się coraz więcej głosów, by zaprzestać uzależniania wysokości premii dla kierownictwa firm także od tego, czy żaden z pracowników nie umrze w pracy. I nie chodzi tu o zwolnienie zarządców od odpowiedzialności, ale o to, że analiza wykazała, że średnia wartość życia ludzkiego wynosi dla zarządów zaledwie 33 tysiące funtów.

Badanie przeprowadziła firma doradcza Pensions&Investments Research Consultants (PIRC) obejmując nim roczne raporty 38 spółek notowanych na giełdzie w ramach indeksu FTSE 350. Analizie poddano dokumenty firm, w których zmarła co najmniej jedna osoba między 2015 a 2019 rokiem.

Z badania wynika, że w co najmniej dwóch w ogóle nie powiązano premii zarządzających z bezpieczeństwem pomimo faktu, że tak było zapisane w ich polityce. A w tych firmach, w których to zrobiono wynagrodzenia prezesów i członków zarządu w związku ze śmiercią pracownika, premie o mniej niż 1 procent ich całkowitego rocznego wynagrodzenia. W 22 firmach, w których zdarzyły się przypadki śmierci podczas pracy w 2019 roku, w 12 nie obniżono w ogóle premii dla zarządzających (w tym we wspomnianych dwóch, które deklarowały, że tak będą robić), a w dziesięciu obniżono wynagrodzenia średnio o 32 628 funtów.

Według analityków PIRC wypływa z tego wniosek, że należy zerwać związek między premiami a zdrowiem i bezpieczeństwem pracowników. To, że nikt nie zginął w pracy, powinno być powiem podstawowym wymogiem, a nie czymś, co zasługuje na premię. Conor Constable z PIRC oskarżył wręcz firmy o „beznamiętne” podejście do śmierci podczas pracy i „wycenianie życia pracownika”. Badacz PIRC uważa także, że w przypadku śmierci pracownika w wypadku w pracy, dyskusja nie powinna dotyczyć premii prezesa, ale „fundamentalnych zmian w firmie, jej przywództwie i zarządzaniu”. Zauważył też, że podwładni w firmach zazwyczaj nie oczekują premii za przestrzeganie standardów bezpieczeństwa, za to mogą się spodziewać surowej kary, gdy tego nie robią. Równocześnie prezesi oczekują nagrody za to, że nikt nie zginął.

- Jeżeli prezesi są mniej skłonni do stosowania niezbędnych środków, by chronić życie pracowników bez finansowej zachęty do robienia tego, to jest to straszna ocena ich charakteru i uczciwości wydana przez ich własne rady nadzorcze – stwierdza, cytowany przez „The Guardian”, Luke Hidyard, dyrektor High Pay Center.

Z analitykami zgadzają się związkowcy, którzy uważają, że najważniejsze jest to, by pracodawcy „poważnie podchodzili do kwestii zdrowia i bezpieczeństwa”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA