fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polskie Stronnictwo Ludowe

Sawicki: Nie potrafiliśmy w KE zmienić przekazu PiS

Fotorzepa, Robert Gardziński
Liderzy PO niechętnie patrzyli na sondaże i dobre oceny Władysława Kosiniaka-Kamysza – uważa Marek Sawicki, poseł PSL.

Czy to prawda, że PSL podjęło już decyzję o wyjściu z Koalicji Europejskiej?

To nie PSL podejmowało decyzję o tym, że Koalicja Europejska zawierana jest na wybory europejskie, więc z dniem ogłoszenia wyników Koalicji Europejskiej nie ma. Nie ma też niechęci, nie ma braku woli do tego, żeby siadać do stołu i ponownie rozmawiać. Jednak z mojego punktu widzenia z pewnością nie w tak szerokiej formule jak do tej pory.

Bez kogo?

Z pewnością w tej koalicji nie powinny się znaleźć ani Nowoczesna, ani Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej, bo będziemy mieć powtórkę z kampanii do Parlamentu Europejskiego, gdzie sprawy gospodarcze i społeczne zostały zdominowane przez sprawy ideologiczne. A PiS perfidnie, w sposób bezczelny podkręcał atmosferę zagrożenia wspólnoty i te wrzutki wykorzystywał.

Ale przecież to nie Barbara Nowacka wrzucała takie tematy.

Ale obok była Wiosna Roberta Biedronia i niestety lewa część KE uznała za punkt honoru wyeliminowanie Wiosny i rywalizowanie z nią na program. A przecież te sprawy trzeba było zostawić Biedroniowi. Ja uważałem, że PO jest mimo wszystko partią liberalno-konserwatywną, a okazało się, że w tym wydaniu jest nawet bardziej lewicowo-liberalna niż liberalno-lewicowa.

A co z SLD? Nie wymienił pan tej partii w gronie „ideologicznie zagrażających".

Wśród lewicowych ugrupowań SLD zachowywało się przyzwoicie. Jest partią doświadczoną, mamy także doświadczenia współpracy koalicyjnej – i dobre, i złe. Myślę, że z SLD można by się umówić na program, który trafi do wyborców. Natomiast nie sądzę, żeby dało się umówić na taki program z Nowoczesną, z Wiosną czy Inicjatywą Polską.

Dlaczego kandydaci PSL na listach KE nie dotarli z przesłaniem na wieś?

W tej kampanii na dyskusję o programie i sprawach gospodarczych nie było miejsca. Wyborcy myśleli emocjami. Stworzono przesłanie ze strony PiS, że zagrożona jest wspólnota Kościoła, i to nie wspólnota kleru, ale wspólnota nasza, katolików. Zagrożona miała być wspólnota rodziny – bo seksualizacja, bo LGBT, oraz wspólnota narodowa – bo UE we wszystko się wtrąca. My w KE nie potrafiliśmy tego przekazu zmienić. Dziś trzeba pomyśleć o stworzeniu racjonalnego centrum, które oderwie wyborców od tego konfliktu, ideologiczno-personalnego między PO a PiS, i da normalną ofertę rozwoju Polski lepiej rządzonej.

Z tymi samymi liderami, którzy przegrali ostatnie wybory?

Kosiniak-Kamysz tych wyborów nie przegrał. Z czterech mandatów utrzymaliśmy trzy. Dzisiaj trzeba po prostu iść z lepszą ofertą do przodu. Kosiniak-Kamysz jest politykiem, który potrafi wokół siebie gromadzić ludzi, potrafi również dogadywać się z partnerami, tak jak z Grzegorzem Schetyną. Ale kiedy są rozsądne projekty PiS, to też potrafi podjąć decyzję, że „tak, głosujemy za". Nie ma uprzedzeń personalnych ani partyjnych. W sobotę zbierze się Rada Naczelna PSL i podsumuje kampanię wyborczą. Nie mam cienia wątpliwości, że Kosiniak-Kamysz z tej oceny wyjdzie zwycięsko.

Po wyborach samorządowych PSL w sondażach miało 5–7 proc. W KE, kilka miesięcy później – ma między 2 a 3 proc.

To jest efekt wejścia do dużego bloku i wycofania do drugiej linii naszego lidera Władysława Kosiniaka-Kamysza. Nie jest przecież tajemnicą, kto był głównym trzonem KE. Liderzy PO niechętnie patrzyli na sondaże i oceny Kosiniaka-Kamysza. To jest ostatni moment na to, by poczuł się on liderem, który wokół PSL zgromadzi środowiska centrowe i ludowo-chadeckie.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA