fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Krwawe złoto Syberii

AFP
Tamy nielegalnie zbudowane na rzece doprowadziły do katastrofy w miejscu wydobywania kruszcu – zginęło co najmniej 15 górników.

– Pierwsza rozleciała się tama położona najwyżej, a potem fala zmiatała kolejne – powiedział dziennikarzom jeden z poszukiwaczy – Aleksiej.

W sumie bowiem koncern Sibzołoto, który zatrudniał ich, zbudował prawdopodobnie pięć tam na rzece Siejba – bez jakiejkolwiek dokumentacji technicznej. W efekcie czterometrowa fala błota i kamieni zalała w sobotę w nocy prowizoryczne domki, w których mieszkali robotnicy. Spółka córka koncernu, w której byli bezpośrednio zatrudnieni – Sisim – miała ok. 200 pracowników, zginął więc co dziesiąty.

W syberyjskiej rzece płynącej przez Kraj Krasnojarski zajmowali się wymywaniem tzw. złota aluwialnego (naniesionego przez rzekę). Robili to tak dobrze, że Sibzołoto znalazło się w zeszłym roku na trzecim miejscu wśród firm wydobywających kruszec w ten sposób i na piętnastym wśród wszystkich rosyjskich koncernów zajmujących się pozyskiwaniem złota. Za to robotnicy mieszkali w domach zbitych z desek, wyposażonych tylko w piętrowe prycze i piecyk typu koza.

– Organy nadzorcze nie miały pojęcia, że tam jest jakaś tama – zapewniał szef administracji Kraju Jurij Łapszin. – W sprawie tej tamy interweniowałem jeszcze zimą ubiegłego roku, gdy zostałem naczelnikiem – powiedział dziennikarzom Walerij Szczekulew, szef administracji wioski Szczetinskoje, w pobliżu której położona była baza Sibzołota. – Z powiatu mnie ochrzaniali: „to nie na twoją głowę, w Krasnojarsku wiedzą lepiej, ty pilnuj nawierzchni dróg". No to pilnowałem – dodał zrezygnowany.

W 2016 roku rozporządzeniem Ministerstwa Ochrony Przyrody wprowadzono uproszczony tryb prowadzenia poszukiwań złota i jego wydobycia, przypomniał krasnojarski deputowany Witalij Drozdow. – Od tego czasu zrobiło się jak na Dzikim Zachodzie – kto znalazł złotonośną działkę, ten natychmiast zaczynał eksploatację. Ogromnie rozmnożyli się poszukiwacze złota, którzy szukali go w barbarzyński sposób – dodał. Aleksiej z bazy Sisim przyznał, że w ich obozowisku mieszkało nie 80 robotników, ale dwa razy więcej – połowa to byli nielegalni poszukiwacze. Dlatego ostateczna liczba ofiar może być znacznie większa.

– Dla nas, w Krasnojarsku, problem polegał na tym, że wydobycie złota reglamentują tylko władze centralne, miejscowe nie mają nic do powiedzenia – twierdzi Drozdow.

Obecnie Rostechnadzor (służba nadzoru technologicznego i ekologicznego) przyznaje, że „mniej więcej co ósma budowla hydrotechniczna w kraju nie ma prawnego właściciela", to znaczy, że została zbudowana na dziko. W zeszłym roku wykryto 334 takie obiekty. Znaczna część z nich związana jest z eksploatacją różnych kruszców. Służba już zapowiedziała „kontrolę wszystkich tam w całym kraju", prawdopodobnie wystraszona przez byłego boksera Nikołaja Wałujewa. Obecny zastępca parlamentarnego komitetu ds. ochrony przyrody napisał bowiem w internecie: „Żal niewinnych ludzi. Za to nie bez winy jest koncern Sibzołoto, Rostechnadzor i Rosprirodnadzor (służba ochrony przyrody)".

Tuż po katastrofie koncern Sibzołoto usunął ze swej strony internetowej listę akcjonariuszy, a potem zniknęła i sama strona. Ale „Forbes" ustalił, że należy on do milionera Aleksieja Gurjanowa. Znany był przede wszystkim z tego, że finansowo wspierał rządzącą partię Putina Jedną Rosję.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA