– Pierwsza rozleciała się tama położona najwyżej, a potem fala zmiatała kolejne – powiedział dziennikarzom jeden z poszukiwaczy – Aleksiej.
W sumie bowiem koncern Sibzołoto, który zatrudniał ich, zbudował prawdopodobnie pięć tam na rzece Siejba – bez jakiejkolwiek dokumentacji technicznej. W efekcie czterometrowa fala błota i kamieni zalała w sobotę w nocy prowizoryczne domki, w których mieszkali robotnicy. Spółka córka koncernu, w której byli bezpośrednio zatrudnieni – Sisim – miała ok. 200 pracowników, zginął więc co dziesiąty.