fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Los Angeli Merkel. Decyzja zapadnie w Monachium

Od ponad sześciu dekad Bawarią rządziła samodzielnie CSU, z wyjątkiem jednej kadencji. Na zdjęciu: głosowanie w jednym z lokali wyborczych w Neukirchen na południu landu.
AFP
Od wyników wyborów regionalnych w Bawarii zależy także polityczny los kanclerz Angeli Merkel.

Klęska CSU w niedzielnych wyborach do lokalnego parlamentu w Bawarii jest większa niż się spodziewano. Wstępne wyniki wskazują, że CSU zdobyła zaledwie 37,3 proc., tracąc bezwzględną większość w landzie po raz drugi od 1962 roku. Zieloni odnieśli ogromny sukces uzyskując 17,8 proc. głosów. SPD straciła ponad 10 pkt proc. zdobywając 9,5 proc. głosów. Antysystemowi Wolni Wyborcy – 11,6 proc., minimalnie więcej niż AfD, która może liczyć na zaledwie 10,7 proc. głosów. Znacznie mniej niż się spodziewano.

Porażka CSU oznacza, że rządząca samodzielnie Wolnym Państwem Bawaria od ponad sześciu dekad CSU (z wyjątkiem jednej kadencji)będzie musiała szukać koalicjanta. Nie można wykluczyć, że będą nim Zieloni. To już byłaby swoista sensacja w landzie, którego czołowa partia mieniła się ugrupowaniem stającym tak daleko na prawo, że za nim jest już tylko ściana. W tę przestrzeń zdołała się jednak bez trudu wcisnąć AfD.

AfD i imigracja

Bawaria była do niedzielnych wyborów jednym z dwu landów, w których parlamencie to skrajnie prawicowe ugrupowanie nie miało swych przedstawicieli. Nie ma oczywiście żadnych szans na udział w koalicji jako młodszy partner CSU, chociaż w takich spawach jak imigracja oba ugrupowania mają bliskie sobie poglądy. Ostracyzm wobec AfD najważniejszych graczy na niemieckiej scenie trwa nadal i tak pozostanie.

Jednak to problemy związane z imigracją są jedną z zasadniczych przyczyn porażki CSU. Bawaria jest landem, poprzez który napłynęły do Niemiec rzesze imigrantów, i ona doświadczyła jako pierwsza skutków zaskakującej decyzji Angeli Merkel o otwarciu granic dla uchodźców i imigrantów. Wprawdzie przywódcy CSU sprzeciwiali się od samego początku niekontrolowanemu napływowi niechcianych gości, ale nie zdołały go zastopować. To rozczarowało wielu wyborców CSU.

Scenariusze dla Berlina

Ostatni raz CSU nie była zdolna do samodzielnego rządzenia Bawarią po wyborach w 2008 r. Jednak cztery lata później Horst Seehofer, obecny przewodniczący partii, zdołał przywrócić jej dominującą pozycję. Powtórka z przeszłości jest w obecnej epoce niemożliwa. Poza tym kogo interesuje, co będzie za cztery lata.

Tygodnik „Spiegel" ma już gotowy scenariusz na najbliższe miesiące, przewidując, że po porażce CSU pomiędzy premierem Bawarii Markusem Söderem a Horstem Seehoferem rozpoczną się wzajemne oskarżenia dotyczące odpowiedzialności za klęskę wyborczą.

– Od dawna przypisuje mu się (Seehoferowi – przyp. red.), że w wypadku porażki pogrąży Merkel – pisze „Spiegel". Konserwatywna „Frankfurter Allgemeine Zeitung" nie wyklucza, że klęska CSU utwierdzi kręgi konserwatywne tej partii w przekonaniu, że trzeba pomyśleć o zerwaniu sojuszu z partią Angeli Merkel. Po to, aby skręcając zdecydowanie na prawo, wyrugować z Bawarii AfD lub przynajmniej ją znacznie osłabić. Realizacja takiego scenariusza oznaczałaby koniec koalicji w Berlinie i polityczny koniec pani kanclerz.

– Wybory w Bawarii nie będą miały natychmiastowego wpływu na rząd federalny. Dopiero po wyborach w Hesji sytuacja w Berlinie może się skomplikować – przekonuje Wolfgang Schäuble, przewodniczący Bundestagu. Daje nie od dzisiaj do zrozumienia, że Angele Merkel może nie dotrwać na stanowisku szefowej rządu do końca kadencji upływającej za trzy lata. Armin Laschet, premier Nadrenii Północnej-Westfalii wypowiada się nieoficjalnie znacznie  bardziej zdecydowanie o zbliżającym się końcu kariery politycznej pani kanclerz. Jedno jest pewne: wynik wyborów w Bawarii oznacza osłabienie CSU, które przełoży się na osłabienie całego obozu CDU/CSU. Ostatnie sondaże wskazują, że poparcie dla obu siostrzanych ugrupowań spadło już poniżej 30 proc.

Teraz Hesja

Stabilności koalicji rządowej w Berlinie zagrażają nie tylko wydarzenia w Bawarii. Kanclerz Angela Merkel ma we własnej partii wielu krytyków. Pod koniec ubiegłego roku CDU/CSU zanotowała najgorszy w historii wynik (32,9 proc.) w wyborach do Bundestagu. Tymczasem w dwa tygodnie po Bawarii w wyborach do landtagu w Hesji CDU może uzyskać wynik nawet o 10 punktów procentowych gorszy niż cztery lata temu. Tak wynika z na ogół wiarygodnych sondaży. W centrali CDU w Berlinie nasilić się mogą wtedy głosy o konieczności odsunięcia Merkel, która na grudniowym zjeździe CDU w Hamburgu może nie uzyskać wsparcia na poziomie gwarantującym skuteczne dalsze kierowanie partią, a więc i rządem. Warto pamiętać, że nieoczekiwanie frakcja CDU/CSU odwołała niedawno swego szefa Volkera Kaudera, bliskiego od lat współpracownika Merkel.

Zieloni w górę

Doskonały wynik Zielonych dowodzi, że korzystają z polaryzacji społeczeństwa w sprawie imigracji. Są w tej kwestii dokładnie na przeciwnym biegunie niż AfD. Równocześnie od dość dawna przepływają do nich głosy wyborców słabnącej SPD nie tylko w Bawarii, ale też w całych Niemczech. W niedzielę głosowała na nich zapewne nawet część wyborców CSU, rozczarowanych niekończącymi się sporami w kierownictwie partii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA