fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Politycy PiS wściekli na Ziobrę. Przypominają o 2007 roku

Jarosław Kaczyński nie wypowiedział się jeszcze w sprawie losów Zbigniewa Ziobry
Fotorzepa / Jerzy Dudek
Opozycja domaga się dymisji ministra Zbigniewa Ziobry. Rząd odpowiada, że takich planów nie ma.

Afera „farmy internetowych trolli" wokół Ministerstwa Sprawiedliwości weszła w środę na kolejny poziom. Opozycja domaga się dymisji szefa resortu i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. Lider PO Grzegorz Schetyna zapowiedział projekt ustawy rozdzielającej te dwie funkcje i zwrócił się w środę bezpośrednio do prezesa PiS. – Jeśli nie będzie zaangażowania ze strony Jarosława Kaczyńskiego, to znaczy, że on toleruje i sankcjonuje takie zachowania, wykraczające poza normy cywilizacji zachodniej – powiedział Schetyna w trakcie konferencji prasowej. Schetyna stwierdził też, że jeśli do końca tygodnia nie będzie decyzji o dymisji Ziobry, to Koalicja Obywatelska złoży wniosek o jego odwołanie.

PiS o standardach

Platforma zapowiedziała jednocześnie projekt ustawy rozdzielającej funkcje ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Schetyna argumentował, że śp. prezydent Lech Kaczyński wspierał ten pomysł, gdy w przeszłości zgłosiła i przeprowadziła go Platforma.

We wtorek z funkcją pożegnał się wiceminister Łukasz Piebiak, a w środę rano rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że jeden ze współpracowników Piebiaka, sędzia Jakub Iwaniec, także żegna się z ministerstwem. To efekt kolejnej publikacji portalu Onet.pl w tej sprawie.

Jak wynika z naszych rozmów, PiS zależało na szybkiej reakcji, inaczej niż w sprawie lotów marszałka Marka Kuchcińskiego. Wtedy takich decyzji zabrakło, a PiS po raz pierwszy od wielu miesięcy na dłuższy czas straciło kontrolę nad polityczną agendą. Teraz działania mają być natychmiastowe. Wszystko równolegle z przesłaniem o „wysokich standardach". Nie zmienia to faktu, że – jak się dowiadujemy – poziom wściekłości na Ziobrę jest w PiS wysoki i przypominane jest, jak „wysadził w powietrze" poprzedni rząd PiS w 2007 roku.

O standardach w środę mówił też sam Zbigniew Ziobro. Jak stwierdził w rozmowie z TV Trwam, nie ma akceptacji dla takich zachowań, jakie zostały ujawnione, a gdy tylko informacje o potencjalnym naruszeniu standardów do niego dotarły, to natychmiast podjął decyzję o odwołaniu sędziów.

Politycy PiS wykluczają też oficjalnie, by możliwa była dymisja samego Zbigniewa Ziobry w związku z całą historią. PiS postanowiło jednak odnieść się do inicjatywy opozycji.

Na specjalnej konferencji prasowej rzecznik PiS Anita Czerwińska stwierdziła, że przypisywanie Lechowi Kaczyńskiemu wsparcia rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego jest „kłamliwe i haniebne". Co więcej, politycy PiS na tej konferencji stwierdzili, że rozdzielenie tych funkcji byłoby niekonstytucyjne. Jak argumentował zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel, polska konstytucja wskazuje, że to Rada Ministrów ma zapewniać bezpieczeństwo wewnętrzne państwa, a wyłączenie z niej prokuratury byłoby pójściem wbrew intencjom twórców konstytucji.

Opozycja: PiS chce przykryć sprawę

Poseł PO i szef sztabu Koalicji Obywatelskiej Krzysztof Brejza powiedział w środę, że o 6.00 agenci CBA pojawili się w mieszkaniu byłej dyrektor jego poselskiego biura w sprawie śledztwa w tzw. aferze fakturowej. Brejza i politycy opozycji łączą to wydarzenie ze sprawą Piebiaka. – Został uruchomiony aparat szczucia i hejtu, aparat nienawiści – powiedział Brejza na konferencji prasowej w Sejmie. Jak podkreślił, sprawę Piebiaka trzeba było czymś przykryć, a na Brejzę „oczywiście niczego nie ma".

W podobnym tonie wypowiadali się w środę inni politycy KO. Partie wchodzące w jej skład przedstawiały w środę na konferencjach lokalnych w całym kraju swoich kandydatów do Sejmu. Tam, gdzie było to możliwe, politycy KO wspominali o sprawie Piebiaka.

Opozycja liczy, że – podobnie jak przy lotach marszałka Kuchcińskiego – nawet jeśli nie wpłynie to od razu na sondaże, to przynajmniej ułatwi budowanie przekonania wśród wyborców, że jest bardzo duża różnica między deklaracjami PiS o etycznym i moralnym sprawowaniu władzy a tym, jak wygląda rzeczywistość po 4 latach od przejęcia władzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA