fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Marek Magierowski o planach prezydenta na dalszą część kadencji

Marek Magierowski, który był gościem naszej telewizji w piątek, podsumował rok prezydentury Andrzeja Dudy.
materiały prasowe
Szczyt NATO to największy sukces pierwszego roku prezydentury Andrzeja Dudy – mówi Marek Magierowski.

Rzeczpospolita: Jak by pan określił pierwszy rok prezydentury Andrzeja Dudy?

Marek Magierowski, dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta: Włożono w niego wiele wysiłku, prezydent Duda mocno się napracował, skupiając się przede wszystkim na sprawach zagranicznych, a w szczególności na szczycie NATO, aby osiągnąć podczas niego jak najlepsze efekty. Tak, to największy sukces. Przekonanie naszych partnerów z państw sojuszniczych, to, o czym prezydent mówił przez wiele miesięcy po stokroć, w najróżniejszych wystąpieniach publicznych, wywiadach, także dla mediów zagranicznych, czyli wzmocnienie wschodniej flanki, żeby stało się rzeczywistością. Wygląda na to, że ten sukces udało się osiągnąć. Nie mamy jeszcze wojsk amerykańskich w Polsce, niemieckich na Litwie, i tak dalej, ale jestem przekonany, że zgodnie z decyzjami na szczycie one pojawią się w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, co będzie jakościową zmianą, o skali niewyobrażalnej jeszcze kilka lat temu.

Gdy pracownik dużej korporacji siada przed osobą odpowiedzialną za kadry, nigdy nie usłyszy, że popełnił jakiś błąd. Usłyszy, że ma pewne zalety i pola do rozwoju. Jakie one są w przypadku prezydenta; innymi słowy, jakie były porażki w tym roku?

Prezydent Duda mówił o tym, bodajże podczas wizyty głowy państwa Rumunii. Podczas konferencji prasowej zwrócił uwagę, że jednym z takich obszarów, w których chciałby być bardziej aktywny, jest dyplomacja ekonomiczna. Robi to już, robił to przez pierwszy rok, promując polskie firmy i gospodarkę na świecie. Najlepszym przykładem jest jego wizyta w Chinach i potem rewizyta przewodniczącego (Chińskiej Republiki Ludowej – red.) Xi Jinpinga w Warszawie, która przyniosła bardzo dobre efekty – otwarcie rynków chińskich dla polskich produktów, zwłaszcza żywnościowych, jabłek. Pamiętamy te obrazki: prezydenta Dudę i przewodniczącego Xi Jinpinga, którzy kosztowali polskie jabłka podczas wizyty szefa chińskiego państwa w Warszawie. To chciałby prezydent rozwijać i położyć na to największy nacisk w kolejnym roku prezydentury. Jesteśmy członkami Unii Europejskiej i rynki unijne są dla polskich przedsiębiorców najważniejsze, i będą, ale doszliśmy do punktu, w którym Europa stała się dla nich za mała. Jest bardzo wiele polskich firm, które już osiągnęły sukces europejski i chciałyby się rozwijać nieco szerzej, na innych kontynentach, chciałyby zdobywać kolejne rynki. Myślę, że rola prezydenta będzie znacząca w pomaganiu, by polskie firmy mogły wejść na inne rynki, nie tylko europejskie.

Czy prezydent miał wątpliwości przed podpisaniem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym? Skierowano do niego wiele apeli, aby najpierw przekazał ją do sprawdzenia przez TK.

Powstaje takie wrażenie, że prezydent podpisuje wszystkie ustawy automatycznie. Tak nie jest, prezydent bardzo wnikliwie je analizuje, szczegółowo, kiedy ma uwagi, to mówi o nich otwarcie. Podpisuje te ustawy, które według niego są dobre, konstytucyjne, które są elementem wszystkich ambitnych reform, o których sam mówił w swojej kampanii wyborczej, mówiło też Prawo i Sprawiedliwość w kampanii parlamentarnej. To były i są programy niemal tożsame, więc kiedy słyszę zarzuty pod adresem prezydenta, że automatycznie podpisuje ustawy, to odpowiadam, że trudno, aby prezydent nie zgadzał się z ustawami, reformami, zmianami w Polsce, które sam zapowiadał.

Nie było w zapowiedziach prezydenta i PiS żadnych zmian fundamentalnych w sprawie Trybunału.

Jest pewna dynamika polityczna, trudno oczekiwać, żeby po wyborach nie pojawiały się nowe elementy, nowe spory. To rzeczywiście nowe pole konfliktu, ten spór trzeba jakoś rozwiązać. W kampanii nikt się nie spodziewał, że do takiego zaostrzenia konfliktu dojdzie. Przypomnę, że kiedy prezydent odbierał dokument poświadczający jego wybór na urząd, to przestrzegał w delikatny sposób opozycję, żeby nie podejmować tego typu zmian, de facto niemal konstytucyjnych. Opozycja nie raczyła posłuchać, sama ten konflikt wywołała, więc kiedy mówię o dynamice politycznej, to jest właśnie ten element. Przed wyborami nikt nie spodziewał się, że sprawa Trybunału będzie tym najbardziej jaskrawym przykładem sporu między rządzącą większością a opozycją.

—rozmawiał Michał Szułdrzyński, oprac. MAD

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA