Reklama

Afganistan i lęk Rosji

Moskwa obawia się, że upadek rządu w Kabulu mógłby zdestabilizować sytuację w Azji Środkowej.

Aktualizacja: 04.07.2021 20:59 Publikacja: 04.07.2021 18:24

Afgański żołnierz w opuszczonej przez Amerykanów po 20 latach bazie Bagram

Afgański żołnierz w opuszczonej przez Amerykanów po 20 latach bazie Bagram

Foto: AFP

Baza lotnicza Bagram pod Kabulem była twierdzą amerykańskiej obecności wojskowej w Afganistanie. W piątek opuścili ją nie tylko Amerykanie, ale i wszyscy członkowie sił NATO. Amerykańska armia zostanie wycofana z Afganistanu do 11 września, przed 20. rocznicą zamachów. Tymczasem Talibowie przejmują jeden powiat kraju po drugim, a na północy Afganistanu walki trwają już zaledwie 70 kilometrów od największej zagranicznej rosyjskiej bazy wojskowej w tadżyckiej Kurgonteppie.

Zatrzymać Talibów

Tadżycka agencja Khovar informuje, że w sobotę aż trzystu żołnierzy afgańskich rządowych sił przekroczyło granicę Tadżykistanu, uciekając przed Talibami, wcześniej o udzielenie schronienia w tym kraju poprosiło już 130 afgańskich wojskowych. O uciekających żołnierzach i ludności cywilnej z Afganistanu informował też sąsiedni Uzbekistan. W czwartek sytuację omawiano na forum Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB, sojusz militarny Rosji, Białorusi, Armenii, Kazachstanu, Kirgizji i Tadżykistanu). Z kolei szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow alarmował, że w północnych częściach Afganistanu aktywizują się terroryści z tzw. Państwa Islamskiego. Władze w Kabulu oskarża o „brak odpowiedzialnych decyzji", a NATO o „pośpieszne wycofywanie się" z Afganistanu. Moskwa deklaruje, że okaże pomoc wojskową władzom w Tadżykistanie i rozważa wzmocnienie sił w ramach 201. bazy wojskowej.

– Oczywiste jest już to, że w najbliższych miesiącach Talibowie przejmą kontrolę nad całym krajem i obalą rząd w Kabule. Rozpocznie się eksport ekstremizmu islamskiego do krajów byłego ZSRR i może doprowadzić do wielkiego wybuchu w całym południowym podbrzuszu Rosji. Miliony uchodźców, destabilizacja i upadek środkowoazjatyckich reżimów mogą rozpalić sytuację w muzułmańskich regionach Rosji – mówi „Rzeczpospolitej" płk Igor Korotczenko, redaktor naczelny czasopisma „Nacjonalna Oborona", blisko związanego z rosyjskim resortem obrony. – Dla Rosji to nawet bardziej niebezpieczna sytuacja niż aktywizacja NATO u naszych granic. Musimy szybko wesprzeć Tadżykistan, bo siły zbrojne tego kraju mogą mieć problem nawet z utrzymaniem granicy. Nie wkroczymy do Afganistanu, bo pamiętamy doświadczenie ZSRR. Ale nie wykluczam, że Rosja sięgnie po rakiety manewrujące i uderzy prewencyjnie, jeżeli Talibowie zaczną gromadzić się u granic naszych sojuszników i przekraczać te granice – dodaje.

Zawsze winna Ameryka

Władze w Duszanbe nie ukrywają, że w przypadku eskalacji sytuacji na rzece Pandż (wzdłuż rzeki przebiega granica Tadżykistanu z Afganistanem) kraj nie poradzi sobie sam. Niespełna 9 tys. żołnierzy armii regularnej i nieco ponad 7 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej bronią 9-milionowego kraju. O potrzebie okazania pomocy armii Tadżykistanu mówił w poniedziałek sekretarz generalny ODKB Stanisław Zaś. Opowiedział, że na własne oczy widział Talibów, którzy po drugiej stronie rzeki już prawie całkiem opanowali sytuację. Tymczasem szefowie dyplomacji Uzbekistanu i Tadżykistanu udali się do Waszyngtonu, by rozmawiać o sytuacji na granicy z Afganistanem. Z kolei Bloomberg, powołując się na własne źródła, twierdzi, że Stany Zjednoczone poprosiły już władze Kazachstanu, Tadżykistanu i Uzbekistanu, by tymczasowo przygarnęły 9 tys. Afgańczyków, którzy pomagali amerykańskiej armii.

Reklama
Reklama

W rosyjskich mediach rządowych roi się od teorii spiskowych. „Eksperci są przekonani, że wycofanie wojsk NATO to dobrze zaplanowana akcja Waszyngtonu, której celem jest maksymalne zaostrzenie sytuacji przy granicach z Rosją" – pisze rządowa agencja Ria Nowosti.

– W Waszyngtonie uznano, że przez 20 lat Stany Zjednoczone zrobiły wystarczająco dużo w tym kraju i oczekują, że próżnia bezpieczeństwa, która powstanie po ich wycofaniu, będzie wypełniona przez większe zaangażowanie regionalnych aktorów, w tym również Rosję – mówi „Rzeczpospolitej" Wojciech Lorenz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. – Los Afganistanu zależy m.in. od tego, czy Rosja przekona Talibów do pokojowych negocjacji, ale też, jak się zachowają Chiny i czy uruchomią swoje wpływy w Pakistanie – dodaje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama