fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Kurdowie rozpoczynają marsz ku niepodległości

Fotolia
Referendum niepodległościowe w północnym Iraku odbędzie się do końca tego roku, niezależnie od opinii Bagdadu i świata.

Żadne państwo nie wyraziło poparcia dla niepodległości irackiego Kurdystanu. Kolejnym problemem jest to, że tamtejsi Kurdowie zamierzają przeprowadzić referendum także poza terenami istniejącego od ponad ćwierćwiecza autonomicznego regionu. Na ziemiach, które uważają za kurdyjskie, choć zarabizowane, w tym w ważnym dla przemysłu naftowego 850-tysięcznym Kirkuku (który teraz kontrolują). Jednocześnie podkreślają, że niepodległości będą się domagać jedynie w Iraku, a realizację marzeń o wolnym Kurdystanie w innych krajach, Iranie, Syrii i Turcji zostawiają następnym pokoleniom. – Może w przyszłym wieku będzie więcej Kurdystanów – powiedział w piątek w Warszawie Hemin Hawrani, doradca prezydenta irackiego Kurdystanu Masuda Barzaniego.

Referendum ma się odbyć między lipcem a grudniem 2017 roku. Dokładną datę wyznaczy powstający komitet, w którego skład wejdą „wszystkie siły polityczne".

Referendum zbiega się w czasie z ostatnią fazą wojny z tzw. Państwem Islamskim (ISIS) w Iraku. Dżihadyści zaciekle bronią się na kilku kilometrach kwadratowych w centrum Mosulu, północnoirackiej metropolii (kilkadziesiąt kilometrów od granic autonomii kurdyjskiej). W tym mieście w 2014 r. ich przywódca ogłosił powstanie kalifatu. W sobotę agencja Reutera podała, że dżihadyści zabili dziesiątki cywilów, którzy próbowali uciec z centrum Mosulu.

Kurdyjscy żołnierze, peszmergowie, mają wielkie zasługi w wojnie z dżihadystami. – Krew i poświęcenie peszmergów doprowadziło do sukcesów w walce z ISIS – podkreślił Hemin Hawrani. Nikt co do tego nie ma wątpliwości. Mogą się one pojawić wtedy, gdy iraccy Kurdowie będą za te zasługi domagali się uznania niepodległości, a to jest najwyraźniej ich celem. Bardzo liczą na wsparcie Rosji.

Jak mówił Hawrani, przeprowadzenie referendum nie oznacza, że zaraz po nim będzie ogłoszona niepodległość. Ma „nastąpić długi proces negocjacji" z Bagdadem, który powinien się jego zdaniem zakończyć aksamitnym rozwodem na wzór podziału Czechosłowacji. Niepodległości Kurdów, nawet ograniczonej do Iraku, obawiają się – Iran (sojusznik Bagdadu, także w walce z ISIS), Syria i Turcja, w których mieszkają miliony Kurdów. Ankara powstanie jakiegokolwiek państwa kurdyjskiego u swoich południowych granic uważa za zagrożenie „na zawsze". Hawrani optymistycznie zakłada, że dla bezpieczeństwa Turcji lepszy jest niepodległy stabilny iracki Kurdystan niż niestabilny Irak.

Delegacja kurdyjska była w Polsce na zaproszenie MSZ. MSZ podkreślił, że była to „wizyta studyjna na wniosek konsulatu w Irbilu" (stolicy regionu). – Polska z sympatią i uznaniem obserwuje aktywność Rządu Regionu Kurdystanu Republiki Iraku w sferze politycznej, gospodarczej i kulturalnej – powiedziała wiceminister Joanna Wronecka, dodając wyraźnie, że wsparcie dotyczy „kurdyjskiej autonomii w ramach Republiki Iraku i w zgodzie z iracką konstytucją".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA