fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Czy na karmieniu posłów nie da się zarobić?

W restauracji Hawełka w starym Domu Poselskim zawarto niejedną umowę koalicyjną.
PAP, Tomasz Gzell
Na tym nie da się zarobić – twierdzi kolejny restaurator, który opuszcza ulicę Wiejską.

Party Serwis Catering Melon to jedna z najbardziej znanych warszawskich firm obsługujących bankiety. Działa od ponad ćwierćwiecza i organizuje przyjęcia nawet dla 10 tys. osób. Od stycznia prowadzi też działalność we wszystkich punktach gastronomicznych w Sejmie. Nie zostanie tam długo. W kwietniu wypowiedziała umowę Kancelarii Sejmu, a opuści Wiejską z końcem lipca. – Na nasze dalsze funkcjonowanie w Sejmie nie pozwalają względy ekonomiczne – mówi współwłaścicielka firmy Emilia Melon-Olchowicz.

Jeszcze żaden restaurator nie zrezygnował z Sejmu tak szybko. Jednak decyzja Party Serwis Catering Melon wpisuje się w ciąg odejść innych restauratorów. Z ich ust można zazwyczaj usłyszeć tę samą opinię: na żywieniu posłów nie da się zarobić.

Legendy restauracyjne

Kiedyś sejmowa gastronomia wyglądała inaczej. Starsi stażem politycy z rozrzewnieniem wspominają lata 90., gdy w Sejmie kultywowano zapomnianą dziś tradycję biesiadowania, a Dom Poselski był scenerią takich zdarzeń, jak wypadnięcie młodej dziewczyny z okna lub odgrywanie przez orkiestrę marsza żałobnego Chopina pod drzwiami ówczesnego marszałka Senatu Adama Struzika.

Życie towarzyskie w Domu Poselskim rozkręcał restaurator Roman Maliszewski, który przy Wiejskiej ma dziś status legendy. „Był knajpiarzem jeszcze za pierwszej komuny. Nie byle jakim, bo prowadził bufet w gmachu KC PZPR. (...) Garmażerka była u niego jak za Gierka, a nawet lepsza. Było suto i tłusto" – pisze były poseł SLD Piotr Gadzinowski w książce „W Hongkongu. Za kulisami polskiego parlamentu".

Z kolei w budynku nieopodal sali plenarnej operowała krakowska Hawełka. Ważną rolę pełnił znajdujący się w restauracji salonik tetmajerowski, w którym spotykali się partyjni liderzy.

Taki stan trwał do 2006 roku, gdy ówczesny marszałek Marek Jurek rozwiązał umowę z Maliszewskim. Bezpośrednim powodem było złamanie prohibicji ogłoszonej na czas pielgrzymki Benedykta XVI. W dodatku posłowie od dłuższego czasu narzekali, że knajpa ma archaiczne menu i wystrój.

Wówczas rozpoczęła się seria szybkich zmian w sejmowej gastronomii. Restaurację Maliszewskiego przejęła firma Impel, jednak szybko zaczęła się skarżyć, że działalność w Sejmie generuje straty kilkuset tysięcy złotych rocznie. W 2009 r. oddała lokal w hotelu sejmowym Hawełce, która zaczęła prowadzić wszystkie punkty przy Wiejskiej,

Hawełka o problemach „z wypracowaniem minimalnej rentowności przedsięwzięcia" poinformowała na początku 2014 r. Całkowicie opuściła parlament, do którego wkroczyła firma Sodexo, która żywi m.in. deputowanych w Parlamencie Europejskim. Przy Wiejskiej sobie nie poradziła. Opuściła parlament z końcem 2016 r., oddając pole Party Serwis Catering Melon.

Nie opłaca się?

Czy rzeczywiście prowadzenie działalności w Sejmie jest tak trudne? – Posłowie spędzają przy ul. Wiejskiej zaledwie cztery dni w miesiącu, a do Sejmu coraz trudniej jest wejść osobom z zewnątrz – zauważa Emilia Melon-Olchowicz.

Z tą opinią nie zgadza się Tomasz Głogowski z PO, wiceszef Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych. Zauważa, że potencjalni klienci to nie tylko 560 posłów i senatorów, ale też wycieczki odwiedzające parlament, a przede wszystkim ponad tysiąc pracowników kancelarii obu izb. Te osoby coraz częściej korzystają z zestawów lunchowych w restauracjach poza Sejmem, a szczególnym powodzeniem cieszy się stołówka w sąsiedniej Kancelarii Prezydenta.

– Potencjalni klienci są zniechęceni poziomem jedzenia i obsługą w Sejmie. Szkoda, że Catering Melon na początku działalności nie przeprowadził akcji promocyjnej, która mogłaby to zmienić – mówi Głogowski.

Jaka przyszłość czeka sejmowe restauracje? Za rządów PO pojawił się pomysł, by Sejm założył własną firmę gastronomiczną. Obecnie coraz częściej posłowie postulują, by na Wiejską wkroczył operator stołówki w Kancelarii Prezydenta. – Podejrzewam, że Kancelaria Sejmu podejmie jeszcze przynajmniej jedną próbę pozyskania kogoś z zewnątrz – prognozuje poseł Głogowski.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA