fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

NIK. Marian Banaś kontra zastępca. Śledztwa nie będzie

Marian Banaś, Tadeusz Dziuba
Konflikt między Marianem Banasiem a Tadeuszem Dziubą zakończył się nawet odsunięciem wiceprezesa od obowiązków
Rzeczpospolita/ Jerzy Dudek, Marta Bogacz
Nie było nacisków wiceprezesa NIK na kontrolerów – twierdzi prokuratura.

Zawiadomienie prezesa NIK o nadużyciu uprawnień przez Tadeusza Dziubę, wiceprezesa Izby, nie weszło w fazę śledztwa. Warszawska Prokuratura Okręgowa po wielomiesięcznym etapie sprawdzającym zdecydowała o odmowie wszczęcia – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.

Decyzja nie jest prawomocna, bo na to postanowienie prezes Marian Banaś się zażalił. Sprawę ma rozpatrzyć warszawski sąd. – Postanowienie wydane zostało na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. wobec stwierdzenia braku znamion czynu zabronionego – odpowiada nam lakonicznie prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka prokuratury. Ale nie ujawni nam uzasadnienia, dlatego że postanowienie to nie jest prawomocne.

Poszło o Szydło

Konflikt na linii Banaś–Dziuba (poseł PiS, który do NIK został wybrany po objęciu stanowiska przez Banasia) wybuchł w lipcu ubiegłego roku, a powodem miało być rzekome „wywieranie nacisków" przez Dziubę, „manipulowanie wynikami kontroli" i „próby zastraszania" w kontroli dotyczącej pomocy humanitarnej rządu Beaty Szydło. Dziuba miał grozić zablokowaniem raportu (rzeczywiście ostatecznie go nie podpisał) dotyczącego tej kontroli, która oceniała m.in. efektywność półtorarocznej pracy minister Beaty Kempy jako pełnomocnika rządu ds. pomocy humanitarnej.

Wiceprezes miał wywierać naciski na troje doświadczonych kontrolerów z Departamentu Administracji Publicznej kierowanego przez dr. Bogdana Skwarka (napisał z tego oficjalną notatkę) . Sprawę opisał Onet i znalazła się ona w prokuraturze.

Konflikt między Banasiem a Dziubą zakończył się nawet dwumiesięcznym odsunięciem wiceprezesa od obowiązków w NIK (w tym zabrano mu nadzór nad wszystkimi kontrolami). Jak ujawniła „Rzeczpospolita", Tadeusz Dziuba w wyjaśnieniach dla marszałek Elżbiety Witek bronił się, że odmówił podpisania projektu raportu w zaproponowanej wersji, bo zawierał nierzetelne, nieprawdziwe tezy. „Projekt ten wynikał z opacznej koncepcji ujęcia materiału dowodowego, kłócił się ze zdrowym rozsądkiem i był nielogiczny, a przede wszystkim – jak się finalnie okazało – w odniesieniu do wielu tez w nim zawartych wręcz sprzeczny z dowodami zawartymi w aktach kontroli" – tłumaczył w piśmie, do którego dotarła i który w połowie sierpnia ub.r. opisała „Rz". Dziuba podkreślał też z żalem, że „na przekór tym faktom" Banaś zarzucił mu nadużycie uprawnień. On sam nigdy publicznie nie zabrał głosu w tej sprawie.

Marian Banaś nie tylko zawiadomił prokuraturę, ale także złożył wniosek o dymisję Dziuby – trafił on do marszałek Sejmu, ale sejmowa komisja zaopiniowała go negatywnie.

Finalnie raport ze spornej kontroli „Realizacja zadań administracji publicznej w zakresie udzielania pomocy humanitarnej poza granicami Polski" zawiera kilka poważnych zarzutów: przydzielania dotacji na pomoc bez konkursów, brak zasad finansowania kosztów administracyjnych oraz spójnego systemu pomocy humanitarnej. Opublikowane ostatecznie wystąpienie pokontrolne, które przeszło bez echa, ma w zdecydowanej części formę, jaką zaproponowali kontrolerzy, którzy ją przeprowadzili. Tylko nieliczne uwagi merytoryczne wiceprezesa NIK Tadeusza Dziuby zostały zaakceptowane jako słuszne.

Złe wydatkowanie

Kontrola badała nie tylko pracę minister Kempy, ale także sposób wydatkowania, głównie przez kościelne instytucje pomocowe i MSZ. Dziuba miał 27 uwag, w tym trzy najważniejsze dotyczyły jego zdaniem błędnych wniosków kontrolerów NIK. – Dziuba nie zgadzał się z tezą, że „nie funkcjonował spójny system udzielania pomocy humanitarnej", która jest powtarzana wielokrotnie w raporcie. KPRM rozdzielała środki w trybie pozakonkursowym, a więc, zdaniem kontrolerów. nieprzejrzystym i łamiącym zasadę konkurencyjności, a MSZ – tylko w konkursach. Zdaniem Dziuby tryb konkursów w przypadku pomocy humanitarnej był niefunkcjonalny.

Wiele kontrowersyjnych dla rządu kontroli prezes Marian Banaś podejmuje w trybie doraźnym, a więc bez zgody całego Kolegium NIK. Tak było chociażby z kontrolą w Polskiej Fundacji Narodowej. W tym przypadku prezes Izby również złożył doniesienie do prokuratury, zarzucając zarządowi Fundacji, że nie wydaje NIK dokumentów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA