fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Brytyjski Rasputin zdradza Borisa Johnsona. Rewelacje byłego doradcy premiera śledzi ze strachem cała Europa

Boris Johnson, Dominic Cummings
Dominic Cummings (z prawej) w 2019 r., gdy był zaufanym doradcą premiera Borisa Johnsona
AFP, Daniel Leal-Olivas
– Już lepsze stosy ciał niż kolejne zamrożenie gospodarki – miał jesienią powiedzieć premier.

David Cameron nazwał go „zawodowym psychopatą". Johnson powołał jednak w lipcu 2019 r. Dominica Cummingsa na głównego doradcę w uznaniu niezwykłej inteligencji, którą wykazał, opracowując oparty na kłamstwach, ale skuteczny plan kampanii przed referendum brexitowym trzy lata wcześniej. I się na nie zawiódł: człowiek, którego ze względu na ogromne wpływy u premiera nazywano „brytyjskim Rasputinem", był autorem równie efektywnej strategii, która dała torysom przytłaczające zwycięstwo w wyborach parlamentarnych w grudniu 2019 r. W ten sposób Johnson, jak sądzono, ma ustawioną karierę na lata.

Rok później, w grudniu 2020 r., Cummings padł jednak ofiarą walki o władzę w otoczeniu premiera. I coraz więcej wskazuje na to, że byłemu szefowi tego nie darował. W ubiegłym tygodniu ujawnił, że Boris Johnson wykorzystał 58 tys. funtów z funduszy sponsorów Partii Konserwatywnej na całkiem prywatny cel: przebudowę mieszkania na ostatnim piętrze budynku przy 11 Downing Street. Chciał tu błogo spędzać czas z 33-letnią narzeczoną Carrie Symonds. A po niedawnym kosztownym rozwodzie własnych funduszy miał niewiele.

130 tys. ofiar

W środę Johnson był w tej sprawie grillowany w Izbie Gmin przez lidera laburzystów Sir Keira Starmera. Kwestia jest poważna: zgodnie z prawem każdy deputowany powinien w ciągu 28 dni zadeklarować otrzymanie subwencji. Inaczej traci stanowisko.

Ale jeszcze groźniejsze są rewelacje o zachowaniu premiera jesienią ubiegłego roku, gdy kolejna fala pandemii zbierała w Wielkiej Brytanii największe śmiertelne żniwo w Europie. „Daily Mail" nie tylko ujawnił, że to Johnson najbardziej sprzeciwiał się decyzji, która jeszcze bardziej pogrążyłaby gospodarkę, ale też w sposób pogardliwy miał się wypowiadać o ofiarach. Te doniesienia potwierdziła BBC. Szef rządu co prawda zaprzeczył, aby uciekał się do tak drastycznych słów, ale przyznał w Izbie Gmin, że decyzja o lockdownie była „gorzka, trudna".

To otwiera bolesny proces rozliczeń bilansu walki z pandemią. Cummings odrzuca oskarżenia, że ujawnił rewelacje o „stosach ciał", ale opowiedział się za powołaniem komisji parlamentarnej, która zbada zachowanie premiera.

– Boris Johnson nie ma ani kompetencji, ani predyspozycji etycznych dla sprawowania swojej funkcji – przesądził były doradca premiera.

W środę Komisja Wyborcza formalnie wszczęła śledztwo odnośnie do remontu mieszkania Johnsona. Ale śledztwo dotyczące lockdownu może mieć znacznie poważniejsze skutki dla kariery szefa rządu. Co prawda od grudnia Wielka Brytania prowadzi niezwykle skuteczną kampanię szczepienia na covid, przez co pandemia w zasadzie jest teraz pod kontrolą, ale wcześniejsze działania władz były fatalne: dość powiedzieć, że ofiarą wirusa padło oficjalnie prawie 130 tys. Brytyjczyków, realnie o wiele więcej. A gospodarka zanotowała największe załamanie od trzech wieków.

Strach na WhatsAppie

Johnson, który sam zaraził się covidem i ledwo uszedł z życiem, już wiosną 2020 r. zwlekał z zamrożeniem gospodarki i życia społecznego, wierząc, że odporność zbiorowa zatrzyma wirusa. Ten sam opór premiera przed lockdownem powtórzył się jesienią. Zdaniem wielkonakładowego „The Sun" czołowi członkowie rządu nerwowo przeglądają teraz swoje wiadomości na komunikatorach WhatsApp i Signal, gdzie premier z dala od dociekliwości opinii publicznej powołał grupy dyskusyjne w sprawie powstrzymania covidu. Zdaniem dziennika narasta obawa, że niewygodne treści ujawni teraz Cummings, pokazując, jaki chaos panował na Downing Street.

– Lepiej nie naciskać Doma (Dominica), bo się zemści – mówi rozmówca gazety.

Na tydzień przed wyborami regionalnymi w Szkocji skandal może mieć wpływ na przyszłość Zjednoczonego Królestwa, wzmacniając nacjonalistyczną SNP. Ale wydarzenia w Londynie są też nerwowo śledzone na kontynencie. Wiele na sumieniu w walce z pandemią mają Emmanuel Macron, Angela Merkel czy Mateusz Morawiecki. Nieodpowiedzialne komentarze w sprawie skuteczności szczepionki AstraZeneca, sensu noszenia maseczek czy utrzymania swobody życia społecznego przełożyły się w wielu krajach Unii na równie ciężki bilans pandemii co na Wyspach. Powołanie w Londynie komisji parlamentarnej do ustalenia odpowiedzialności za tę katastrofę może okazać się niewygodnym precedensem dla Paryża, Berlina czy Warszawy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA