Reklama

Sejm zajmuje się danymi, które są już nieaktualne

Opozycja krytykuje ministrów i marszałka za zwłokę w rozpatrywaniu informacji rządowych. Są przyjmowane przez parlament nawet z trzyletnim poślizgiem.

Aktualizacja: 24.04.2019 09:24 Publikacja: 23.04.2019 18:44

Sejm zajmuje się danymi, które są już nieaktualne

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

– To niepoważne – mówi poseł PO Michał Szczerba, który w połowie kwietnia wziął udział w sejmowej dyskusji na temat rządowej informacji o sytuacji osób starszych w 2016 roku. Dokument liczy niemal 400 stron, z których można się dowiedzieć m.in. o sytuacji demograficznej, ekonomicznej i stanie zdrowia seniorów. Zdaniem Szczerby po trzech latach dane te straciły aktualność. – Mają już charakter całkowicie archiwalny, choćby biorąc pod uwagę obniżenie wieku emerytalnego w październiku 2017 roku – mówi.

Podobny wniosek płynął z wypowiedzi wiceministra rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisława Szweda. Tego samego dnia Sejm przeprowadził też dyskusję nad analogiczną informacją rządu za 2017 rok. – Jeżeli państwo pozwolą, skupię się bardziej na roku 2017, żeby już nie omawiać roku 2016 – powiedział posłom Szwed.

To niejedyny przypadek z ostatnich miesięcy, gdy Sejm pochylał się nad danymi, które straciły już aktualność. Przykładowo na początku kwietnia posłowie przyjęli rządową informację o stanie bezpieczeństwa ruchu drogowego w 2017 roku.

Pod koniec marca policja zdążyła opublikować o wiele bardziej aktualny raport o wypadkach w 2018 roku. Dlatego poślizg w przyjęciu informacji przez Sejm ostro skrytykował branżowy portal o bezpieczeństwie w ruchu drogowym BRD24.pl: „Rząd do tego stopnia nie dba o bezpieczeństwo drogowe, że dopiero po dwóch latach posłowie zapoznają się ze stanem bezpieczeństwa w roku 2017. Tak wielkiego poślizgu jeszcze nie było".

Innym przykładem może być sprawozdanie dotyczące przemocy w rodzinie za 2016 rok, które Sejm przyjął dopiero w lutym roku 2019. We wszystkich wspomnianych przypadkach rządowe informacje miesiącami tkwiły w sejmowej zamrażarce. Przykładowo informacja o osobach starszych w 2016 roku trafiła do Sejmu w listopadzie 2017 roku. – Marszałek traktuje takie informacje jak zło konieczne – mówi poseł Szczerba.

Reklama
Reklama

Również wiceminister Stanisław Szwed twierdzi, że w Sejmie powstała „niedobra tradycja" . Jednak jego zdaniem nie jest ona nowa. – Obserwuję ją od dłuższego czasu, a jestem już piątą kadencję w Sejmie. Zawsze jest sporo aktualnych tematów, które wypierają informacje rządowe z planów posiedzeń plenarnych – dodaje.

Jednak nie zawsze winny jest marszałek. Zdarza się też, że ministerstwa nie przestrzegają zapisanych w ustawach terminów. Przykładowo ustawa o planowaniu rodziny zobowiązuje rząd, by corocznie do 31 lipca wysyłał do Sejmu sprawozdanie, w którym znajdują się interesujące opinię publiczną dane o aborcji. Tymczasem dopiero w styczniu wpłynęło do Sejmu sprawozdanie za 2017 rok. Ministerstwo Zdrowia tłumaczy „Rzeczpospolitej", że termin publikacji dokumentu jest uzależniony od danych, które muszą spłynąć z kilku resortów i innych instytucji.

Niechlubny rekord prawdopodobnie należy do Ministerstwa Środowiska. Dopiero w marcu do Sejmu wpłynęła z informacja o stanie lasów w 2016 roku, opracowana przez ten resort. Ministerstwo tłumaczy, że musiało poczekać na inne raporty, np. Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe, który powstał w połowie 2018 roku.

– Niestety, funkcja kontrolna Sejmu staje się fikcją – ubolewa Szczerba.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Polityka
Czy Rafał Brzoska wejdzie do polskiej polityki? Ustalenia „Rzeczpospolitej”
Polityka
Donald Tusk: Ta noc pokazała, jak ważny jest program SAFE
Polityka
Prezydenta Karola Nawrockiego nie będzie na Radzie Pokoju. Wiadomo, kto go zastąpi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama