fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prezydent Czadu ginie w walce. Wydarzenia mogą teraz potoczyć się bardzo szybko

Idriss Deby Itno
Idriss Deby Itno (1952–2021)
AFP
W wyniku odniesionych w starciach z rebeliantami w weekend ran, we wtorek zmarł Idriss Deby Itno. Władzę przejął jego syn.

Deby całe życie pozostawał przede wszystkim żołnierzem. Szef armii u prezydenta Hissene'a Habre doszedł do władzy 1 grudnia 1990 r. w wyniku zamachu stanu. Od tego czasu rządził żelazną ręką, dopuszczając się w szczególności w latach 90. licznych mordów na oponentach.

Ale Francja zawsze stała u jego boku. Paryż był przekonany, że alternatywa – przejęcie władzy w cztery razy większym od Polski kraju przez takie organizacje dżihadystów jak Boko Haram – jest znacznie gorsza.

W 2008 r. francuskie wojsko zatrzymało rebeliantów dosłownie u progu pałacu prezydenckiego w stolicy N'Djamenie. W lutym 2019 r. udało się rozbić przeciwników na północy kraju dzięki nalotom francuskich myśliwców Mirage.

Kolejne starcie rozpoczęło się 11 kwietnia tego roku, w dniu kontrolowanych wyborów, w których Deby starał się o uzyskanie szóstego mandatu. Na terytorium Czadu od strony Libii wkroczyli bojownicy FACT, ugrupowania składające się w głównej mierze z członków plemienia Goran, do którego należał Habre. Pozostaje w sojuszu z islamistami libijskimi, których bazą jest miasto Misrata.

Na wieść o narastającym zagrożeniu Deby, który oficjalnie wygrał wybory z poparciem 79 proc. głosujących i otrzymał stopień marszałka, postanowił raz jeszcze osobiście zaangażować się w walki. Oficjalnie: w minioną niedzielę udało się rozbić rebeliantów, zabijając 300 wrogich żołnierzy. Straty po stronie armii Czadu miały być minimalne. Dopiero we wtorek okazało się, że w starciach ranny został sam prezydent, i to tak poważnie, że nie przeżył. Ogłaszając w N'Djamenie jego śmierć, jednocześnie rozwiązano rząd i parlament.

Na czele kraju stanął syn Deby, 37-letni generał Mahamat Idriss Deby Itno, który do tej pory był szefem sztabu generalnego. Przejęcie władzy nie było trudne, bo przez trzy dekady prezydent dbał o to, aby nie powstała w kraju alternatywna elita, która mogłaby odebrać mu władzę. W szczególności dowództwo armii jest obsadzone przez przedstawicieli plemienia Deby – Zaghawa W strukturach cywilnych bezustannie przeprowadzano z kolei czystki: dość powiedzieć, że zmarły w wieku 68 lat prezydent 17 razy zmieniał premiera, aż w 2018 r. w ogóle zlikwidował funkcję szefa rządu, przejmując całość władzy.

Wydarzenia mogą teraz potoczyć się bardzo szybko. Dziennikarz AFP meldował we wtorek po południu, że na rogatkach stolicy pojawiły się czołgi. Oddziały armii czadyjskiej były też w pośpiechu wysyłane na północ: sygnał, że wbrew oficjalnej wersji siły FACT wcale nie zostały rozbite, ale zagrażają stolicy.

Od 2014 r. Francja prowadzi w regionie Sahelu operację Barkhane, w ramach której stara się powstrzymać przejęcie kontroli nad Czadem, Mali, Burkina Faso, Mauretanią i Nigrem przez siły zbrojne islamistów. Deby był dla Francuzów kluczowym sojusznikiem w tym przedsięwzięciu. To N'Djamena jest bazą francuskiej misji wojskowej liczącej 5 tys. żołnierzy.

Operacja ma przede wszystkim znaczenie strategiczne: chodzi o to, aby w krajach Sahelu nie powstała baza, z której dżihadyści mogliby przeprowadzać operacje terrorystyczne w samej Francji. Ale jest też wymiar gospodarczy. Mówimy o jednym z regionów świata z największymi pokładami uranu. W szczególności francuska Areva wydobywa strategiczny surowiec w Nigrze.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA