Partner relacji: Roche Polska
Polski system refundacyjny jest jednym z najbardziej uporządkowanych obszarów ochrony zdrowia. Opiera się na jasno określonych zasadach, stabilnych instytucjach i przewidywalnych procedurach, które w ostatnich latach dobrze spełniały swoją rolę. Zamiast tworzyć kolejne przepisy, warto skupić się na wykorzystaniu technologii medycznych, które już są finansowane – przekonywali podczas XI Kongresu Wyzwań Zdrowotnych uczestnicy panelu o efektywności kosztowej innowacyjnych technologii medycznych.
– Leki to jeden z bezpieczniejszych, lepiej zbadanych i bardziej uregulowanych rynków, z ogromnym nadzorem – wskazał Krzysztof Adamcewicz, dyrektor Roche Polska. Dlatego mechanizmy oceny i dopuszczania terapii w Polsce są ugruntowane, a zarówno administracja, jak i przemysł nauczyły się w ich ramach funkcjonować. – Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji ma bardzo dobrze wypracowane elementy oceny technologii i one działają. Natomiast my, jako przemysł, jesteśmy nauczeni, jak dostarczać dane i jak w tym systemie funkcjonować – zaznaczył Adamcewicz.
Potwierdzeniem tej stabilności jest rosnąca liczba nowych wskazań refundacyjnych. Od 2012 r. do refundacji trafiły 984 nowe cząsteczko-wskazania. W ostatnich latach skutecznie wprowadzano kolejne innowacje, bez większych „wpadek” regulacyjnych czy klinicznych.
Dlatego, jak wskazywali uczestnicy debaty, głównym ograniczeniem nie jest dziś brak regulacji, lecz niedostateczny poziom finansowania ochrony zdrowia.
Poza finansowaniem jednym z kluczowych problemów pozostaje fakt, że system nie wykorzystuje w pełni technologii, które już zostały objęte refundacją. Decyzja o finansowaniu terapii to dopiero pierwszy krok. Bez odpowiedniej organizacji świadczeń, infrastruktury i ścieżek leczenia potencjał innowacji pozostaje częściowo niewykorzystany. – Ministerstwo finansuje technologię, ale płatnik powinien budować „szyny” pod jej funkcjonowanie – podkreślał dyrektor Roche Polska.
W efekcie system inwestuje w nowoczesne rozwiązania, ale nie zawsze osiąga maksymalne korzyści zdrowotne i organizacyjne. Dlatego, zdaniem uczestników debaty, warto skupić się na wykorzystaniu narzędzi, które już istnieją. – Potrzebujemy danych, rejestrów i dobrze zorganizowanego systemu, który pozwoli te technologie realnie wykorzystywać – powiedziała dr hab. Anna Kowalczuk, była zastępczyni prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT).
Nowoczesne terapie coraz rzadziej są pojedynczym świadczeniem, a coraz częściej elementem całego procesu leczenia. – Lek innowacyjny przestał być tylko lekiem. To jest technologia medyczna, która powinna być wpisana w cały proces terapeutyczny – tłumaczył Adamcewicz. Oznacza to, że ich ocena powinna uwzględniać nie tylko efekty kliniczne, ale także wpływ na funkcjonowanie całego systemu. – Jeżeli państwo decyduje się na finansowanie technologii medycznej, to płatnik powinien patrzeć, gdzie w systemie można wykorzystać jej atrybuty i gdzie przyniesie największe oszczędności – wskazał.
Jak podkreśliła Anna Kowalczuk, koszty pośrednie powinny, z zachowaniem równowagi metodologicznej, być uwzględniane w ocenie efektywności kosztowej terapii. Podała przykład chorób neurologicznych, w których przy długotrwałym leczeniu pojawiają się konsekwencje gospodarcze, takie jak absencje w pracy czy zmniejszona produktywność. Generuje to koszty, które łącznie mogą przeważać nad bezpośrednimi kosztami terapii.
W wielu przypadkach innowacyjne rozwiązania pozwalają ograniczyć liczbę hospitalizacji, wizyt czy procedur, a tym samym odciążyć infrastrukturę ochrony zdrowia. Bardzo dobrze widać to np. w okulistyce czy onkologii. – Dzięki nowoczesnym technologiom można na przykład zmniejszać częstotliwość podań leku lub stosować leczenie w domu, co przekłada się na zmniejszenie wizyt w placówkach. Jeśli pomnożymy to przez dziesiątki tysięcy pacjentów, mówimy o setkach tysięcy świadczeń mniej – podkreślił Adamcewicz.
Wydatki na farmakoterapię stanowią tylko część całkowitych kosztów opieki nad pacjentem. Znacznie większe znaczenie mają często hospitalizacje, opieka długoterminowa, transport czy koszty społeczne związane z chorobą. – W wielu chorobach leki to około 10 proc. całkowitych kosztów. Nie patrzymy natomiast na to, że pacjenta trzeba dowieźć do szpitala, że ktoś musi zostać z dziećmi, że są koszty transportu czy opieki – powiedział dyrektor Roche Polska.
Zdaniem ekspertów nieuwzględnianie ich w analizach ekonomicznych prowadzi do niepełnej oceny wartości terapii i może ograniczać decyzje inwestycyjne.
System refundacyjny generuje znaczące oszczędności, m.in. dzięki negocjacjom cenowym i instrumentom dzielenia ryzyka. – W 2025 r. z tych mechanizmów wygenerowaliśmy około 2,5 mld zł – przypominał Mateusz Oczkowski, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia. – Te środki pozwalają nam finansować kolejne technologie – dodał. Poza zasilaniem nowych terapii, jak wskazywano w czasie panelu, równie istotne jest ich efektywne „zawracanie” do systemu, aby zwiększać dostęp pacjentów do leczenia.
Rozwój systemu – podkreślili uczestnicy debaty – wymaga rozsądnego upraszczania regulacji tam, gdzie to możliwe, i większej koncentracji na wdrożeniach.
Partner relacji: Roche Polska