Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki polityczne ukształtowały wizytę polskiego prezydenta w Budapeszcie?
- Co zadecydowało o spotkaniu przywódców w kluczowym momencie politycznym?
- Jakie konsekwencje dla wizerunku prezydenta miała ta wizyta międzynarodowa?
- Z jakimi wyzwaniami wewnętrznymi i międzynarodowymi zmaga się obecnie rząd węgierski?
- Jakie znaczenie miał zjazd europejskiej skrajnej prawicy w Budapeszcie dla regionalnej polityki?
- Jakie są rozbieżności między oficjalnym przekazem a danymi ekonomicznymi na Węgrzech?
Korespondencja z Budapesztu
Jeszcze przed przylotem do stolicy Węgier w poniedziałek wczesnym popołudniem Karol Nawrocki zrozumiał, jak wielki zrobił błąd, przyjmując zaproszenie Viktora Orbána. A przynajmniej takie sprawiał wrażenie. Dzień wcześniej „Rzeczpospolita” pisała, że „prezydent Nawrocki wybrał jak Kreml. Orbána”. Już w Przemyślu, gdzie przedpołudniem spotkał się z mającym zasadniczo rolę ceremonialną prezydentem Węgier Tamásem Sulyokiem, Nawrocki znalazł się w defensywie. Na konferencji prasowej musiał przekonywać, że jest wrogiem Putina. Ale gdy reporter TVN raz jeszcze powrócił do tego tematu, Nawrockiemu puściły nerwy.
– Pan redaktor się ogarnie i słucha, co mówi prezydent Polski! Władimir Putin to zbrodniarz. Rozumie pan redaktor? – krzyczał
Na awanturę zareagował na X Donald Tusk. – Proszę nie krzyczeć na dziennikarzy, panie Nawrocki. To nie oni wpakowali pana w to rosyjskie bagno – napisał premier.