fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Erika Steinbach żąda pieniędzy dla Alternatywy dla Niemiec

Fotorzepa
Skrajna AfD chce krzewić swą ideologię za pośrednictwem fundacji finansowanej z budżetu. Władze odmawiają.

Te pieniądze nam się należą – twierdzi Erika Steinbach, znana w przeszłości jako szefowa Związku Wypędzonych (BdV), która od roku kieruje fundacją Desiderius Erasmus (czyli Erazma z Rotterdamu) będącą w gestii Alternatywy dla Niemiec (AfD).

Steinbach żąda 900 tys. euro na działalność fundacji w tym roku oraz 480 tys. tytułem poniesionych wydatków w roku ubiegłym. To znikoma część z 600 mln euro przyznawanych w tym roku w Niemczech dotacji publicznych dla fundacji politycznych zbliżonych do ugrupowań reprezentowanych w Bundestagu. Mimo to władze odmawiają fundacji AfD pieniędzy.

Szefowa fundacji zapowiedziała więc złożenie w najbliższym czasie skargi do Federalnego Trybunału Konstytucyjnego.

Wszystkie reprezentowane w Bundestagu partie polityczne mają bliskie sobie fundacje utrzymywane z pieniędzy publicznych. Fundują stypendia, organizują seminaria i konferencje oraz przedstawiają liczne ekspertyzy. Wypełniają funkcje edukacyjne w społeczeństwie, co ma wzmacniać system demokratyczny i zapobiec powtórce z historii, kiedy to jedynie słuszna ideologia opanowała umysły i serca zdecydowanej większości Niemców.

Populistyczna i ksenofobiczna AfD, utrzymująca w dodatku więzi personalne ze środowiskiem neonazistowskim, chce funkcjonować jak każde inne ugrupowanie polityczne w Niemczech. Ma w końcu 91 deputowanych w Bundestagu, którzy stanowią najliczniejszą frakcję parlamentarną poza partiami koalicji rządowej. Ma też deputowanych w każdym z 16 parlamentów landowych i przez ostatnie lata cieszyła się pozycją trzeciej siły politycznej, sprawując funkcję lidera opozycji w Bundestagu.

Sprawa jest skomplikowana. Do działalności fundacji Desideriusa Erasmusa zgłosiła zastrzeżenia grupa niemieckich historyków. W liście do MSW zwrócili kilka miesięcy temu uwagę na publiczne wyraźnie rewizjonistyczne wypowiedzi liderów AfD. Przypomnieli także o wizycie w muzeum Sachsenhausen grupy AfD z okręgu wyborczego Alice Weidel, współprzewodniczącej frakcji w Bundestagu. Członkowie grupy podawali w wątpliwość istnienie komór gazowych, relatywizowali i bagatelizowali zbrodnie nazizmu.

Opinie historyków nie są bez znaczenia dla oceny zasadności wniosku o dotacje. Obowiązuje też zasada, że partie polityczne mogą liczyć na finansowanie zbliżonych do nich fundacji, jeżeli ich obecność w Bundestagu nie jest jednorazowa. AfD jest w Bundestagu po raz pierwszy.

Steinbach kwestionuje taką zasadę. Ma spore doświadczenie w zdobywaniu publicznych pieniędzy z czasów działalności w BdV na fundację Centrum przeciwko Wypędzeniom. Wtedy była jednak dość znaną postacią w CDU. Dzisiaj jest po drugiej stronie sceny politycznej. Wystąpiła z CDU w akcie protestu przeciwko polityce imigracyjnej Angeli Merkel. Działalność w fundacji zbliżonej do AfD to jej polityczny come back

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA