fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Walka z wyrzucaniem jedzenia łączy polityków

shutterstock
Już w kwietniu ponad politycznymi podziałami Sejm prawdopodobnie przyjmie ustawę o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności.

Każdy sklep spożywczy o powierzchni powyżej 250 mkw. będzie musiał oddawać niesprzedaną żywność organizacjom pozarządowym. Ten, który tego nie zrobi, zapłaci 10 gr kary za każdy kilogram niesprzedanego jedzenia – to najważniejsze założenia ustawy o przeciwdziałaniu marnowaniu żywności, którą w kwietniu ma przyjąć Sejm.

W ubiegłym tygodniu prace nad projektem zakończyła specjalna podkomisja.

– Przyjęliśmy poprawki i poselskie, i rządowe. Udało się uzyskać pełen konsensus, co jest rzadkie w tym Sejmie. W kwietniu mamy posiedzenie Komisji Gospodarki i Rozwoju, która przyjmie projekt. Na tym samym posiedzeniu Sejmu powinien być głosowany na sali plenarnej – mówi szef podkomisji Paweł Kobyliński z klubu Platforma Obywatelska-Koalicja Obywatelska

Wiele wskazuje więc, że w obecnym wyjątkowo podzielonym Sejmie projekt walki z wyrzucaniem żywności zyska ponadpolityczne poparcie. Jeszcze kilka miesięcy temu trudno było się spodziewać tak szczęśliwego finału prac.

Autorem projektu jest senator PO Mieczysław Augustyn, a prace w Senacie trwały niemal dwa lata. W ich trakcie wątpliwości zgłaszał m.in. resort rolnictwa. Zastanawiał się, czy organizacje pozarządowe będą w stanie zagospodarować tak duże ilości jedzenia.

W 2018 r. projekt trafił do Sejmu i choć otrzymał pozytywną opinię rządu, prace nad nim ciągnęły się przez rok. Jak tłumaczyć tak wolne tempo? – Raczej nie było to związane z wahaniami rządu, lecz z różnymi poglądami na to, jak rozwiązać ten problem. W niewielu krajach europejskich istnieją regulacje w tej sprawie, więc musieliśmy się zmierzyć z pewnym novum – mówi Antoni Szymański, senator PiS, który był sprawozdawcą projektu w Sejmie.

Jego zdaniem spodziewane zakończenie prac to sukces, bo marnowanie żywności jest dużym problemem społecznym. Rocznie wyrzuca się w Polsce około 9 mln ton żywności, czyli ponad 200 kg na mieszkańca. W ubiegłym roku Federacja Polskich Banków Żywności opublikowała raport, z którego wynika, że do wyrzucania jedzenia przyznaje się 42 proc. ankietowanych.

Mimo braku ustawy rośnie świadomość sieci handlowych. W lutym Lidl uruchomił akcję, w ramach której w sklepach pojawiły się specjalne półki z przecenionymi produktami. Programy walki z marnotrawstwem wdrożyły też w ostatnich latach inne duże sieci spożywcze. Mimo to autorzy projektu przekonują, że ustawa jest wciąż potrzeba.

I na niej wcale nie muszą się zatrzymać zmiany w prawie. Według szacunków największym marnotrawcą żywności nie są wcale sieci handlowe, lecz konsumenci. Paweł Kobyliński informuje, że powstają już koncepcje, które mają ograniczyć marnowanie jedzenia w domach.

– Zaczęliśmy prace nad ustawą umożliwiającą odliczenie od podatku wartości żywności przekazywanej organizacjom pożytku publicznego – mówi.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA