fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Byli szefowie BOR niegodni łaski ministra

Gen. Krzysztof Klimek służył w BOR ponad 30 lat. Nieco ponad pięć w czasach PRL. Zdaniem ministra za długo, by przywrócić mu emeryturę
Reporter
MSWiA nie wyłączyło spod ustawy dezubekizacyjnej byłych szefów BOR.

„Przesłanki o charakterze nieostrym" – tak szef MSWiA ocenia przepisy, które w wyjątkowych przypadkach mogą wyłączyć emeryta spod ustawy dezubekizacyjnej, na podstawie której osobom służącym w okresie PRL w służbach mundurowych obcięto emerytury. O tych wyjątkach w sposób całkowicie „uznaniowy" decyduje minister spraw wewnętrznych. Tak wynika z uzasadnienia odmownych decyzji dla byłych szefów Biura Ochrony Rządu Mirosława Gawora i Krzysztofa Klimka, które poznała „Rzeczpospolita".

Pokrętne wyjaśnienia

Krótkotrwała służba na rzecz organów bezpieczeństwa PRL oraz rzetelne wykonywanie zadań i obowiązków po dniu 12 września 1989 r., w szczególności z narażeniem zdrowia i życia, miały być argumentem pozwalającym ministrowi spraw wewnętrznych uchylić decyzję o obniżeniu emerytur i rent w ramach tzw. ustawy dezubekizacyjnej z grudnia 2016 r.

Odwołanie do ministra, powołując się na art. 8a tej ustawy, złożyło ponad 4,6 tys. byłych funkcjonariuszy lub ich rodzin, w tym szefowie Biura Ochrony Rządu, które ustawa włączyła do organów bezpieczeństwa państwa – gen. Mirosław Gawor (w latach 1991–2001), gen. Marian Janicki (od 2007 do 2013) i gen. Krzysztof Klimek (2013–2015). Wszyscy trzej otrzymują obecnie miesięcznie 1,7 tys. zł emerytury.

Po blisko dwóch latach oczekiwania Gawor i Klimek otrzymali decyzje. Odmowne. Uzasadnienia dowodzą, że nie wiadomo, jakie argumenty przekonają ministra, by zastosował art. 8a. Jak wyjaśnia minister, przepis ten ma „charakter wyjątkowy", w którym „krótkotrwałość służby" jest „niezaprzeczalna", a „rzetelność służby" – „oczywista" i „poparta nadzwyczajnymi osiągnięciami" (z uzasadnienia dla gen. Gawora).

Jakie miałyby być to osiągnięcia? „Szczególnie wyróżniające go na tle pozostałych funkcjonariuszy". Minister wymaga też, aby zagrożenie zdrowia i życia „nie było naturalnym następstwem służby, nie było hipotetyczne, ale miało charakter rzeczywisty".

Jeszcze bardziej zagmatwane okazuje się udowodnienie „krótkotrwałej służby". By to wyjaśnić, minister posiłkuje się słownikiem języka polskiego, ale poza stwierdzeniem, że „krótkotrwałość" jest tożsama z „nietrwałością, przelotnością lub chwilowością", nie podaje, kiedy uzna, że służba danego funkcjonariusza była dla niego odpowiednio krótka. Z uzasadnień dowiadujemy się jedynie, że musi być m.in. odnoszona do długości całej służby.

Za długie kariery

Gen. Krzysztof Klimek służył w BOR 30 lat, 6 miesięcy i 24 dni – z tego tylko 5 lat, 2 miesiące i 19 dni przed 1990 r. (również w ochronie rządu). Choć z opinii służbowych wynika, że jego praca przebiegała wzorcowo i był wielokrotnie odznaczany, to jego sytuacja nie jest wyjątkową. Dlaczego? Tego już się z uzasadnienia nie dowiemy.

Z kolei gen. Mirosław Gawor, który wykonywał zadania specjalne w BOR (za każdy rok pełnienia służby doliczono mu dodatkowo 1 proc. do emerytury) i jak ocenił szef MSWiA „pełnił służbę z narażeniem życia", to jednak... pracował w czasach PRL „zbyt długo". Na 23 lata, miesiąc i 14 dni kariery Gawor „na rzecz totalitarnego państwa" przepracował 11 lat i 4 dni. „To ok. 48 proc. całego okresu służby" – wytknął minister.

– Nie oczekiwałem, by minister tłumaczył mi, co znaczą takie czy inne polskie słowa. Raczej liczyłem, że rzetelnie odniesie się do mojej osoby, która służyła temu krajowi. Ale co on wie na mój temat – komentuje gen. Mirosław Gawor, który rozpoczął współpracę polskiego BOR z amerykańskim Secret Service i współtworzył pierwszą ustawę o tej formacji. Odpowiadał też m.in. za wizyty w Polsce papieża Jana Pawła II i płk. Ryszarda Kuklińskiego.

Zdaniem mec. Marka Małeckiego, który jest pełnomocnikiem wielu zdezubekizowanych, nie tylko szefów BOR, ale także oficerów Agencji Wywiadu czy SKW, odpowiedzi ministra pokazują, że odwołanie „nie ma żadnego sensu".

– Treść tych decyzji jest karykaturą postępowań administracyjnych. Świadczy o braku szacunku dla konkretnych ludzi i ich dokonań – ocenia mec. Małecki.

Funkcjonariusze, których objęła ustawa, od ponad roku czekają na wyrok Trybunału Konstytucyjnego, by ocenił, czy ustawa jest zgodna z konstytucją. Bez tego sądy nie chcą rozpatrywać skarg na decyzje MSWiA.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA