fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Bitwa o Podlasie

Kandydatka PiS w wyborach uzupełniających do Senatu - Anna Maria Anders, podczas spotkania z mieszkańcami Grajewa
PAP/serwis codzienny, Artur Reszko
Wybory uzupełniające do Senatu mają potwierdzić, że Polacy popierają „dobrą zmianę". PiS z całych sił promuje córkę gen. Andersa; przeciwnikiem – cała zjednoczona opozycja.

W PiS od kilku tygodni trwa pospolite ruszenie. Najważniejsi politycy partii z Jarosławem Kaczyńskim na czele robią co mogą, by niedzielne wybory na Podlasiu wygrała Anna Maria Anders. Jej zwycięstwo ma szczególne znaczenie dla partii rządzącej. Zostanie bowiem odebrane jako wotum zaufania dla rządu, który na co dzień musi odpierać zarzuty o łamanie demokracji.

W warszawskiej siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej nikt nie przyjmuje innego scenariusza niż zwycięstwo. A ewentualna porażka oznaczałaby wizerunkową katastrofę.

Dlatego PiS wytoczyło największe działa. Osobiście w kampanię Andersowej zaangażował się Kaczyński, który jeździ po okręgu wyborczym i przekonuje do głosowania na kandydatkę. W praktyce prezes PiS z wyborów zrobił swoiste referendum.

– Kierunek naszych zmian jest korzystny dla praktycznie każdego Polaka. Dlatego głosujcie na Annę Marię Anders – przekonuje Kaczyński.

Pełnego poparcia udzieliła także premier Beata Szydło wraz ze swoimi ministrami. Andersowej ma pomóc też ogłoszony przed tygodniem projekt ustawy repatriacyjnej, która otwiera realną drogę do powrotu do Polski wielotysięcznej rzeszy repatriantów ze Wschodu. Prócz tego PiS obiecuje mieszkańcom Podlasia przyspieszenie budowy Via Baltica i obwodnicy Łomży.

Po drugiej stronie frontu stoi zjednoczona – po raz pierwszy od wyborów – opozycja. Kandydata PSL Mieczysława Bagińskiego wspiera nie tylko szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz, ale także lider Nowoczesnej Ryszard Petru oraz cała Platforma Obywatelska, która nie wystawiła swojego kandydata.

Zaangażowanie opozycji jest jednak mniejsze niż strony rządowej. Świadczyć może o tym choćby fakt, że była premier Ewa Kopacz pytana niedawno o to, kogo jej partia wspiera w wyborach na Podlasiu, miała duże kłopoty z odpowiedzią. W tej partyjnej potyczce w zasadzie giną sami kandydaci, którzy w czasie kończącej się w piątek kampanii nie zaprezentowali niczego ponad partyjne przekazy.

Anders w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej" tłumaczyła, że chce zostać senatorem, ponieważ przez całe lata rząd PO–PSL odwracał się od Polski powiatowej.

Z kolei Bagiński na łamach naszej gazety przekonywał, że PiS przedmiotowo traktuje swój elektorat, a Anders to „senator z Bostonu", która nie zna tak jak on prawdziwych potrzeb Podlasia.

Niedzielne głosowanie pokaże zatem, w którą z tych narracji uwierzą wyborcy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA