Reklama
Rozwiń
Reklama

Moskwa stawia na żołnierzy i czołgi

Rosyjska armia rozpoczęła przygotowania do manewrów, może najgroźniejszych od czasów zimnej wojny.

Aktualizacja: 27.01.2017 06:13 Publikacja: 25.01.2017 17:53

Moskwa stawia na żołnierzy i czołgi

Foto: 123RF

Rosyjsko-białoruskie ćwiczenia „Zachód 2017" mają się odbyć jesienią, ale przygotowania już trwają. Ponad 160 oficerów, generałów i admirałów zachodniego okręgu wojskowego rosyjskich sił zbrojnych spotkało się ostatnio w Petersburgu, by omówić wszystkie szczegóły.

Manewry mają „strategiczne znaczenie" i odbędą się na poligonach zachodniej części Rosji oraz Białorusi. Niezależny rosyjski komentator wojskowy Paweł Felgenhauer szacuje, że jesienią Rosja może zaangażować więcej żołnierzy niż podczas ćwiczeń „Kaukaz 2016", czyli ponad 200 tysięcy. Część z nich będzie przerzucona na Białoruś.

O skali całego przedsięwzięcia świadczy fakt, że do transportowania ładunków wojskowych pomiędzy Rosją a Białorusią w tym roku zostanie wykorzystane aż 4126 wagonów. Wynika to z oświadczenia Ministerstwa Obrony Rosji. Dla porównania, do przeprowadzenia manewrów „Zachód 2013" wystarczyło 200 wagonów. Wtedy zaangażowano 70 czołgów, 60 samolotów i helikopterów oraz dziesięć okrętów Floty Bałtyckiej.

– Mając taki transport na Białoruś, można przerzucić co najmniej kilkunastotysięczną dywizję zmotoryzowaną, 250 czołgów oraz kilkaset samochodów opancerzonych – mówi „Rz" białoruski ekspert wojskowy i publicysta Aliaksandr Alesin.

– W ten sposób Rosja reaguje na zwiększenie obecności sił NATO m.in. w Polsce i krajach bałtyckich. To sygnał, że w przypadku jakiegokolwiek zagrożenia odpowiedź Moskwy będzie bolesna – dodaje.

Reklama
Reklama

Co ciekawe, jeszcze niedawno w rozmowie z „Rz" szef białoruskiej dyplomacji Uładzimir Makiej zapewniał, że Mińsk nie traktuje obecności amerykańskich sił w Polsce jako podstawowego zagrożenia dla Białorusi.

Co więcej, prezydent Aleksander Łukaszenko ostatnio często podkreślał swoją „neutralność i niezależność". Białoruś, mimo nalegań Moskwy, do dzisiaj nie uznała niepodległości oderwanych od Gruzji Abchazji i Osetii Południowej. Nie uznała też aneksji Krymu.

– Rosja coraz mocniej naciska na Łukaszenkę, by wywiązywał się z podpisanych porozumień. Zgodnie z nimi Białoruś musi włączyć się do konfliktu z NATO. To uderza w ocieplające się stosunki władz w Mińsku z Zachodem – wskazuje białoruski ekspert.

Białoruś powiązała się militarnie z Rosją, podpisując liczne porozumienia wojskowe. Przede wszystkim jest członkiem Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB), do której oprócz Rosji należą też Armenia, Kazachstan, Kirgizja i Tadżykistan. Mimo to, poza kilkoma obiektami łączności oraz systemem wykrywającym potencjalny atak rakietowy, na Białorusi nie ma żadnej rosyjskiej bazy wojskowej. A niedawno władze w Mińsku nie zgodziły się na rozmieszczenie rosyjskiej bazy lotniczej.

W Kijowie obawiają się, że sytuacja ta niebawem się zmieni. – Zakładam, że po zakończeniu manewrów na Białorusi może pozostać około 5 tys. rosyjskich żołnierzy. Będą szantażować NATO przesmykiem suwalskim oraz trzymać w napięciu Ukrainę – mówi „Rz" Ołeksij Arestowycz, ukraiński analityk wojskowy. – Kreml przekona Łukaszenkę marchewką albo kijem – dodaje.

Polityka
Viktor Orbán: Brukselska machina panoszy się na Węgrzech. Posprzątamy po wyborach
Polityka
Ameryka wyciąga rękę do Europy. Co Marco Rubio powiedział w Monachium?
Polityka
Donald Trump wprost poparł reelekcję Viktora Orbána
Polityka
Macron potępia „antysemicką hydrę”. Chce odebrania biernego prawa wyborczego skazanym za antysemityzm
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama