fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Syn Mariana Banasia rozpycha się w NIK

Społecznym doradcom prezes NIK dał szerokie kompetencje. Dyrektorzy mają im m.in. przekazywać dokumenty
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Społeczny doradca Mariana Banasia - syn Jakub - tworzy w NIK swoją grupę wpływów złożoną z ludzi ściągniętych z banku, w którym niedawno pracował.

41-letni Jakub Banaś, prywatnie syn prezesa Najwyższej Izby Kontroli, oraz prof. Romuald Szeremietiew stanowią zespół społecznych doradców prezesa Izby – biuro prasowe NIK podało nam listę nazwisk w poniedziałek, po dwóch miesiącach oczekiwania.

Wpływ na kadry

Zespół społecznych doradców prezes Marian Banaś powołał do życia zarządzeniem z 28 maja. Jak pisaliśmy, to twór, którego nie przewiduje ustawa o NIK, takich doradców nie mieli jego poprzednicy. Zarządzenie ma wadę prawną – nie wymienia składu zespołu, a statut NIK mówi wyraźnie: „prezes może powoływać zespoły pomocnicze, określając ich nazwy, skład osobowy oraz zakres i tryb działania”.

Społecznym doradcom spoza NIK jej szef dał niezwykle szerokie, i także zdaniem części pracowników Izby kontrowersyjne, uprawnienia. Zobowiązał dyrektorów Izby do udzielania społecznym doradcom „wszelkich informacji i przekazywania dokumentów”.

Tacy doradcy pracują bez wynagrodzenia, ale NIK pokrywa koszty ich działalności, m.in. delegacje (wynika to z zarządzenia). Jak zapewnia nas Anna Matusiak-Rześniowiecka, nowa rzeczniczka Izby, „NIK nie poniosło żadnych wydatków i kosztów związanych z ww. funkcją Doradcy Społecznego”.

Według naszych rozmówców Romuald Szeremietiew dołączył do zespołu niedawno – wcześniej był tam tylko syn prezesa, który ma ogromny wpływ na kadry i funkcjonowanie Izby – zdążył otoczyć się tam grupą swoich zaufanych ludzi (część ściągnął z Pekao SA, gdzie wcześniej pracował – złożył dymisję po emisji reportażu w „Superwizjerze”). Ludźmi, których młody Banaś ściągnął do Izby z banku, są: Jarosław Melnarowicz – obecny doradca ekonomiczny w Departamencie Strategii, Olga Józefczyk – w NIK została doradcą w departamencie prawnym i orzecznictwa kontrolnego, i Diana Gawełko – dziś w strukturach biura prasowego biura organizacyjnego NIK. Zaufanym ma być też były policjant CBŚP.

– To taka jego „przyboczna gwardia”. Na jej bazie junior próbuje budować nieformalną strukturę, która będzie realizowała jego plany i interesy związane z próbą zarządzania Izbą z tylnego siedzenia – ocenia jeden z naszych rozmówców, doświadczony pracownik administracji. Inny dodaje: – Syn prezesa ma duży wpływ na decyzje kadrowe, próbuje wydawać polecenia. Jego ingerencja może przekraczać dopuszczalne granice, wielu dyrektorów na to się nie godzi.

Iskrzy coraz mocnej

Sytuacja, jaką stworzył Marian Banaś, powoduje napięcia na linii syn prezesa – funkcyjni pracownicy Izby. – Między nimi „iskrzy”, próbują mu się stawiać nawet ludzie obsadzeni na stanowiskach już przez obecnego prezesa. Dochodzi do patologicznych sytuacji – mówią pracownicy NIK i opowiadają, że Jakub Banaś brał udział w wideokonferencji dotyczącej reformy księgowości i związanej z nią centralizacji. Chodzi o plan likwidacji księgowości w delegaturach NIK w terenie i przejęcia jej przez centralę, co ma prowadzić do redukcji administracji.

– On nie jest pracownikiem Izby, więc nie miał kompetencji, żeby uczestniczyć w takiej wideokonferencji – oceniają nasi rozmówcy. – Omawiając temat, była m.in. mowa o tym, kto straci stanowiska w związku z reformą, a to kwestie objęte tajemnicą zawodową – zaznaczają.

Z kolei w spotkaniu dotyczącym m.in. centralizacji rachunkowości chcieli wziąć udział zaufani ludzie młodego Banasia (trzy osoby, w tym Melnarowicz, i jego dwaj współpracownicy). Ale nowa dyrektor generalna Janina Bielak miała ich wyprosić z sali. – Są pracownikami NIK, ale zakres obowiązków nie upoważniał ich do udziału w takim spotkaniu. Przy próbie wejścia mieli powoływać się na Jakuba Banasia. Dyrektor generalna uznała, że są nieuprawnieni – słyszymy od rozmówców z NIK.

Jakub Banaś konsekwentnie odmawia „Rzeczpospolitej” odpowiedzi na pytania, stwierdzając, że jest osobą prywatną.

Okazuje się, że lista społecznych doradców się powiększy. „Aktualnie Prezes rozpatruje kolejne wnioski złożone przez kandydatów. Po ich rozpatrzeniu przekażemy informację do wiadomości publicznej” – napisała nam rzeczniczka NIK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA