fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Prof. Jędrzejko: Banaś jest mistrzem sztuk walki, jest inny niż 99,99 proc. z nas

Fotorzepa, Jerzy Dudek
- Prezes NIK wysłał sygnał: „będę robił swoje” - zachowanie Mariana Banasia analizuje socjolog i pedagog społeczny, prof. Mariusz Jędrzejko.

Marian Banaś, obecny szef NIK ma przydomek „pancerny”, i wygląda na to, że to określenie nie na wyrost. W czym tkwi jego siła? Co można powiedzieć o jego konstrukcji psychicznej?

Na prezesa NIK patrzymy jak na polityka i urzędnika państwowego, tymczasem jest on także mistrzem sztuk walki. A to oznacza, że ma zupełnie inną osobowość niż 99,99 proc. z nas. Składa się na to odmienna, mało powszechna konstrukcja psychofizyczna, pozbawiona strachu i nieprzewidywalności. Z pewnością to co się dzieje jest głęboko przez niego przeżywane, ale jego reakcje behawioralne i psychiczne są odmienne od tych jakie cechują na ogół miękkich i chybotliwych polityków. To jest człowiek silnego hartu ducha i nieugiętej walki. Ci, którzy widzieli go na macie wiedzą, że walczy do końca, po prostu opanował jutsu, czyli sztukę, umiejętność walki. To jest natura judoków, karateków, zapaśników, kendoków. Sam byłem kendoką, rozumiem więc co się dzieje w jego umyśle i duszy. Jeśli ktoś tego nie docenia, popełnia wielki błąd.

Czy zatem sport ma znaczenie w przypadku Banasia. Ma czarny pas w karate kyokushin. Osiągnął 1. dan, czyli stopień mistrzowski.

Aby zdobyć 1 dan trzeba heroicznego wysiłku, konsekwencji i drogi. Jest ona znaczona cierpliwością wielu lat żmudnych treningów, z bólem, siniakami i zmęczeniem. Tej pierwszej cechy na ogół nie ma w polskiej polityce oraz powszechnym życiu. Wszystko ma być już, naraz, natychmiast, bez patrzenia na konsekwencje, na ogół bez wizji 20-30 lat. To nie konstrukcja Mariana Banasia. Kiedy moi koledzy chodzili na działki, ja ćwiczyłem 784 raz to samo kata. Jeśli prezes NIK pokazuje się w karatedze, to po prostu mówi: mam silną atama i seiken, czyli głowę i pięść. To jest człowiek przenikliwie walczący.

Trenowanie karate mogło wyrobić w nim jakieś szczególną odporność na przeciwności. Jak taki sport wpływa na człowieka?

Tak, chodzi przede wszystkim wytrzymałość psychofizyczną, opanowanie, strategię i konsekwencję. Ludzie sportu są odporniejsi, mają dalekosiężne plany – udział w igrzyskach olimpijskich planują 6-8 lat do przodu. Ma też swoje specyficzne poczucie honoru. Myślę, że najbardziej zabolało go podważenie jego honorowej postawy. Nie znam dokumentów CBA, więc wiele nie wiem. Rozumiem, że przekroczono tu granicę zasad, wskazano na zachowanie jakie nie powinno mieć miejsca. Ale ten świat jest tak brudny, że „unik fiskalny” Banasia jest na poziomie codziennych kombinacji w przydrożnym barze. To nie jest usprawiedliwienie, ale być może on to tak widzi. My w Polsce tolerujemy masowo „bar”, ale oczywiście NIK nie jest już „barem”. Ale panu Marianowi Banasiowi zarzucono coś więcej, nie tylko ów „bar”, więcej niż manipulowanie zyskami z kamienicy – zarzucono mu, że nie jest honorowy. I mówili to czasami ludzie, którzy o honorze powinni milczeć.

Był moment, kiedy Banaś był bliski rezygnacji ze stanowiska prezesa NIK. Wycofał się, twierdząc, że jego osoba "stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej". Co mogło się za tym kryć?

Z pewnymi typami charakteru i osobowości nie walczy się w wojnie totalnej – „zajedziemy ciebie, zgnębimy, dopadniemy twoją rodzinę”. To jest bolszewickie. U ludzi silnych duchem, a takim jest niewątpliwie szef NIK trzeba innego typu narracji, może innych partnerów lub negocjatorów. Próbuję wyobrazić sobie co on czuje, jak reagują jego umysł oraz ciało i przypomina mi się, gdy szef Sztabu Generalnego zaatakował mnie, wówczas młodego pułkownika, bardzo ostrymi słowami nakazując, abym z czegoś się wycofał. Gdybym kierował się logiką wojskowego „podkuliłbym ogon”, a ja mu powiedziałem ze spokojem „nigdy”. Przy kolejnych spotkaniach patrzyłem mu prosto w oczy, a on tego wzroku unikał. Bez lat ćwiczeń z mieczem nie dałbym rady. Politycy patrzą na pana Banasia w perspektywie jednego kroku – ma się poddać, a to wojownik, który wie, że niektóre ruchy robi się na Ippon kumite, a inne na Gohon kumite, czyli pięć kroków. To aż niezrozumiałe, że ci którzy go wyznaczyli na tą ważną funkcję państwową, tego nie rozumieją. Honor obywatelski jest ważny i pożądany, ale to coś innego niż honor wojownika-karateki, bo za nim kryje się DO, czyli droga.

Czy biorąc pod uwagę jego konstrukcję psychiczną, pana zdaniem - kiedykolwiek skapituluje i poda się do dymisji?

Sądzę, że pójdzie swoją, zaplanowaną i przemyślaną do, drogą. Ma pewnie jakąś strategię, mam nadzieję, że jej fundamentem jest dobro państwa i prawo, że nie jest to rodzaj kabuki, czyli teatru. Z wielkim prawdopodobieństwem przewiduję, iż się nie podda. I może być w tym pewien pozytywny paradoks. Otóż wielu poprzednich szefów NIK było powiązanych z polityką i politykami, za nimi zawsze stał ktoś. Pan Banaś od czasu wybuchu „afery” jest sam, ani obecnej władzy, ani opozycji i to paradoksalnie naprawdę dobra wiadomość. I jeszcze jedna ważna uwaga NIK to nie Banaś, to setki państwowców, profesjonalnych urzędników, którzy jak pokazuje historia ostatniej dekady, dobrze służą Rzeczpospolitej.

Cały wywiad

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA