fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Śpiewak o swoim wyroku: Tak się zaczyna faszyzm

tv.rp.pl
Reforma wymiaru sprawiedliwości jest niezbędna. Sędziowie mieli dwa lata, żeby oczyścić się po aferze reprywatyzacyjnej. Chciałbym zobaczyć postępowania dyscyplinarne w stosunku do sędziów, którzy ustanawiali kuratorów dla 120-latków, sędziów, którzy orzekali, że umowy kupna roszczeń za 1500 zł i przejmowanie na tej podstawie nieruchomości wartych miliony były legalne. Nie ma tych postępowań. Adwokatura, radcowie prawni i notariusze też się nie oczyścili - powiedział w programie #RZECZoPOLITYCE działacz Jan Śpiewak.

- Zostałem skazany za to, że pokazałem patologię reprywatyzacji i pokazałem, że córka bardzo ważnego urzędnika państwowego w tym kraju brała udział w bardzo nieetycznym procederze, mówiąc najdelikatniej - powiedział gość Jacka Nizinkiewicza.

W piątek Jan Śpiewak został prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Warszawie na 5 tys. zł grzywny i 10 tys. zł nawiązki na rzecz mec. Bogumiły Górnikowskiej, córki ministra sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Sąd utajnił uzasadnienie wyroku.

Śpiewak zapowiedział, że nie wykona wyroku, który w jego ocenie jest niesprawiedliwy. W niedzielę działacz został przyjęty przez prezydenta Andrzeja Dudę.

W sprawie chodzi o wpis na Twitterze, umieszczony przez Śpiewaka w październiku 2017 r., dotyczący reprywatyzacji kamienicy przy ul. Joteyki 13 w Warszawie. "Boom. Córka ministra Ćwiąkalskiego przejęła w 2010 roku metodą na 118-letniego kuratora kamienicę na Ochocie" - napisał wówczas Śpiewak. Górnikowska skierowała przeciw Śpiewakowi prywatny akt oskarżenia o zniesławienie z art. 212 Kodeksu karnego.

"Gdyby nie jej udział, nie doszłoby do tej reprywatyzacji"

W programie #RZECZoPOLITYCE działacz był pytany, czy podtrzymuje to, co napisał na Twitterze o Górnikowskiej.

- Tak, absolutnie - odparł. - Przejęła w zarząd tę nieruchomość, przez ponad dwa lata pełniła funkcje właścicielskie i była kuratorem 118-latka - dodał. Jak podkreślił, córka ministra Ćwiąkalskiego "była kuratorem osoby, która miała w dniu przejęcia przez nią nieruchomości 118 lat". - I była osobą, która pełniła funkcje właścicielskie przez ponad dwa lata, chociaż nie miała na to pełnomocnictwa ze strony sądu - mówił Śpiewak. - I gdyby nie jej udział, nie doszłoby do tej reprywatyzacji, nie doszłoby do dramatu lokatorów - dodał.

Relacjonował, iż jeden z lokatorów zeznał pod przysięgą, że z powodu podwyżek, stresu i napięć, który miały miejsce w kamienicy, "doszło do czterech przedwczesnych zgonów". - I sąd nie wziął pod uwagę w ogóle kontekstu społecznego tej sprawy, czepiając się za to słówek - stwierdził gość #RZECZYoPOLITYCE.

Jako "dość przerażającą" ocenił sytuację, w której za czepianie się słówka można kogoś skazać i "uczynić kryminalistą". - To nie tylko zły wyrok dla mnie, ale też zły wyrok w ogóle dla aktywistów w całym kraju, dla ludzi, którzy krytykują władze publiczne, które ujawniają afery, bo będzie za moment naprawdę bardzo trudno cokolwiek złego powiedzieć o bogatych, możnych i wpływowych ludziach w naszym kraju - ocenił.

"Pełniła funkcję po ustaleniu, że jej klient od pół wieku nie żyje"

Na uwagę, że mecenas została ustalona kuratorem człowieka, którego wieku nie znała i że później zrezygnowała, gdy dowiedziała się jak wygląda sytuacja, Jan Śpiewak odparł: - To nie jest prawda.

- Jeśli nie zna się tożsamości swojego klienta - nie znała - to nie mogła zostać kuratorem. I tutaj złamał prawo Sąd Apelacyjny w Radomiu. Sąd pierwszej instancji w Radomiu dwukrotnie odmawiał pani Bogumile Górnikowskiej tej kurateli właśnie z tego powodu, że nie znała tożsamości. Nie wystarczy znać imienia i nazwiska, żeby zostać kuratorem. Aleksandrów Piekarskich, czyli tych ludzi, o których mówimy, tych spadkobierców rzekomych, było ponad setka. Więc to (imię i nazwisko - red.) jest za mało - powiedział Śpiewak.

- Ale nawet gdy została ustalona tym kuratorem, jej jedynym obowiązkiem de facto było znalezienie tego człowieka. Ona tego nie robiła. Robił to drugi pełnomocnik, dopiero po tym, gdy awanturę zrobili lokatorzy. Dopiero po dwóch latach został wynajęty archiwista, który w trzy miesiące to ustalił. Pani Górnikowska dalej pełniła funkcję po ustaleniu tego, że jej klient od pół wieku nie żyje, dalej pełniła funkcję jego kuratora, i tak naprawdę dopiero po roku sąd zniósł tę kuratelę i to też nie z wniosku pani Górnikowskiej, ale z wniosku drugiego pełnomocnika - dodał działacz.

"Czuję się jak w 'Procesie' Kafki"

Kamienica przy ul. Joteyki 13 wróciła do miasta. W jaki więc sposób mec. Górnikowska "przejęła" tę kamienicę, o czym na Twitterze pisał Śpiewak? - Przez lata (kamienica - red.) była w prywatnych rękach - powiedział działacz. - Przejęła zarząd nad nieruchomością, przejęła funkcje właścicielskie, podnosiła czynsze. Miała w gestii, w dysponowaniu tę nieruchomość - dodał.

Na uwagę, że mec. Górnikowska wycofała się gdy poznała sytuację osoby, której była kuratorem, Śpiewak odparł: - Nie. Przed chwilą powiedziałem, powiedziałem jak było. Biorę za to pełną odpowiedzialność i udowodniłem to przed sądem. Nie zrezygnowała. To, że ona tak mówi to nie znaczy, że to jest prawda. My to udowodniliśmy przed sądem.

Gość #RZECZYoPOLITYCE dodał, że został skazany i czuje się jak w "Procesie" Kafki. - Bo nie udowodniono mi niczego poza tym, że może użyłem skrótu (myślowego - red.) - tłumaczył. Przyznał, że być może użył skrótu myślowego. - No ale bez przesady, to jest Twitter - zastrzegł.

Pytany, czy może powinien był przeprosić za ten skrót, odparł: - A pani Ćwiąkalska przeprosiła za cztery osoby, które umarły tam?

Dopytywany, czy te osoby zmarły przez mec. Górnikowską, Śpiewak powiedział: - Tak zeznał świadek, tak zeznał lokator, że doszło (...) tam do dramatu ludzi, którzy byli obciążani dziesiątkami, setkami tysiącami złotych długów.

Działacz zastrzegł, że przytacza tylko słowa lokatora kamienicy i nie chciał odnieść się do ich istoty. - Nie mnie jest sądzić. To są bardzo poważne zarzuty. Ale zostały postawione publicznie, przed sądem - dodał.

"Tak się zaczyna faszyzm"

Odnosząc się do wyroku Sądu Okręgowego w swej sprawie Śpiewak stwierdził, że został skazany z Kodeksu karnego i uczyniony przestępcą, ponieważ wystąpił "po stronie ludzi, którzy sami się nie mogli bronić".

- Zostałem skazany za to, że pokazałem patologię reprywatyzacji i pokazałem, że córka bardzo ważnego urzędnika państwowego w tym kraju brała udział w bardzo nieetycznym procederze, mówiąc najdelikatniej - powiedział.

Powtórzył, że napisał, że mec. Górnikowska "przejęła" nieruchomość a nie "przejęła w zarząd" i że był to skrót myślowy. - Tak się zaczyna faszyzm. Gdy uważamy, że sąd ma prawo interpretować i uznawać, że jedno słówko, (...) że za coś takiego można kogoś skazać karnie i to jest przestępstwo - tak się zaczyna faszyzm - ocenił Śpiewak. Jego zdaniem, jest to "patrzenie na przepisy i na słowa tak, żeby nie widzieć szerszego kontekstu ich znaczenia". - To uniemożliwia jakąkolwiek debatę publiczną - stwierdził.

- Wiem, jakie były skutki jej (mec. Górnikowskiej - red.) działania, skutki tego, że przekroczyła kuratelę swoją, którą dostała od sądu, że nie dopełniła obowiązków jako adwokat. Oczywiście, praprzyczyną było to, co zrobił sąd w Radomiu, który zmienił postanowienie sądu pierwszej instancji i ustalił tę kuratelę; on złamał prawo. Też nie mówimy o odpowiedzialności tych sędziów, którzy to zrobili, ale mówimy o odpowiedzialności mojej, że miałem odwagę i czelność bronić słabszych - mówił Śpiewak.

"To wyrok z systemów autorytarnych"

Działacz zapewnił, że w sprawie zachował należytą staranność. - Na konferencji prasowej było wyjaśnione dokładnie wszystko. W artykułach prasowych, które się pojawiły, były dokładnie okoliczności tej sprawy wyjaśnione. Udowodniliśmy przed postępowaniem sądowym w materiale dowodowym, że pani Górnikowska złamała przepisy, nie dopełniła swoich obowiązków, że skutki jej działalności były potężne i szkodliwe. Kamienica na koniec dnia wróciła do zasobu miasta, czyli cały proces reprywatyzacji był nielegalny. I ja jestem jedyną osobą, która ponosi konsekwencje za tę sytuację. Przepraszam, no to jest wyrok z systemów autorytarnych. To jest wyrok, którego również powinni się obawiać dziennikarze i liczyłbym też na jakąś elementarną solidarność dziennikarską, bo to jest wyrok, który mówi, że sądy mogą wyciągnąć jedno słowo ze zdania i mogą uczynić pana przestępcą, bo pan inaczej interpretuje jedno słowo. No nie. Na tym polega debata publiczna, na tym polega możliwość krytyki osób publicznych, że możemy tego typu słów używać. Jeśli nam sąd to odbierze, jeśli nam to sąd skryminalizuje, to witamy w świecie autorytarnym - powiedział gość programu #RZECZoPOLITYCE.

Podkreślił, że uzasadnienie wyroku wydanego w jego sprawie nie musiało być tajne, a utajnienie ogranicza jego możliwość obrony. - Absolutnie jest to wyrok polityczny. To sygnał, że nie będzie żadnego rozliczenia z aferą reprywatyzacyjną. To sygnał, że ludzie, którzy się dorobili majątków mogą spać bezpiecznie - ocenił.

"To niebezpieczne dla całej demokracji w Polsce"

Jan Śpiewak poinformował, że ma 22 procesy o zniesławienie, i w takiej sytuacji "siłą rzeczy" trzy czy cztery przegra. Dodał, że w Stanach Zjednoczonych nazywa się to zorganizowaną formą wyciszania przeciwników. - Składa się pozwy, bo to jest tanie, i można komuś zniszczyć życie. I w Polsce robi się to samo - stwierdził.

Zwrócił uwagę, że jego sytuacja byłaby dramatyczna, gdyby nie to, że ma "trójkę wspaniałych adwokatów", którzy pracują dla niego pro publico bono i "ratują honor warszawskiej palestry" oraz że jako osoba rozpoznawalna ma możliwość przedstawienia swych racji w mediach. - A ile jest osób w całym kraju, które nie mają takich możliwości? Które walczą z lokalnymi układami? Które też czasem w krytyce, w gorączce emocji powiedzą jakieś twarde słowo? - pytał.

Ocenił, że prawo do ostrej krytyki władzy i osób publicznych to kluczowy element demokracji, a sprawa, w związku z którą został skazany, dotyczyła materii publicznej i powinna być jawna, by opinia publiczna mogła sobie wyrobić zdanie. - Tu następuje kryminalizacja tego typu zachowań. To jest naprawdę bardzo niebezpieczne. I to nie jest tylko niebezpieczne dla mnie, to jest niebezpieczne dla całej demokracji w Polsce - powiedział Jan Śpiewak.

"Sędziowie mieli dwa lata, żeby oczyścić się po aferze reprywatyzacyjnej"

Działacz był pytany, czy mówiąc o mec. Górnikowskiej "Ćwiąkalska" nie próbuje upolitycznić sprawy. - To się działo za kadencji pana Ćwiąkalskiego. Pan Ćwiąkalski zeznawał na procesie swojej córki, gdzie mówił, że popsułem mu urlop w Bułgarii. Kancelaria pana Ćwiąkalskiego jest tą kancelarią, która jakby prowadzi cały proces, co też jest mało etyczne tak naprawdę. Miałem zeznania świadków i jakoś sąd wziął pod uwagę zeznania ministra Ćwiąkalskiego, ale zeznań lokatora już nie wziął, już nie wziął pod uwagę kontekstu społecznego i wymiaru społecznego tej sprawy - odparł.

Śpiewak przyznał, że dwa lata temu współorganizował demonstrację obywatelską w obronie wymiaru sprawiedliwości przed polityką rządzących. - Dzisiaj takiej demonstracji bym nie zorganizował - oświadczył.

- Sędziowie mieli dwa lata, żeby oczyścić się po aferze reprywatyzacyjnej. To jest afera prawnicza. Zresztą mówiła to sama Hanna Gronkiewicz-Waltz (była prezydent Warszawy - red.), że była mafia i brali w niej udział notariusze, sędziowie i adwokaci. Ja chciałbym zobaczyć postępowania dyscyplinarne w stosunku do sędziów, którzy ustanawiali kuratorów dla 120-latków. Chciałbym zobaczyć postępowanie dyscyplinarne dla sędziów, którzy orzekali, że umowy kupienia roszczeń za 1500 zł i przejmowania na tej podstawie nieruchomości wartych miliony były legalne. Nie ma tych postępowań. Adwokatura też się nie oczyściła, radcowie prawni się nie oczyścili, notariusze się nie oczyścili - powiedział gość #RZECZYoPOLITYCE.

Ocenił, że reforma wymiaru sprawiedliwości jest niezbędna. - Musimy wymiar sprawiedliwości demokratyzować w jakiś sposób. Coraz częściej myślę, że może odpowiedzią jest wybór przynajmniej części sędziów w wyborach powszechnych - mówił. Zastrzegł, że nie popiera reform wymiaru sprawiedliwości prowadzonych przez PiS. - Nie wydaje mi się, żeby uzależnienie sędziów od polityków czy od bieżącej większości parlamentarnej było modelem optymalnym. Ja bym chciał zmienić cały system, a nie tylko ludzi - oświadczył.

Posłuchaj całej rozmowy:

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA