fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Zełenski prezydentem Ukrainy: Zbyt duże nadzieje wyborców

Wołodymyr Zełenski zwycięski. Celebryta wygrał w 23 z 24 obwodów Ukrainy.
AFP
Polityczny amator rozgromił w wyborach urzędującego prezydenta. Eksperci obawiają się, czy jego zwycięstwo nie jest zbyt wielkie.

Również po raz pierwszy przegrany uznał swą porażkę nim ogłoszono oficjalne wyniki, pogratulował zwycięzcy i zaproponował mu swoją pomoc. Od początku stulecia wszystkim wyborom prezydenta na Ukrainie towarzyszyły protesty, oskarżenia o fałszerstwo, a czasami rewolucje.

– Przed chwilą dzwonił do mnie prezydent z gratulacjami z powodu zwycięstwa. Jestem bardzo wdzięczny za to. (…) To świetnie, jednoczymy Ukrainę – powiedział sam Wołodymyr Zełenski po telefonie Poroszenki.

Wyborcze iluzje

– To iluzja zjednoczenia, to jest skutek braku wyrazistości (nowego prezydenta – przyp. red.). Każdy osobno pokłada w Zełenskim swoje nadzieje, swoje oczekiwania. Zjednoczył wszystkich sprzeciw wobec rzeczywistości. Jeśli zaś chodzi o przyszły pozytywny program (Zełenskiego – przyp. red.) Ukraina pozostanie podzielona – przestrzegła kijowska socjolog Irina Bekeszkina.

– Tak duży procent głosów to nie tylko zwycięstwo w wyborach, ale i wielki problem Wołodymyra Zełenskiego. Na niego głosowali i ci z lewej strony, którzy są przekonani, że już jutro Zełenski ponownie zjednoczy (Ukrainę) z Rosją, i umiarkowanie prawicowi, którzy oczekują od nowego prezydenta Europy, reform, NATO i Unii Europejskiej – powiedział z kolei politolog i ekonomista Taras Zahorodnyj.

– Od miłości do nienawiści jeden krok: ludzie mają bardzo zawyżone oczekiwania. Bardzo szybko zobaczymy korektę popularności Zełenskiego – dodał ekspert.

Tymczasem Petro Poroszenko zapowiedział już, że nie odchodzi z polityki. – Elektorat Zełenskiego nie jest tak aktywny jak Poroszenki. Ci ostatni są bardziej zmotywowani, tam są ludzie, którzy byli na wojnie, gotowi ruszyć się i coś zrobić. A wyborcy Zełenskiego najprawdopodobniej będą siedzieć w domu, w internetowych sieciach społecznościowych i czekać na mannę z nieba – podsumował problemy Zahorodnyj.

Kolejka chętnych

Nowy szef ukraińskiego państwa nadal pozostaje zagadką. Na razie zapowiedział wniesienie do parlamentu dwóch projektów ustaw: o impeachmencie wobec prezydenta oraz likwidacji immunitetu deputowanych. Nadal nie przedstawił jednak swojego programu gospodarczego, nie wiadomo również, kto będzie jego kandydatem na najwyższe stanowiska w państwie. Ujawnienia tego ostatniego energicznie domagają się podobno przedstawicielstwa dyplomatyczne państw zachodnich w Kijowie.

– Bardzo proszę międzynarodowych partnerów, by nie porzucali Ukrainy – powiedział, żegnając się Poroszenko. Obecnie widać coś przeciwnego, wszyscy próbują zapoznać się z przyszłym prezydentem. Jako pierwszy pogratulował mu zwycięstwa prezydent Andrzej Duda i zaprosił do Warszawy. Jeszcze w noc wyborczą do Zełenskiego dzwonił Donald Trump. Rankiem w poniedziałek wielkanocny kanclerz Angela Merkel zaprosiła Ukraińca do Berlina. Wszyscy też przypominają zwycięzcy o zobowiązaniach jego kraju, np. Rada Europy – o konieczności zbudowania „cieszącego się autorytetem systemu sądowego”. Zełenski nie komentuje ani takich napomknień, ani zaproszeń do kolejnych stolic.

Niechętny Kreml

„W stosunku do Rosji nowy przywódca państwa będzie utrzymywał retorykę, którą wykorzystywał w czasie kampanii. Powtarzać znane, ideologiczne formuły (…). Nie żywię żadnych iluzji z tego powodu” – napisał na Facebooku rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew.

Nadziei za to nie traci przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow. „Chciałbym życzyć powodzenia w szlachetnych działaniach odrodzenia Ukrainy i jednoczenia jej narodu z rosyjskim” – napisał w internecie. Inni rosyjscy politycy – tak jak i zachodni – chcą doczekać się pierwszych decyzji Zelenskiego. Rosjanie próbują „zrozumieć, czy jest on „Sługą narodu” (nawiązanie do tytułu serialu, w którym grał aktor – przyp. red.), czy zwykłym wykonawcą waszyngtońskich poleceń”. Na razie sztab Zełenskiego zapowiedział, że język ukraiński pozostanie jedynym urzędowym w kraju. Rosyjski nie będzie drugim jak na Białorusi, co nie dodało mu sympatii na Kremlu.

Jeszcze w czasie wieczoru wyborczego prezydent elekt wygłosił zaskakujące oświadczenie. – Na koniec, póki nie jestem jeszcze oficjalnie prezydentem, wszystkim państwom postradzieckim mogę to powiedzieć jako zwykły obywatel Ukrainy: patrzcie na nas – wszystko jest możliwe! – zawołał.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA