fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Saakaszwili: Nie chcę stanowisk w Gruzji, chyba że jako dyrektor wolnej strefy ekonomicznej

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Micheil Saakaszwili, były prezydent Gruzji, wezwał obywateli tego kraju do wyjścia na ulice, po ogłoszeniu wyników sondaży exit poll dotyczących wyborów prezydenckich. Według dwóch niezależnych badań, wybory wygrała Salome Zurabiszwili, była szefowa MSZ za rządów Saakaszwilego.

Drogi Zurabiszwili i Saakaszwilego tak mocno się potem rozeszły, że dzisiaj ta pierwsza wpierana jest przez ugrupowanie, które wyeliminowało byłego prezydenta z życia politycznego i zmusiło go do ucieczki z kraju w 2013 roku.

Dowiedz się więcej: Wyborcze starcie obywateli Francji i Rosji

Po ogłoszeniu wyników exit poll, Saakaszwili, obecnie mieszkający w Holandii, wezwał w mediach społecznościowych swoich zwolenników do nieuznania wyników drugiej tury wyborów i rozpoczęcia akcji obywatelskiego nieposłuszeństwa. Dodał też, że zamierza wrócić do ojczyzny, mimo ciążących na nim wyroków. 

Wcześniej jednak w tym tygodniu Saakaszwili w oświadczeniu na swoim Facebooku oraz w dwóch wywiadach - z telewizją Rustavi 2 i TV Pirveli - zapowiedział, że nie ma zamiaru w Gruzji obejmować żadnego urzędu, ewentualnie z jednym wyjątkiem.

- Nie chcę mieć publicznego biura w Gruzji. Jestem regionalnym liderem; na przykład na Ukrainie mam partię, która nie będzie miała trudności z wejściem do parlamentu, więc nie zamierzam zajmować żadnych publicznych stanowisk w Gruzji - mówił polityk w filmie opublikowanym na Facebooku 24 listopada.

Były prezydent powiedział, że jedyne stanowisko, jakie teoretycznie mógłby objąć w Gruzji, to posada dyrektora wolnej strefy ekonomicznej wokół nowego miasta portowego Łaziki, które jego rząd zamierzał zbudować na wybrzeżu Morza Czarnego w gminie Zugdidi. Przy granicy z Abchazją Saakaszwili chciał wybudować od podstaw nowe miasto, mające być drugim co do wielkości w Gruzji. Pomysł został rzucony w 2011 roku, rok później władze przyznały obszarowi specjalny status w konstytucji (klauzula zostanie zniesiona w nowej konstytucji, która ma wejść w życie po inauguracji nowej prezydent).

Rząd Gruzińskiego Marzenia po odejściu Saakaszwilego zrezygnował z pomysłu, jednak kontynuuje budową portu morskiego w Anaklii.

- Chcę realizować projekty, które przyniosą Gruzji korzyści (...) Mam swoje projekty i nie chcę zajmować stanowiska; muszą one być zajmowane przez zupełnie nowych ludzi - zauważył Sakaaszwili.

Dzień później, 25 listopada w rozmowie z Rustavi 2, były prezydent stwierdził, że "nie jest przebiegły jak Bidzina Iwaniszwili", miliarder i były premier, który sformował koalicję Gruzińskie Marzenie i odsunął Saakaszwilego od władzy. - Nie zamierzam siedzieć w domu mojej matki, w mojej bibliotece prezydenckiej, w mojej winnicy w Kvareli lub w moim mieszkaniu w Tbilisi i rządzić krajem stamtąd - mówił, wyjaśniając co znaczą jego słowa o niechęci do zajmowania publicznej funkcji w Gruzji.

Saakaszwili dodał, że jego ambicją jest "przekształcić Gruzję w szczęśliwy morski kraj". - Chcę, aby wolna strefa ekonomiczna Łaziki miała angielski system prawny z brytyjskimi sędziami, zerowym podatkiem VAT, wolnym środowiskiem biznesowym i gwarancją ochrony prawa - przekonywał.

Mimo przebywania w Holandii Saakaszwili był aktywnie zaangażowany w kampanię wyborczą, wspierając Grigola Waszadze, kontrkandydata Salone Zurabiszwili. Kampanię tę prowadził głównie za pośrednictwem Facebooka i dzięki występom w Rustavi 2, stacji telewizyjnej uznawanej za sprzyjającą opozycji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA