Polityka

Zandberg: Pani Emilewicz nie w smak istnienie partii Razem

Fotorzepa/ Grzegorz Rutkowski
- Ja się nie dziwię, że pani (minister Jadwidze) Emilewicz nie w smak istnienie partii Razem, bo od wielu tygodni my konsekwentnie pokazujemy, że pani minister i rząd przeznaczają dziesiątki milionów złotych na bezzwrotne granty dla wielkiego biznesu - powiedział Adrian Zandberg, komentując prześwietlanie jego ugrupowania przez Prokuraturę Krajową pod kątem odwoływania się do systemów totalitarnych.

Zastępca prokuratora generalnego Robert Hernan poinformował posła Roberta Warwasa z Prawa i Sprawiedliwości, jakie partie są prześwietlane przez Prokuraturę Krajową pod kątem odwoływania się do systemów totalitarnych. Obecnie obserwowane są dwie partie: Komunistyczna Partia Polski i Partia Razem.

- Ta cała - dość żenująca - historia, pokazuje jedną rzecz: pokazuje, że polskiej prawicy bardzo nie odpowiada to, że na scenie politycznej pojawiła się lewicowa partia, której nie można w prosty sposób oskarżyć o korupcję, której nie można zastraszyć, której nie można przekupić - komentował w TVN24 Adrian Zandberg, jeden z liderów partii Razem.

- Myślę, że i PiS, i Porozumienie (Jarosława) Gowina parę razy odczuły boleśnie konsekwencje funkcjonowania partii Razem na scenie politycznej: afera billboardowa, której nie pozwoliliśmy zamieść pod dywan, akcje bankowe premiera Morawieckiego, którego zmusiliśmy w końcu do deklaracji, że wycofa się z ich posiadania, że skończy z tym oczywistym konfliktem interesów - to nie były przyjemne rzeczy dla premiera Morawieckiego i to nie były przyjemne rzeczy dla Zjednoczonej Prawicy - dodał polityk.

Zandberg zaznaczył, że nie wiedział wcześniej, kto był inicjatorem zgłoszenia do prokuratury. - Ale przez ostatnich kilka godzin zadałem sobie ten trud, żeby to sprawdzić. Okazało się, że to są ludzie związani z Gowinem, a dokładniej rzecz biorąc związani z panią minister przedsiębiorczości, z panią Emilewicz - mówił.

"Nadmieniam, że w piśmie z dnia 23 stycznia 2018 r. pochodzącym od Stowarzyszenia Koliber i Stowarzyszenia Młoda Prawica, organizacje te domagały się ponadto podjęcia działań w celu skierowania do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o stwierdzenie niekonstytucyjności celów i działalności partii politycznej Partia Razem. W tym zakresie prowadzone są obecnie czynności w Biurze Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Krajowej" - przekazał prokurator Hernand w piśmie do posła Warwasa. O sprawie pisaliśmy już w piątek.

Przeczytaj » Razem propaguje komunizm? Partia pod okiem prokuratury

Portal Gazeta.pl napisał, że jednym z inicjatorów wniosku o przyjrzenie się działalności Partii Razem był Jakub Drożdż, który jest dziś asystentem politycznym minister Jadwigi Emilewicz.

- Ja się nie dziwię, że pani Emilewicz nie w smak istnienie partii Razem, bo od wielu tygodni my konsekwentnie pokazujemy, że pani minister i rząd przeznaczają dziesiątki milionów złotych na bezzwrotne granty dla wielkiego biznesu, m.in. nagłośniliśmy fakt, że 20 milionów złotych z budżetu pójdzie jako "prezent" dla banku JP Morgan - komentował Zandberg. - Ta sprawa moim zdaniem po prostu "śmierdzi" i ja się nie dziwię, że pani Emilewicz wolałaby, żeby partii Razem nie było. Duża część prawicy wolałaby, żeby demokratycznej lewicy w Polsce nie było, ale mam dla nich złą informację - nas się nie da tak prosto ani pozbyć, ani zastraszyć - zapowiedział.

Polityk Razem zauważył, że często błędnie argumentuje się, iż na wydarzeniach organizowanych przez ugrupowanie pojawiają się symbole komunistyczne, np. czerwone flagi z sierpem i młotem. -  Na demonstracjach organizowanych przez partię Razem jeżeli ktoś pojawia się z totalitarnymi symbolami, to jest po prostu z tych demonstracji usuwany - tłumaczył Zandberg w TVN24.

Źródło: rp.pl/ TVN24

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL