fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Tusk: Ostrożnie z porównaniami do stanu wojennego i "nocnej zmiany"

AFP
Nie użyłbym odnośnie sytuacji w Polsce określenia: dyktatura. Warto mieć jakieś zaplecze na przyszłość, to dopiero początek kadencji PiS - mówił przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk.

Donald Tusk był gościem Moniki Olejnik w programie "Kropka nad i".

Były premier był pytany o aktualną sytuację w Polsce. Ocenił, że w obecnej sytuacji, którą trudno nazwać inaczej niż patową, wszystkie strony powinny dążyć do porozumienia, ale pierwszy krok należy do władzy.

Tusk stwierdził, że nie przyjmuje do wiadomości często pojawiającego się stwierdzenia, że to Jarosław Kaczyński ma w Polsce największą władzę. Jego zdaniem - byłoby to ustępstwo.

- To by było niebezpieczne ustępstwo, gdybyśmy uznali, że Polską rządzą ośrodki pozakonstytucyjne - stwierdził.

Szef Rady Europejskiej oświadczył, że jest bardzo krytyczny wobec wielu zdarzeń, które mają w Polsce miejsce, ale zawsze będzie działał tak, by nie zaszkodzić reputacji kraju. Jego zdaniem, przekroczone zostały granice, których się przekraczać nie powinno, ale można się jeszcze cofnąć.

- Ważniejsze niż spór o to, kto ma rację, wydaje mi się fakt, że w sposób bardzo wątpliwy przegłosowano najważniejszą ustawę w państwie. Przekroczono pewne granice, ale jeszcze nie jest za późno, żeby się cofnąć - mówił w TVN24 Donald Tusk.

Pytany o to, czy sytuację w Polsce można już nazwać dyktaturą, Tusk odparł: - Nie użyłbym określenia "dyktatura". Warto mieć jakieś zaplecze na przyszłość, to dopiero początek kadencji PiS.

Według byłego premiera, nieuczciwe jest obarczanie opozycji o wzrost napięcia, bo to nie opozycja jest siłą, która dąży do rozstrzygania czegokolwiek przemocą. Zauważył też, że często jest tak, że to ludzie bezinteresownie protestujący na ulicach, tak jak teraz w Warszawie,  mają rację.

Za absurdalne uznał Tusk porównania ostatnich zdarzeń do "nocnej zmiany".

- Porównania do "nocnej zmiany" są absurdalne. Absurdalne są też porównania do stanu wyjątkowego. Byłbym ostrożny z porównaniami, bo kiedyś zabraknie języka - mówił.

Szczególną rolę przypisał Tusk premier Szydło i prezydentowi Dudzie.

- Żeby przywrócić polityczną harmonię w Polsce, trzeba na nowo uwierzyć - to apel do pana prezydenta, do pani premier - że to jest i wielki zaszczyt, i obowiązek być samodzielnym na swoich stanowiskach - mówił były szef rządu. Poprosił również przewodniczącego NSZZ "Solidarność" Piotra Dudę, by stawał "po stronie słabszych, a nie po stronie władzy".

Największym zmartwieniem, według Tuska, jest w tej chwili groźba utracenia przez Polskę silnej pozycji w świecie. Jak mówił Tusk, światu trudno jest zrozumieć, że Polska, która była dumą Europy, odwraca się od niej "jeśli nie plecami, to bokiem". Według byłego premiera ekipa rządząca obecnie Polską nie chce jej wyprowadzić z UE, ale skutki i działania rządu prowadzą do erozji zaufania między Unią a Polską. Pojawienie się wielu wątków antyzachodnich czy antyeuropejskich jest tym bardziej niebezpieczne, zdaniem byłego premiera, że w UE następuje coś w rodzaju zmęczenia naszą częścią Europy. A, jak podkreślił Tusk, "nasze bezpieczeństwo i zdolność przeżycia zależą od tego, na ile jesteśmy zakorzenieni we wspólnocie".

Tusk zapewnił, że nie będzie prosił polskiego rządu o poparcie w swoich staraniach o druga kadencję na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej.

- To nie jest kampania wyborcza, ani wyścig o miejsce pracy. Skończy się kadencja, poszczególne rządy mnie ocenią -  mówił. - Mam mało nadziei, że rząd PiS będzie mnie wspierał w Brukseli, choć prosta kalkulacja wskazuje, że lepiej by było, gdybyśmy mieli wpływy.

Pytany o swój ewentualny powrót do polskiej polityki Tusk stwierdził, że planowanie cztery lata do przodu byłoby wyrazem naiwności.

- Ja i tak tym wszystkim, którzy robią źle Polsce, nie odpuszczę, czy w Brukseli, czy po powrocie do kraju - zakończył Tusk.

Źródło: TVN24
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA