fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

Zadłużenie obywateli i firm wobec państwa - skala może zaskakiwać

Adobe Stock
W Rejestrze Należności Publicznoprawnych jest prawie 3 mln wpisów np. o zaległościach podatkowych.

Mogłoby się wydawać, że w dobie kwitnącej gospodarki i rosnących pensji Polacy nie mają problemów z regulowaniem zobowiązań wobec państwa. Cieniem na tym kładą się jednak dane z publicznego rejestru długów. Okazuje się, że w Rejestrze Należności Publicznoprawnych (RNP) jest już prawie 3 mln wpisów.

Ocena problemu

– Obecnie w Rejestrze Należności Publicznoprawnych znajduje się 2 895 079 pozycji. Nie oznacza to, że tylu jest dłużników, bo część wpisów może dotyczyć tych samych osób czy firm – potwierdza rzecznik MF Paweł Jurek. Skala wpisów może zaskakiwać, bo – jak przypomina Jarosław Ziobrowski, adwokat, partner w kancelarii Kupisz i Ziobrowski, rejestr funkcjonuje od 1 lipca 2018 r.

Portal gromadzi informacje o długach pieniężnych podlegających egzekucji administracyjnej, dla których wierzycielem jest naczelnik urzędu skarbowego albo jednostka samorządu terytorialnego.

– W praktyce to długi względem państwa i samorządów m.in. z tytułu podatków, ceł, składek ZUS, ale także opłat za użytkowanie wieczyste. Mogą to też być mandaty i kary administracyjne – dodaje Krzysztof J. Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy.

– Wprowadzenie danych do RNP nie jest równoznaczne z ich ujawnieniem. Informacje ujawniane są dopiero wtedy, gdy łączna kwota należności pieniężnych wraz z odsetkami z powodu niezapłacenia ich w terminie wynosi nie mniej niż 5 tys. zł – zastrzega rzecznik MF Paweł Jurek.

Eksperci zwracają jednak uwagę, że taka praktyka prowadzenia rejestru może być nieco na bakier z przepisami określającymi zasady jego prowadzenia.

– Zgodnie bowiem z art. 18e ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji organ prowadzący rejestr ujawnia w rejestrze określone dane, gdy łączna kwota należności z odsetkami wynosi nie mniej niż 5 tys. zł – zauważa Jarosław Ziobrowski. Ujawnienie „w rejestrze" to nie to samo co ujawnianie „z rejestru" podkreśla ekspert.

Podobnego zdania jest Krzysztof J. Musiał.

– Jeśli jednak do rejestru trafiają też kwoty poniżej 5 tys. zł, tylko nie są z niego udostępniane, to znaczy, że może się w nim znaleźć każdy, np. kto nie zapłacił na czas mandatu za jazdę na gapę czy parkowanie bez biletu – mówi Musiał.

Dłużnikiem wpisanym do RNP mogą być zwykłe osoby fizyczne, jednoosobowi przedsiębiorcy, a także mniejsze i większe spółki. Na czarną listę może również trafić obcokrajowiec, bo rejestr obejmuje nierezydentów w rozumieniu prawa dewizowego.

Zasadniczo wpisani do RNP mają tego świadomość.

– Zagrożony wpisem jest o tym informowany i ma aż 30 dni na uregulowanie długu. Obowiązek informowania o zagrożeniu wpisem nie dotyczy jednak przypadku, gdy należność jest niższa niż czterokrotna wysokość kosztów upomnienia. Obecnie jest to 46,40 zł – tłumaczy mec. Ziobrowski.

Dobrowolność spłaty to jeden z celów wprowadzenia rejestru. Zakładano, że poinformowani o długu i potencjalnym wpisie chętniej dobrowolnie go uregulują.

Zdaniem Mariusza Korzeba dane, jak i to, że część dłużników nie musi być informowana wcześniej o zagrożeniu wpisaniem do bazy, świadczą, że cel ten nie został do końca osiągnięty.

– Samo zawiadomienie o zagrożeniu wpisaniem do rejestru czy nawet wpis – jak widać – nie mobilizuje dłużników. Świadczy to też o niskiej efektywności egzekucji administracyjnej. Procedura ta wymaga gruntownej przebudowy, czego – sądząc po wcześniejszych zapowiedziach – świadomość ma już sam rząd – mówi Mariusz Korzeb. Dodaje, że skutecznym rozwiązaniem problemu mogłoby się okazać też szersze stosowanie ulgi w postaci rozłożenia zaległości podatkowych na raty.

Krzysztof J. Musiał wskazuje, że osoby i firmy, które trafiły na czarną listę, a ich długi przekraczają limit 5 tys. zł, czyli podlegają ujawnieniu, muszą liczyć się z konsekwencjami. Może to utrudnić np. uzyskanie kredytu hipotecznego czy skończyć się utratą kontraktu.

– Rejestr w tym zakresie jest jawny, a dostęp do niego mają nie tylko instytucje publiczne, np. sądy czy prokuratura. Może służyć też do sprawdzenia kontrahenta czy klienta banku – przypomina Musiał. Dla przedsiębiorców korzystanie z niego może być wręcz elementem zabezpieczenia się przed zarzutem niedochowania należytej staranności.

Spłata albo sprzeciw

Jak „zniknąć"z rejestru?

– Jeśli dług nie budzi wątpliwości, to jedynym rozwiązaniem jest jego spłata. Gdy jest inaczej, można złożyć sprzeciw, co otwiera potencjalnie drogę zaskarżenia go do sądu administracyjnego – wyjaśnia Jarosław Ziobrowski.

Rzecznik MF zapewnia, że po uregulowaniu długu wpis jest wykreślany z rejestru w ciągu 30 dni.

– Na efekty samego rejestru trzeba poczekać – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA