fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Cztery hektary Petra Koraba

AdobeStock
Byli już państwo na Morawach? Dopytuję, bo od maja kilkukrotnie do tematu wracałem, powtarzając, że to blisko, a wina świetne, więc nad czym tu deliberować? Zwłaszcza że jesień, proszę państwa, jest tam najsmaczniejsza.

Dziś kolejny z tamtejszych autentystów, jak każą na siebie mówić morawscy producenci win naturalnych, ekologicznych, czy jak tam je zwać. Petr Koráb to dżentelmen młody, pełen energii i pasji. Do Boleradic (40 km na południe od Brna), gdzie ma swą winnicę, jedziemy z Polski nie dłużej niż dwie godziny. We wsi prócz Petra winiarzy jest kilku, ale – nikogo nie obrażając – konkurencji nie ma żadnej.

Dlaczego? Ma wszystkiego cztery hektary. Dlaczego tylko tyle? Bo – jak twierdzi – przy tylu jest w stanie kontrolować jakość, a to nią, nie ilością produkcji, może się chwalić. Problem z Petrem jest taki, że ten koleżka nie usiedzi w miejscu i co roku wypuszcza, czasem w zupełnie śladowych ilościach, nowe etykiety. Bawi się swymi winami, kombinuje, szuka sposobu, by ze swych siedlisk wykrzesać co najlepsze.

Znakomite są jego wina lekko musujące: Orange Pet-Nat 2018 (świeżość połączona z lekko ziemistymi, oryginalnymi nutami) czy Quasi Cremand (duż...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA